Restauracyjna grupa żegna się rynkiem. Jest ona operatorem sieci restauracji Sioux i Fenix, sieci klubów muzycznych Lizard King oraz Fever. Firma powstała we wrześniu 2007 r. na skutek połączenia spółki Feniks (zarządzającej siecią Sioux) oraz spółki Lizard Polska. Od czerwca 2008 r. R&C Union jest notowane na rynku NewConnect.

Niestety, już od dłuższego czasu można było podejrzewać, że w grupie źle się dzieje. Wyniki finansowe okazywały się coraz gorsze.

W 2013 r. poznański sąd ogłosił upadłość spółki z możliwością zawarcia układu. Wyznaczył też sędziego komisarza. Został nim Marek Sachajko. Z kolei na nadzorcę sądowego wyznaczono Leszka Binkowskiego.

Zarząd przekonywał wówczas, że decyzja sądu pozwoli na kontynuację prowadzonej restrukturyzacji i uzdrowienie biznesu.

Niestety, tak się nie stało. W 2014 r. na rynek trafiła informacja o złożeniu przez zarząd wniosku o upadłość likwidacyjną spółki. Zarząd argumentował, że R&C Union nie jest w stanie zrealizować propozycji układowych. Przychody grupy systematycznie topniały, a saldo przepływów pieniężnych było ujemne.

W przyszłym tygodniu minie 6 miesięcy od uprawomocnienia się postanowienia sądu o zmianie upadłości z układowej na likwidacyjną i raczej trudno przypuszczać, aby firmę udało się jeszcze uratować. O R&C Union stało się głośno kiedy firma toczyła spór ze Sfinksem. Ten ostatni prowadzi restauracje Sphinx. Z kolei R&C Union ma lokale działające m.in. pod nazwą Fenix. Niektóre z Feniksów są zlokalizowane tam, gdzie wcześniej swą działalność prowadził Sfinks. Dlatego właśnie władze Sfinksa domagały się zmiany nazwy i oferty restauracji należących do R&C Union. Dodatkowo żądały 18,3 mln zł odszkodowania. R&C Union konsekwentnie odrzucał te żądania. Po prawie 3 latach firmy się dogadały.

Zgodnie z zawartą ugodą, R&C Union wypłaciła Sfinksowi zaledwie 70 tys. zł tytułem zwrotu?wydatków poniesionych w związku z postępowaniem sądowym.