Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego międzynarodowe konflikty na Bliskim Wschodzie wzmacniają pozycję tureckich władz na scenie krajowej.
  • Kto znajduje się w gronie potencjalnych następców prezydenta i jaką strategię sukcesji przygotowuje jego otoczenie.
  • Jak rynki finansowe reagują na polityczne wstrząsy i z jakimi wyzwaniami, takimi jak inflacja, mierzy się turecka gospodarka.

Czyżby Recep Tayyip Erdogan, prezydent Turcji, był tym światowym przywódcą, który odniesie największe korzyści z wojny USA oraz Izraela z Iranem? To, że Amerykanie uwikłali się w negocjacje z Iranem i nie zadali teherańskiemu reżimowi śmiertelnego ciosu oraz to, że Izrael nie rozstrzygnął starcia z Hezbollahem w Libanie, oznacza, że oddaliła się groźba tego, że Izrael stanie się zbyt potężny i zacznie ostrzej rywalizować z Turcją w regionie. To, że uwaga świata skupiła się na cieśninie Ormuz, zostało natomiast wykorzystane przez ekipę Erdogana do zadania ciosu tureckiej opozycji. Sąd wydał kuriozalny wyrok pozbawiający Ozgura Ozela stanowiska przewodniczącego CHP, czyli głównej partii opozycyjnej. Wyrok sądowy nakazał, by na stanowisko szefa tej partii wrócił poprzedni jej przewodniczący Kemal Kilicdaroglu, który kierował nią przez 13 lat i nie wygrał żadnych wyborów ogólnokrajowych. Policja szturmowała główną siedzibę CHP w Ankarze i wyprowadziła z niej zwolenników Ozela. Zbiegło się to w czasie z odebraniem licencji jednej z największych prywatnych uczelni w Turcji – Uniwersytetu Bilgi (którą przywrócono jednak po trzech dniach).  Rynki początkowo przestraszyły się autorytarnych zapędów ekipy Erdogana, ale wyprzedaż tureckich aktywów nie trwała długo. BIST 100, główny indeks giełdy w Stambule, spadł od rekordowo wysokiego poziomu z 11 maja do lokalnego dołka z 22 maja o 14 proc., z czego naprawdę ostra wyprzedaż objęła nieco ponad jedną sesję. W kolejnych dniach indeks odzyskiwał straty, rosnąc do początku czerwca o około 8 proc. Od początku roku zyskał on już około 25 proc.

Czytaj więcej

Turcja ponosi koszty wojny, której nie chciała

Walka o sukcesję

– To idealne międzynarodowe otoczenie, w którym Erdogan może robić u siebie w kraju wszystkie te rzeczy. Wszystkie te wstrząsy geopolityczne pozwalają i dodają odwagi Erdoganowi, by robił, co chce, z tym, co zostało z demokratycznej przestrzeni w kraju. Daje mu to sprzyjające okoliczności, w których świat – kraje europejskie, sojusznicy NATO, sąsiedzi regionalni, a nawet kraje afrykańskie – czuje, że nie ma wyboru i musi współpracować z Erdoganem – stwierdziła w rozmowie z dziennikiem „The Telegraph” Gonul Tol, dyrektorka programu tureckiego Waszyngtońskiego Middle East Institute.

Foto: GG Parkiet

– Rząd Erdogana zdaje sobie sprawę, że nie ma już takiego poparcia społecznego, jak 10 czy 15 lat temu. Dlatego sięga po wszystkie te represyjne i autorytarne metody, by w zasadzie zniszczyć CHP. Gdyby Erdogan wygrywał wybory tak jak kiedyś – dzięki swojej polityce gospodarczej lub rzeczywistej demokratycznej, praworządnej polityce – jest mało prawdopodobne, by uciekał się do tak drastycznych środków, jak te, które stosują w ciągu ostatnich kilku lat – wskazuje Yusuf Can, analityk w amerykańskiej firmie Amena Strategies.

Czytaj więcej

Armenia i Azerbejdżan uciekają z objęć rosyjskiego niedźwiedzia

Najbliższe wybory parlamentarne i prezydenckie w Turcji mają się odbyć dopiero w 2028 r. Erdogan będzie miał wówczas 74 lata, a jest już prezydentem od 2014 r. Prawdopodobnie więc gra będzie się toczyła o wybór jego następcy.

Foto: GG Parkiet

„Według obecnych spekulacji najbardziej prawdopodobnym kandydatem wydaje się Bilal Erdogan (lat 44), syn prezydenta. Erdogan junior, który przedstawia siebie jako niezaangażowanego w politykę przedsiębiorcę, w rzeczywistości dysponuje ogromnym zapleczem organizacyjnym poprzez szereg fundacji zbliżonych do AKP. Najważniejszą z nich jest Turecka Fundacja Młodzieży (TÜGVA), której przedstawiciele mają zajmować kluczowe stanowiska w kilku ministerstwach. (...) Jako potencjalnego kandydata wymienia się też Selçuka Bayraktara (lat 46), szefa zarządu firmy Baykar, a prywatnie męża najmłodszej córki prezydenta Sümeyye. Przedsiębiorstwo, którym zarządza wspólnie z bratem Halukiem, stało się w ostatnich latach przykładem success story tureckiego sektora zbrojeniowego. Do jego flagowych produktów należą kupowane na całym świecie systemy bezzałogowe. W kraju rozpoznawalność Bayraktarowi przyniósł festiwal Teknofest, podczas którego prezentowane są największe osiągnięcia tureckiej techniki, głównie militarnej” – wyjaśnia Zuzanna Krzyżanowska, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich. W gronie najbardziej prawdopodobnych kandydatów wymieniła ona również Hakana Fidana, ministra spraw zagranicznych, który wcześniej był szefem MIT, czyli tureckiego wywiadu.

Daleko od recesji

Sytuacja gospodarcza jak na razie nie „zatopiła” władzy Erdogana, ale przyczyniła się do erozji jej popularności. Dużym problemem nadal pozostaje inflacja konsumencka. W kwietniu wynosiła 32,87 proc. I tak już jednak ona sporo wyhamowała od szczytów. (Najwyższa była w październiku 2022 r. Wynosiła wówczas 85,52 proc.). Główna stopa procentowa Banku Centralnego Republiki Turcji wynosi od stycznia 37 proc., a wcześniej była obniżana. W szczycie z 2024 r. wynosiła 50 proc. Wzrost PKB wyniósł w 2025 r. 3,6 proc. i był nieco niższy od prognoz. Tempo wzrostu gospodarczego wyhamowało z 3,4 proc. w czwartym kwartale do 2,5 proc. w pierwszych trzech miesiącach 2026 r.

– W danych sondażowych pojawiły się ostrożne sygnały poprawy. Wskaźnik PMI dla przemysłu oraz indeks zaufania gospodarczego urzędu statystycznego nieznacznie wzrosły w maju. Niemniej jednak gospodarka wygląda na słabą, a my staliśmy się bardziej pewni naszej prognozy wzrostu PKB na ten rok na poziomie 2,8 proc. Sądziliśmy, że presja na lirę wynikająca z wysokiego rachunku za import energii oraz kryzys polityczny sprzed kilku tygodni skłonią do podwyżek stóp na najbliższym posiedzeniu banku centralnego. Nie wycofaliśmy tej prognozy, jednak spadek cen ropy od końcówki maja oraz dane o PKB sprawiają, że jest ona nieco mniej prawdopodobna – ocenia William Jackson, ekonomista Capital Economics. Mediana prognoz dla tureckiego PKB na 2026 r., zebranych przez agencję Bloomberga, sugeruje wzrost o 3,1 proc., a poszczególne projekcje są w przedziale od 2,5 proc. do 4 proc.

Turcja staje się coraz większą potęgą zbrojeniową

Pod rządami Erdogana, Turcja stała się jedenastym pod względem wielkości eksporterem broni i sprzętu wojskowego na świecie. Szczególnie dobrze sprzedawały się tureckie drony, które sprawdzały się m.in. podczas wojen w Karabachu i na Ukrainie. W ostatnich miesiącach Turcja zdobywała nowe kontrakty zbrojeniowe. W maju Irak podpisał umowę na zakup 20 tureckich systemów obrony powietrznej. Była to duża zmiana dla tego kraju, który od dawna polegał na USA w kwestii ochrony swojej przestrzeni powietrznej. Tymczasem w Indonezji obawy przed agresywnymi działaniami Chin nasiliły się po tym, jak USA przekierowały zasoby wojskowe z regionu Indo-Pacyfiku na Bliski Wschód. Skłoniło to Indonezję do podpisania umowy, na mocy której zostanie pierwszym zagranicznym nabywcą nawet 60 tureckich bojowych bezzałogowych statków powietrznych – Bayraktar Kizilelma. Ich dostawy mają rozpocząć się w 2028 roku. Ponadto Portugalia zamówiła w Turcji dwa okręty wsparcia. To pierwszy tego typu kontrakt zbrojeniowy zawarty przez Turcję z krajem Europy Zachodniej. Turcja szczyci się tym, że posiada drugą pod względem wielkości armię w NATO. Jej flota dysponuje m.in. lotniskowcem. Niedawno Turcja pochwaliła się też zbudowaniem rakiety o zasięgu 6 tys. km. Ankara bardzo intensywnie rozwijała w ostatnich latach współpracę wojskową z wieloma krajami Afryki. Ustanowiła też swoje bazy wojskowe w Somalii oraz w Katarze. Turcja też patronowała rebeliantom, którzy w 2024 r. obalili dyktaturę Assada w Syrii oraz wspierała nowy syryjski rząd w likwidacji kurdyjskiego quasi-państewka w regionie Rodżawa. Rosnąca potęga wojskowa Turcji, w połączeniu z przyjaznym sunnickiemu islamowi obliczem tureckich władz, wywołują jednak spory niepokój w Izraelu, Grecji i na Cyprze. Zwłaszcza, że wojska tureckie wciąż stacjonują na północy Cypru i ćwiczą desanty na greckie wyspy. HK