Śmiało można powiedzieć, że środa 29 kwietnia to jedna z najważniejszych dat tego kwartału dla Wall Street. I chodzi tu nie tylko o to, że właśnie wtedy zakończy się prawdopodobnie ostatnie posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej (FOMC) pod kierownictwem Jerome Powella, którego następca Kevin Warsh czeka na zatwierdzenie nominacji, by w maju przejąć stery Fedu. Dokładnie tego samego dnia inwestorów czeka wyjątkowa koncentracja publikacji raportów finansowych przez spółki z grona big techów – po sesji wyniki podadzą cztery spośród pierwszej dziesiątki największych pod względem kapitalizacji korporacji: Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft.

To będzie prawdziwy test dla optymistycznego nastawienia inwestorów do spółek spod hasła AI. Ogólnie można założyć, że skoro wyceny czołowych „hyperscalerów” mocno odbiły od marcowych dołków, poprzeczka oczekiwań ustawiona jest dość wysoko. Same dobre wyniki mogą nie wystarczyć do podtrzymania nastrojów – potrzebne będzie pobicie rynkowego konsensusu oraz podniesienie guidance na kolejne kwartały. Inwestorzy szukać będą nowych wskazówek co do wielkości gigantycznych już nakładów inwestycyjnych (CAPEX), których wzrost w poprzednich kwartałach odbył się kosztem tzw. wolnych przepływów gotówkowych (FCF). Czy korporacjom uda się przekonać rynek, że nakłady na rozwój AI przekładają się na odpowiedni wzrost przychodów i marż?

Niewątpliwie odpowiedzi na te pytania będą kluczowe dla kontynuacji trendu wzrostowego indeksu S&P 500, któremu kwiecień przyniósł nowe rekordy po przejściowej, marcowej korekcie.