Ostatnią godzinę sesji zaczynamy tuż przy minimach, jakie zostały
wyznaczone po publikacji PKB w USA. To w wyniku tych danych znaleźliśmy
się pod poziomem wsparcia. Końcówka zapowiada się marnie. Inny scenariusz
przedłużyłby nadzieję byków, na uniknięcie przeceny do okolic 3400 pkt.
Ciekawie zachowuje się rynek amerykański, gdzie przecena nie była
dotkliwa. Inna sprawa, że dane mogą zaskakiwać w kwestii cen, bo samo
spowolnienie nie jest zaskoczeniem, różnica między prognozą a odczytem
mieści się w przedziale, który jeszcze może być zrewidowany. Pytanie, czy
faktycznie będzie to rewizja w górę? Patrząc na dane z marca, można
powątpiewać. Czy ostatnie wzrosty cen i rekordy średniej przemysłowej to
uwzględniają? Obawiam się, że nie bardzo. Jedno jest pewne, po tej
publikacji słowo stagflacja będzie powtarzane częściej. M 24-25