Reklama

Mikołaj Raczyński, PFR - Giełda tak, ale to jedna z opcji dla naszych inwestycji

Nie mamy celu jako takiego, żeby po prostu wprowadzać spółki na giełdę. W przypadku każdej ze spółek jest prowadzona analiza, co dla niej będzie najbardziej optymalne. Tak jest teraz w przypadku WB Electronics – mówi Mikołaj Raczyński, wiceprezes PFR.

Publikacja: 11.03.2026 12:45

Mikołaj Raczyński, wiceprezes PFR

Mikołaj Raczyński, wiceprezes PFR

Foto: tv.rp.pl

Trwa wojna na Bliskim Wschodzie. Złoty przeżywał chwile słabości, tak samo jak giełda. Duży ruch mieliśmy też na rynku obligacji, który reaguje spadkiem. To była „zwyczajna” ucieczka od ryzyka, którą wielokrotnie obserwowaliśmy w nerwowych momentach. Czy jednak jest jakiś powód do niepokoju?

Na pewno mamy dzisiaj bardzo dużo niepewności odnośnie do tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie i naturalne jest, że rynek finansowy potrafi czasami wpaść w małą panikę. I rzeczywiście na pewno na rynku surowców, na rynku ropy obserwowaliśmy bardzo drastyczne wzrosty cen, które mają zapewne jakieś fundamentalne powody, no też widzimy, że jest problem z dostawami surowca. Natomiast bardzo ciekawe jest to, co się dzieje też na rynku obligacji. To jest nowe spojrzenie rynku, który zaczyna uważać, że to, co się dzieje z cenami surowców, przefiltruje się na inflację i spowoduje to podwyżki stóp procentowych chociażby przez Europejski Bank Centralny.

Reklama
Reklama

Czyli pojawia się zupełnie nowa narracja…

 Rynek faktycznie zaczyna to wyceniać i analogicznie kraje satelitarne, w tym Polska, będą musiały za tym podążyć. To jest dość odważne założenie, no bo jednak mówimy o szoku podażowym, który sam w sobie już generuje duże spustoszenie w gospodarce. Nie można wykluczyć, że to się skończy jakimiś podwyżkami stóp procentowych, ale wydaje mi się, że banki centralne będą bardzo ostrożne, żeby jeszcze nie podminować tej sytuacji gospodarczej i moim zdaniem będą raczej czekać z takimi ruchami. I tutaj być może rynek trochę za bardzo się zagalopował w wycenie kolejnych podwyżek, ale oczywiście na koniec dnia i tak wszystko będzie zależało od tego, co zrobi administracja amerykańska i jak dalej potoczy się wojna.

Czy to, co się dzieje w otoczeniu, ma wpływ na to, jak wy patrzycie chociażby na wasze inwestycje?

 Oczywiście monitorujemy to, co się dzieje i jaki to może mieć wpływ. Nie identyfikujemy jakichś istotnych zagrożeń, a wręcz dla niektórych spółek to wszystko, co się dzieje, może być wręcz korzystne. Jesteśmy m.in. akcjonariuszem WB Electronics, spółki produkującej m.in. drony, która na tym wszystkim, co się dzieje dzisiaj na świecie, paradoksalnie może korzystać.

Czytaj więcej

Nowe spółki na GPW w tym roku. Debiutów może być więcej
Reklama
Reklama

Wspomniał pan o WB Electronics, to muszę zapytać, kiedy debiut giełdowy?

 Nie mogę komentować harmonogramu prac.

Ale ten debiut będzie?

Tego też nie mogę skomentować. Spółka analizuje różne opcje rozwoju. Wracając do tego, co powiedzieliśmy: widać, że jest przestrzeń na duży wzrost wartości nowych kontraktów. Spółka analizuje różne możliwości i wspólnie, razem z pozostałymi akcjonariuszami, bo przecież PFR jest jednym z trzech akcjonariuszy spółki, będziemy decydować o tym, co dalej.

W obecnych uwarunkowaniach geopolitycznych, w tym, co się dzieje na świecie, macie „słabość” właśnie do tego typu spółek, czyli defence, dual use…

Bardzo byśmy chcieli by na tym, co się dzieje w Europie, czyli na rosnących wydatkach zbrojeniowych, aby korzystała polska gospodarka, polski przemysł, żeby budowały się kolejne takie firmy jak WB Electronics. Między innymi dlatego program PFR, jak chociażby DeepTech czy też Innovate Poland. Staramy się wspierać, animować tę branżę na tyle, ile możemy, bo uważamy, że to jest unikalne okno możliwości dla Polski, dla polskiej gospodarki, dla polskich spółek, żeby wydatki zbrojeniowe nie były traktowane tylko jako koszt budżetowy, ale żeby to była nowa dźwignia rozwoju dla wielu przedsiębiorstw.

Mówiąc o wydatkach zbrojeniowych, głośnym tematem jest ostatnio „polski SAFE”.

Opinia moja jest taka, że nie jest to dobry pomysł przede wszystkim, żeby w ogóle mieszać bank centralny do tego, aby finansować jakiekolwiek wydatki budżetowe, nawet na obronność. Cała koncepcja wykorzystania banku centralnego do finansowania wydatków jest błędna. I nawet jak spojrzymy na detale koncepcji SAFE 0 proc. to nie jest żadne 0 proc., dlatego że te środki Narodowy Bank Polski będzie musiał po prostu elektronicznie wydrukować. O tym tak naprawdę tutaj mówimy. Później te środki w ramach operacji otwartego rynku trzeba od banków ściągać, płacąc im stopę Narodowego Banku Polskiego dzisiaj 3,75 proc., w przyszłości kto wie, czy nie więcej. Więc ani to nie jest 0 proc. Po drugie niesie te ryzyka instytucjonalne w postaci mieszania instytucji, do spraw, do których mieszać się nie powinno.

Ten wątek też mógł znaleźć odzwierciedlenie w wycenie polskich obligacji?

Być może. Na pewno inwestorzy patrzą na to z pewnym dystansem, bo widać, że jest tu pewien spór polityczny i inwestorzy, którzy też inwestują na rynkach wschodzących, są świadomi, że takie pomysły w wielu krajach czasami się mogą pojawiać. Więc to nie jest tak, że całość tego ruchu musiała z tego wynikać. Ale niewykluczone jest, że inwestorzy zaczynają się obawiać, że takie pomysły gdzieś są podawane. Tak, jak powiedziałem: dla inwestorów zagranicznych niezależność banku centralnego i nie mieszania go w bieżącą politykę i drukowanie jakichś pieniędzy na finansowanie wydatków, to jest niezwykle istotne.

Wspomniał pan o programie Innovate Poland. To jest kropla w morzu potrzeb, czy trochę „game changer”, jeżeli chodzi o polskie innowacje?

Wydaje mi się, że to jest game changer. Już dzisiaj zgromadziliśmy 4 miliardy złotych kapitału, niby zalążkowego, ale to jakby te kwoty są już na tyle istotne, że trudno mówić, że to jest kapitał zalążkowy. On pomoże zmobilizować inne środki, bo program polega na tym, że instytucje, które do niego dołączyły dzisiaj są to PFR, BGK, PZU i Europejski Fundusz Inwestycyjny będą inwestorami w funduszach rynku private equity, private credit czy venture capital, ale te fundusze będą dodatkowo zbierać środki również z innych źródeł. Szacujemy, że to już dzisiaj powinno wygenerować około 10 miliardów złotych dla tych funduszy. Na inwestycje w spółki. Jest to już pokaźna kwota, która rzeczywiście trafi do gospodarki i na inwestycje. To jest ten unikalny model, który powoduje, że nie tylko PFR jest inwestorem, ale dołączają kolejne inne instytucje, inni inwestorzy, którzy będą chcieli wspierać ten prywatny rynek kapitałowy.                                              

Reklama
Reklama

Tylko kiedy mówimy o innowacjach, o spółkach, które tak na dobrą sprawę dopiero się rozkręcają, to pojawia się pytanie, jak sprawić, żeby te pieniądze, które trafią w końcu do systemu, do funduszy, o których pan wspomniał, nie zostały po prostu "przepalone"?

Najlepszym powodem, dlaczego tak nie będzie, jest to, że oprócz pieniędzy takich instytucji, jakie ja reprezentuję, będą tam włożone pieniądze prywatnych inwestorów, którzy będą na nie patrzeć, jak na każde inne inwestycje. Każdy zarządzający tymi funduszami będzie oczywiście odpowiadał przed swoimi inwestorami i będzie świadomy, że musi im dostarczyć odpowiednią stopę zwrotu. Wiadomo, że tak jak na rynku venture capital wiele inwestycji się nie udaje, ale te dwie, trzy, cztery potrafią zrobić wynik całego funduszu. Połączenie kapitału publicznego, kapitału prywatnego powoduje, że ta rynkowość programu będzie zachowana i selekcja inwestycji będzie dobierana w sposób taki, w którym najlepiej, najbezpieczniej, biorąc pod uwagę zysk do ryzyka, będzie można te środki ulokować. I ta komercjalizacja, i komercyjność tego programu powinna uchronić nas przed tym, czy nawet zapewnić, że będzie on najbardziej efektywny.

Te spółki, do których faktycznie trafią pieniądze kiedy wejdą na giełdę?

Bardzo byśmy chcieli, żeby tak było. Między innymi po to ten program został stworzony, żeby właśnie umożliwić tym spółkom, które dzisiaj są zbyt małe, wejście w przyszłości na giełdę. Oczywiście giełda też się zmienia. To nie jest to samo co 10-20 lat temu. Dzisiaj, żeby pójść na giełdę, trzeba móc wygenerować minimum 100 mln zł zysku EBITDA. Do tego momentu spółki muszą się finansować. I właśnie po to jest program Innovate Poland: żeby zapewnić to finansowanie, żeby te spółki mogły się wyskalować do tego momentu, żeby później pójść na giełdę. I mamy wielką nadzieję, że tych spółek rzeczywiście wtedy będzie na parkiecie warszawskim więcej.

Pytałem o WB, teraz rozmawiamy o giełdzie, ale przecież PFR to nie tylko WB. Macie wiele innych spółek w portfelu. Jest taki plan, żeby inne spółki też trafiły na giełdę?

Nie mamy celu jako takiego, żeby po prostu wprowadzać spółki na giełdę. W przypadku każdej ze spółek jest prowadzona analiza, co dla niej będzie najbardziej optymalne. Tak jak powiedziałem w przypadku WB, analizy dzisiaj się toczą. Mamy kilka innych spółek, w których także analizujemy różne możliwości. Na pewno myślimy zawsze o Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i o tym, że jeżeli dla danej spółki jest to coś, co będzie dla niej korzystne, to giełdę traktujemy jako jeden z priorytetowych elementów. Ile będzie tych spółek? Trudno na dzisiaj powiedzieć. Mamy w portfelu pewnie jedną, dwie, trzy pozycje, które w perspektywie kilku lat mogłyby się znaleźć na warszawskim parkiecie. O ile oczywiście będzie to miało sens biznesowy przede wszystkim dla tych spółek.

Niedawno pana pytałem, ale zapytam jeszcze raz: czy WB  Electronics jest dzisiaj najbliżej giełdy czy może jest to jakaś inna spółka?

Prowadzimy analizy i pewnie WB jest najbardziej zaawansowana w tych analizach. Jaki będzie ich efekt? Myślę, że poznamy to niedługo, bo rzeczywiście te analizy są już na ukończeniu i będzie decyzja akcjonariuszy co do tego, w którym kierunku iść.

Macie pewnie już rozeznanie wśród inwestorów? Czujecie, że oni potrzebują takich spółek?

Jest bardzo duże zainteresowanie takimi spółkami i taką spółką jak WB Electronics. Działa efekt unikalności: tego, że jest to spółka technologiczna i spółka produkująca rozwiązania dla obronności, więc mamy połączenie dwóch kluczowych dzisiaj obszarów. Nie ma wielu takich spółek na giełdzie i jest trochę spółek na giełdach europejskich, oczywiście związanych z branżą obronności, ale nie tak mocno przechylonych też w te nowe technologie. Więc wydaje mi się, że jeżeliby do tego doszło, to może to być bardzo interesujący debiut.

Ten rok czy następny?

Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, dlatego też, że wiemy, że spółka bardzo intensywnie pracuje nad innymi projektami, ma być jednym z istotnych beneficjentów również programu SAFE i wzmacniania swoich zdolności, więc zobaczymy, jak ten harmonogram się ułoży.

Reklama
Reklama
Inwestycje
Odwrót od akcji i obligacji. W cenie jest ropa i dolar
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Inwestycje
Fundusz Future Tech Poland to inwestycje w polskie technologie
Inwestycje
Grzegorz Pułkotycki, Starfunds: Rynek amerykański wysyła niebezpieczne sygnały
Materiał Promocyjny
Partnerstwo na rzecz życzliwości – wspólne działanie ponad branżami
Inwestycje
Polacy ustawiają się w kolejkach po złote produkty
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online? Rozwijaj logistykę z Abonamentem dla firm na paczki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama