W USA kończy się sezon publikacji wyników spółek za 2 kwartał 2026 r.. Ogólnie należy stwierdzić, że dane są bardzo dobre, przebijając i tak wysoko postawione oczekiwania. W szczególności dane spółek technologicznych zaskoczyły pozytywnie i przywróciły wiarę w uzasadnienie ich gigantycznych wydatków inwestycyjnych. Przełożyło się to na wyraźne wzrosty amerykańskich indeksów w ostatnich tygodniach.

Obecnie uwaga rynku może być bardziej skupiona na danych makro, w szczególności inflacji i decyzji banków centralnych. Co do inflacji, to głównym czynnikiem na nią wpływającym są ceny surowców. Ostatnie dane z USA, gdzie inflacja CPI w lipcu była zgodna z oczekiwaniami i nieznacznie spadła w stosunku do czerwca pokazują, że presja inflacyjna jest ograniczona. Podobne wnioski można wyciągnąć z danych inflacyjnych np. w Niemczech, ale także w Polsce.

Jest to pozytywna informacja dla rynków. Jeśli bowiem inflacja, nawet będąc na podwyższonym poziomie, ale nie nabiera tempa, daje to argumenty bankom centralnym do utrzymywania stóp procentowych na obecnych poziomach, a nie do ich podwyższania. Wydaje się zatem, że wbrew rynkowym oczekiwaniom FED nie musi dokonać podwyżki stóp w tym roku. A z kolei w 2027 r., kiedy presja inflacyjna powinna spadać, tym bardziej nie będzie miejsca na takie działanie. Brak podwyżek stóp czy powrót do rozmów o ich obniżaniu w przyszłym roku będzie korzystny dla akcji i powinien także wesprzeć obligacje. O ile bowiem rynki akcji rosną, o tyle w ostatnich tygodniach rentowności obligacji wyraźnie poszły w górę (czyli ich ceny spadły).