Wprawdzie dla nas ważne jest co się działo po sesji, to jednak warto
wspomnieć o tym, jak przebiegały notowania w trakcie regularnych notować.
Jeszcze przed rozpoczęciem dnia inwestorzy otrzymali poważny zastrzyk
danych pierwszoligowych. Inflacja okazała się niższa od prognoz, a
produkcja wolniej rosła niż oczekiwano. Taka para informacji jeszcze dwa
tygodnie temu poważnie osłabiła by dolara, gdyż "znacznie" przybliżyłaby
możliwość obniżenia stóp procentowych. Wczoraj było już inaczej. Dolar tuz
po pojawieniu się danych wprawdzie osłabł, ale na krótko. Już po
publikacjach odrobił znaczną część strat. Dziwne? Nie koniecznie jeśli
przypomnimy sobie wymowę ostatnich wypowiedzi członków FOMC. Była ona
zdecydowanie jastrzębia. Mówiono nie tylko o tym, że obniżka stóp w tej
chwili nie jest przesądzona. Mówiono także, że podwyżka jest jeszcze
możliwa. Sytuacja jest niepewna i w związku z tym, FOMC ma nastawienie
neutralne. Gremium świadome jest problemów ze wzrostem gospodarczym, a
zwłaszcza aktywnością podmiotów gospodarczych, ale nie cały czas
sygnalizuje istnienie zagrożenia szybszego wzrostu cen.
W związku z tym obecnie scenariusz obniżenia oprocentowania jeszcze w tym
półroczu ocenia się jako mało prawdopodobny. Ba, są głosy, że takiego
cięcia nie powinno być w tym roku w ogóle. Wczorajsze dane o inflacji nie
są tak jednoznacznie dobre. Wprawdzie mniejsza wartość CPI core cieszy, to
jednak mówimy tu o miarach miesięcznych. Gdy weźmiemy roczne to jest o
czym myśleć. Roczna zmiana cen towarów to wzrost o 0,4%. Mało prawda? Jest
to m.in. wynik podjętych starań, by sprzedać produkcję i zmniejszyć stany
zapasów mającego coraz większe problemy przemysłu. Stąd mamy tendencję do
walki cenowej i tu oczywiście nie widać oznak niepokojących ze względu na
dynamikę cen. Za to usługi w ciągu roku zdrożały o 2,9%, co jest już
wartością, która warto brać pod uwagę. Słabsza aktywność gospodarcza jest
faktem i być może potrzeba jej pomocy. Niestety na razie nie można jej
udzielić, gdyż istnieje ryzyko odbicia się tego w cenach. Jeśli jednak
aktywność będzie nadal marnieć, może to się odbić negatywnie na wielkości
popytu konsumpcyjnego, czyli koła ratunkowego amerykańskiej gospodarki.
Koła, które ze względu na problemy na rynku kredytów hipotecznych okazuje
się kołem dmuchanym, z którego na nieszczęście uchodzi powoli powietrze.
O tym, że warto próbować ratować amerykańskie przedsiębiorstwa sygnalizują
wczorajsze dane o dynamice produkcji. Wprawdzie okazała się ona niższa od
prognoz - zamiast braku zmian, mieliśmy spadek o 0,2%, - to jednak
komponenty związane z produkcją towarów trwałego użytku, czy też
wyposażenia i maszyn były znacznie lepsze od całości. Po kilku
publikacjach, które już niemal pozwalały kłaść krzyżyk na przedsiębiorcach
tu optymiści znajdują światełko w tunelu. Oczywiście nie są to dane w
pełni wiarygodne, ale optymistom na razie muszą wystarczyć. Czy faktycznie
można liczyć na poprawę, pokażą kolejne miesiące. Jedna publikacja wiosny
nie czyni. Tym bardziej, że kontrargumentów jest znacznie więcej.
Po sesji było ciekawie. Swoje wyniki opublikowało kilka ważnych spółek.
Intel zyskał ponad 2% po ujawnieniu, że zarobił w I kw. 27c na akcję, a
oczekiwano 22c. Wielkość obrotu była minimalnie mniejsza od prognoz. IBM w
czasie regularnej sesji zyskał 1%, ale oddał większość tego wzrostu po
informacji o osiągniętych wynikach. Zysk na poziomie 1,21 dolara na akcję
okazał się zgodny z oczekiwaniami. Również wielkość obrotu była podobna.
Swoje wyniki podał także Yahoo! Tu mamy już rozczarowanie, co widać także
po cenie spółki, któorajszemu zamknięciu. Sama sesja może być spokojna. Po
wczorajszym bogactwie publikowanych danych makro dziś mamy dzień posuchy.
O 10:30 pojawi się protokół z ostatniego posiedzenia Banku Anglii, a o
13:00 opublikowane zostaną dane dotyczące liczby wniosków o kredyt
hipoteczny. Oczywiście nie można zapomnieć o godzinie 11:46. Pewnie
większość już wie, że na tą godzinę zaplanowane jest ogłoszenie
organizatora Mistrzostw Europy w 2012 roku. U booków propozycja polska nie
jest najmocniejsza. Prowadzą Włochy. Nikt nie ma wątpliwości, że
przyznanie nam organizacji mistrzostw byłoby wielką szansą i można
podejrzewać, że rynek może po takiej informacji drgnąć.