Handel w Warszawie odbywa się jednak w typowej wakacyjnej atmosferze. Od początku sesji jesteśmy świadkami niewielkiej zmienności, dlatego spadki głównych indeksów nie są przesadnie głębokie. Przed południem indeks WIG20 znajdował się prawie 0,4 proc. Postawa inwestorów handlujących na krajowym parkiecie wpisuje się w negatywne nastroje na zagranicznych giełdach. Wyraźnymi spadkami zakończyła się poniedziałkowa sesja na amerykańskim rynku. Pod kreską finiszowały dziś także azjatyckie parkiety. We wtorkowy poranek sprzedający przejęli inicjatywę na europejskich rynkach, choć ich przewaga nie jest mocno zauważalna. Bardziej przypomina stan wyczekiwania. O nastawieniu inwestorów w dalszym ciągu decyduje w dużej mierze niepewna sytuacja na Bliskim Wschodzie. Głównym wyzwaniem są kolejne napięcia na linii USA–Iran, które podbijają ceny ropy naftowej.
Fatalna passa akcji KGHM, Dino wróciło do łask
Największe spółki notowane na GPW we wtorek radzą sobie ze zmiennym szczęściem. Na celowniku sprzedających są dziś akcje KGHM, co skutkuje najgłębszym spadkiem w indeksie, przekraczającym 3 proc. Kolejną fatalną sesję notują LPP i PGE. Wyprzedaż nie omija również banków, choć zasięg przeceny w ich przypadku jest mniej znaczący. Na drugim biegunie są efektownie drożejące akcje Grupy Kęty i CD Projektu, których dzień wcześniej inwestorzy chętnie się pozbywali. Chętnych nie brakuje na akcje Orlenu, którym pomagają rosnące ceny ropy. Po pięciu spadkowych sesjach z rzędu do łask wróciły papiery Dino.
Handel na szerokim rynku przebiega pod dyktando sprzedających, co negatywnie przekłada się na wyceny większości mniejszych firm.