Aneta Pankowska, partner, radca prawny w Kancelarii RKKW
Właśnie wokół tej granicy koncentruje się spór Like Company v. Google Ireland C-250/25, który może wyznaczyć praktyczne reguły korzystania z treści prasowych i innych utworów w środowisku AI.
Nie każda odpowiedź AI jest tylko informacją
W debacie o generatywnej AI często zakłada się, że odpowiedź modelu jest jedynie nową formą dostępu do informacji. Co się jednak dzieje, gdy system nie ogranicza się do wskazania źródła lub krótkiej odpowiedzi, lecz tworzy uporządkowane streszczenie cudzego utworu? AI nie tylko „korzysta z danych”, ale w praktyce może przejmować funkcję, którą dotąd pełnił sam utwór źródłowy.
Kiedy streszczenie staje się korzystaniem z utworu
Prawne ryzyko związane ze streszczeniami generowanymi przez AI nie wynika z samego faktu, że system odpowiada na pytania użytkownika. Problem pojawia się, gdy odpowiedź przejmuje strukturę informacyjną, dobór treści i sens ekonomiczny utworu źródłowego. Z perspektywy wydawcy takie streszczenie może być funkcjonalnym substytutem tekstu, który ogranicza potrzebę wejścia na stronę źródłową. W konsekwencji zmniejsza to ruch na stronie oraz zyski z reklam.
Taki problem został przedstawiony w sprawie Like Company v. Google zainicjowanej na Węgrzech, a procedowanej obecnie w TSUE. Wydawca zarzucił, że system Gemini przygotowywał odpowiedzi streszczające chronione publikacje prasowe bez zgody uprawnionego, a więc w sposób, który mógł naruszać zarówno interes ekonomiczny wydawcy, jak i zakres jego wyłącznych praw.
Bezpośrednim tłem sporu był przypadek, w którym użytkownik poprosił Gemini o streszczenie konkretnej publikacji prasowej dostępnej online (wskazując jej tytuł, tematykę i link do strony internetowej). Z akt sprawy wynika jednak, że chatbot nie wygenerował tego streszczenia z własnej inicjatywy, lecz to sam użytkownik we wcześniejszych interakcjach wprowadził treść artykułu do Gemini. Zdaniem Google to wyklucza odpowiedzialność dostawcy usługi, bo przekazuje on użytkownikowi jedynie maszynę zdolną do wykonania polecenia, a zatem pełni role pasywną.
Nie zmienia to jednak faktu, że użytkownik otrzymuje treść pozwalającą zrezygnować z lektury materiału źródłowego. Jeżeli użytkownik otrzymuje zwięzłe, użyteczne i wystarczająco kompletne streszczenie, maleje jego motywacja do wejścia na stronę źródłową, a wraz z nią wartość ruchu i modelu monetyzacji opartego na reklamie lub subskrypcji.
Im bardziej zatem odpowiedź AI przypomina samodzielne, kompletne streszczenie utworu, tym trudniej bronić tezy, że dostawca systemu pozostaje jedynie biernym pośrednikiem wykonującym cudze polecenie.
Trzy kluczowe pytania o legalność streszczeń AI
Dopuszczalność przygotowywania streszczeń przez generatywną AI można sprowadzić do trzech zasadniczych pytań prawnych:
1. czy streszczenie wygenerowane przez system AI jest jedynie nową wypowiedzią informacyjną, czy też przejmuje chronione elementy cudzego utworu w stopniu uzasadniającym ingerencję w wyłączne prawa uprawnionego;
2. czy odpowiedzialność za takie streszczenie można przypisać dostawcy systemu również wtedy, gdy użytkownik sam inicjuje zapytanie, wskazuje źródło i oczekuje opracowania treści;
3. czy przygotowywanie streszczeń może korzystać z wyjątków prawa autorskiego, w szczególności w kontekście text and data mining, czy też wyjątki te obejmują wyłącznie wcześniejsze etapy przetwarzania treści.
W sporze o streszczenia AI szczególnie ważne jest odróżnienie dwóch etapów: wcześniejszego wykorzystania utworów na potrzeby działania modelu oraz późniejszego udostępnienia użytkownikowi gotowej odpowiedzi.
Nieprzypadkowo spór ten budzi wątpliwości także na poziomie metodologicznym. W praktyce najtrudniejsze okazuje się bowiem nie samo opisanie działania modeli językowych, lecz uchwycenie konkretnego momentu, w którym techniczne przetwarzanie treści przechodzi w prawnie relewantne przygotowanie streszczenia cudzego utworu.
Argumenty za i przeciw dopuszczalności streszczeń
Zwolennicy szerszej swobody działania AI podnoszą przede wszystkim, że model nie „kopiuje artykułu” w prosty sposób, lecz generuje nową wypowiedź na podstawie analizy danych i statystycznego przewidywania dalszej treści. W tym ujęciu streszczenie ma być rezultatem przetwarzania informacji, a nie eksploatacji konkretnego utworu jako takiego.
Z perspektywy wydawców taki argument nie rozstrzyga jednak najważniejszej kwestii. Jeżeli końcowy rezultat pozwala użytkownikowi poznać sens, układ i zasadniczą treść publikacji bez sięgania do źródła, to ekonomicznie i funkcjonalnie AI może zastępować utwór, nawet jeśli technicznie nie powiela go w sposób dosłowny.
Istotnym argumentem obrony pozostaje również odwołanie do wyjątków text and data mining oraz do mechanizmów opt-out. Nie jest jednak oczywiste, czy wyjątki te mogą usprawiedliwiać nie tylko wcześniejsze wykorzystanie treści na potrzeby działania (trenowania) modelu, lecz także późniejsze wygenerowanie dla użytkownika gotowego streszczenia konkretnego utworu.
To właśnie tutaj przebiega najistotniejsza linia sporu. Nawet jeśli prawo dopuszcza określone formy zwielokrotniania utworów na etapie analizy danych, nie oznacza to jeszcze, że legalne jest późniejsze „oddanie” użytkownikowi wartości informacyjnej utworu w postaci streszczenia zastępującego oryginał.
Dlaczego ten spór jest ważny dla rynku
Dla rynku treści stawka tego sporu jest wysoka. Jeżeli uzna się, że generatywna AI może bez licencji przygotowywać użyteczne streszczenia cudzych utworów, zmieni się relacja między twórcą lub wydawcą a pośrednikiem technologicznym, który przejmuje uwagę użytkownika i monetyzuje ją we własnym ekosystemie.
Znaczenie tej sprawy wykracza daleko poza rynek prasowy. Ten sam problem dotyczy bowiem analiz, raportów, opracowań eksperckich, komentarzy branżowych i wszelkich treści, których wartość polega na selekcji, uporządkowaniu i syntetycznym przedstawieniu informacji. Jeżeli AI może przejąć tę wartość bez licencji, zmienia się ekonomika całego rynku wiedzy.
W praktyce nie chodzi więc o abstrakcyjną odpowiedź na pytanie, czy AI „umie i może streszczać”. Chodzi o to, czy prawo pozwoli systemom generatywnym komercyjnie korzystać z cudzej pracy twórczej w taki sposób, aby użytkownik otrzymywał jej esencję bez kontaktu z oryginałem.
Dlatego rozstrzygnięcie sprawy Like Company v. Google może stać się punktem odniesienia dla całego europejskiego rynku treści. Odpowie nie tylko na pytanie o zakres wyjątków prawa autorskiego, lecz przede wszystkim wskaże, gdzie kończy się technologiczna synteza informacji, a zaczyna prawnie relewantne zastępowanie cudzego utworu.