Jeszcze z rana mogło się wydawać, że impuls, który dały wyniki Millennium przyczyni się do przełamania fatalnej passy krajowego rynku akcji, ale nadzieje szybko okazały się płonne. Główne indeksy w pierwszej części wtorkowej sesji zdołały jedynie przetestować maksima z poniedziałku, a po tym znów ruszyły na południe. Tym samym realizuje się obecnie podstawowy scenariusz przetestowania przez WIG i WIG20 wsparć w postaci lutowych szczytów. Obrona przed dalszym atakiem niedźwiedzi może być o tyle trudna, że słabsze nastroje zaczynają przeważać także na Wall Street. I nawet nie chodzi o nadal wysokie ceny ropy naftowej, a niepokojące sygnały z sektora sztucznej inteligencji. Znów też rosną rentowności obligacji skarbowych w kraju i na świecie.

Czytaj więcej

Sześć dni spadków na GPW podcina skrzydła optymistom

Widmo testu poziomu 3450 pkt. na WIG20

WIG20 we wtorek po południu zniżkował o 0,5 proc. i choć wynik ten nie wydaje się groźny, to w połączeniu z przedpołudniowym odwrotem wykres zapowiada raczej kontynuację spadków w najbliższych dniach. Wygląda na to, że WIG20 "przywita się" przynajmniej z pułapem 3450 pkt. Osłabienie WIG20 w ciągu wtorkowej sesji było głównie wynikiem osłabienia banków, które do popołudnia zachowały niewiele z porannych zwyżek. Spadki na GPW mają jednak w ostatnich dniach szerszy charakter i obejmują także sektor handlowy czy surowce. Przykładowo notowania Dino Polska zniżkowały pod koniec dnia  o 2,3 proc., do 32,7 zł, sięgając poziomów najniższych od końcówki marca.

Ze słabszym na ogół zachowaniem europejskich rynków w ostatnich dniach zaczyna korespondować giełda amerykańska, gdzie po silnej fali zwyżek, szczególnie firm technologicznych, łapią one zadyszkę. Inwestorów we wtorek mogły zaniepokoić sygnały z OpenAI. Innego wytłumaczenia słabszych nastrojów na rynkach akcji we wtorek można było doszukać się w zachowaniu obligacji skarbowych, których rentowności rosły do najwyższych poziomów od przynajmniej dwóch tygodni. Na tym tle wciąż dość spokojnie prezentuje się rynek walut.