Początek tygodnia wybrzmiewał na rynkach finansowych wyraźnie jeszcze echem piątkowych rozczarowań z USA. Po serii słabszych od oczekiwań odczytów danych makroekonomicznych (spadek lipcowej sprzedaży detalicznej oraz znacznie niższy od konsensusu wstępny indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan w sierpniu) odwrót kontynuował w poniedziałek USD, a rynek praktycznie całkowicie „wymazał” wycenę dalszych podwyżek stóp Fed. Kurs EUR/USD rozpoczynał w poniedziałek europejskie notowania w okolicach 1,1580, w ciągu dnia sięgnął oporu przy 1,1610, po czym cofnął się w rejon 1,1590. Złoty korzystał na słabości dolara: kurs USD/PLN zszedł poniżej 3,72, a EUR/PLN stabilizował się wokół 4,3070. Na rynkach bazowych utrzymywał się początkowo jeszcze popyt na dług, potem jednak nastąpiły wzrosty rentowności: Treasuries 1-2 pb, Bundów o niecały 1 pb. Polskie SPW, po zeszłotygodniowej przecenie o ok. 17-20 pb na całej długości krzywej, też próbowały odreagować, ale ostatecznie się to nie udało i rentowności ponownie wzrosły, tym razem o 3-5 pb. Krajowemu rynkowi ciąży podaż SPW (w środę MF zaoferuje obligacje za 7-12 mld zł), gdzie w tle pozostaje lipcowe odbicie inflacji do 3,0 proc. r/r (które ograniczyło wycenę kolejnych obniżek stóp NBP), a ponadto zbliżająca się decyzja agencji Fitch dotycząca ratingu Polski (w najbliższy piątek). Będą to lokalnie kluczowe wydarzenia kształtujące notowania SPW i PLN, natomiast globalnie rynki pozostają wrażliwe na każdy sygnał z Fed przed zaplanowanym na wrzesień posiedzeniem oraz bacznie obserwują rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie.