Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego spadek popytu na paliwa jest jednym z wielu sygnałów świadczących o wyhamowaniu chińskiej gospodarki.
- Z jakich powodów Pekin akceptuje niższy wzrost gospodarczy i na czym skupia swoją długoterminową strategię.
- Jakie czynniki mogą wpłynąć na ożywienie gospodarcze w Chinach w drugiej połowie roku.
- Co obecna polityka gospodarcza Chin oznacza dla firm konkurujących z nimi na globalnych rynkach.
To, że wojna USA z Iranem nie doprowadziła do o wiele większego wzrostu cen ropy naftowej, jest częściowo tłumaczone tym, że Chiny „ograniczyły” popyt na ropę. Oficjalne chińskie statystyki dotyczące konsumpcji tego surowca nie są dostępne, ale analitycy szacują ten wskaźnik na podstawie produkcji rafinerii w Chinach oraz importu produktów naftowych. Ich szacunki wskazują, że w drugim kwartale doszło w ChRL do spadku popytu na ropę o 12 proc. rok do roku. Być może te dane są zawyżone. Import produktów naftowych z Iranu mógł bowiem być wyższy od oficjalnego, a mniejsze rafinerie mogły sprzedawać nieco więcej produktów. Na rynek trafiała też ropa z rezerw, ale głównie komercyjnych. Różne źródła sugerują, że od maja uwolniono z rezerw od kilkudziesięciu do nawet 100–150 mln baryłek surowca. Dane chińskiego Narodowego Biura Statystycznego wskazują, że produkcja benzyny w Chinach w drugim kwartale spadła o 9,9 proc. rok do roku – do 3,12 mln baryłek dziennie, natomiast produkcja oleju napędowego obniżyła się o 14,2 proc. – do 3,37 mln baryłek dziennie. Na rynku nie było jednak widać niedoborów. Popyt na paliwa w drugiej gospodarce świata wyraźnie się więc zmniejszył. Zwykle taki spadek towarzyszy wyraźnie gorszej koniunkturze gospodarczej. Czyżby więc Chiny dotknęło poważniejsze spowolnienie?
Czytaj więcej
Maszyny humanoidalne to sektor, w którym chińskie spółki wypracowały już silną przewagę. Stany Zjednoczone widzą w ich robotach przede wszystkim po...
Barwy spowolnienia
Oficjalne dane rzeczywiście wskazują, że gospodarka Państwa Środka wyhamowała w drugim kwartale. Wzrost PKB wyniósł wówczas 4,3 proc., podczas gdy w pierwszych trzech miesiącach roku sięgnął 5 proc. Niektóre ośrodki analityczne posługują się własnymi wskaźnikami aktywności gospodarczej w Państwie Środka. Jednym z nich jest wskaźnik China Activity Proxy (CAP) stosowany przez firmę analityczną Capital Economics. Wskazywał on na wzrost PKB Chin o 3,2 proc. w drugim kwartale.
„Wynoszący około 3,2 proc. roczny wzrost Chin w drugim kwartale był o ponad 1 punkt procentowy słabszy, niż sugerują oficjalne dane. Jednak wzrost utrzymał się na stabilnym poziomie w obliczu wojny w Iranie. Eksport nadal dynamicznie rośnie, głównie napędzany silnym popytem związanym ze sztuczną inteligencją. A ponieważ gospodarstwa domowe najwyraźniej przesuwają wydatki z dóbr na usługi, aktywność w sektorze usług odżywa. Budżet na 2026 r. sugeruje, że wydatki fiskalne powinny znacząco wzrosnąć w pozostałej części roku. Pod warunkiem, że władze lokalne w pełni i produktywnie wykorzystają budżety, powinno to pobudzić wzrost w trzecim i czwartym kwartale - oceniają eksperci Capital Economics.
Słabsze od oczekiwań okazały się dane gospodarcze z Chin za lipiec. Wzrost sprzedaży detalicznej pozostał bardzo słaby, spowalniając z 1 proc. rok do roku do 0,6 proc. Produkcja przemysłowa wyhamowała w tym czasie z 5,3 proc. do 4,5 proc. Inwestycje w środki trwałe spadły natomiast w lipcu aż o 12,8 proc. Wzrost akcji kredytowej hamował już 16. miesiąc z rzędu i zszedł do 5,1 proc. rok do roku. „Oficjalny” wskaźnik PMI dla przemysłu, liczony przez Narodowe Biuro Statystyczne, niespodziewanie spadł do 49,2 pkt, czyli po raz pierwszy od lutego zaczął sugerować „recesję” w tym sektorze. (Jeśli wskaźnik PMI jest poniżej poziomu 50 pkt, to sugeruje to kurczenie się danego sektora). PMI dla branż spoza przemysłu zniżkował natomiast do 49 pkt. Sprzedaż nowych domów u 100 największych chińskich deweloperów spada nieprzerwanie od października, a w lipcu zmniejszyła się o 18,3 proc. rok do roku. Indeks cen nowych domów w 70 największych miastach zniżkował natomiast w lipcu o 3,2 proc. Spada już nieprzerwanie od dwóch lat. Inflacja konsumencka wyhamowała w lipcu do zaledwie 0,5 proc. r./r. Ceny produkcji wzrosły jednak o 3,5 proc., więc trudno obecnie mówić o presji deflacji.
„Nasze wstępne szacunki pokazują, że wzrost Chin spowolnił ostro do 1,8 proc. rok do roku w lipcu, z 2,7 proc. w czerwcu. Część tego spowolnienia odzwierciedla ciągły negatywny wpływ słabych wydatków fiskalnych – deficyt fiskalny skurczył się w ujęciu rocznym już piąty miesiąc z rzędu w lipcu. Jednak kolejnym kluczowym czynnikiem było zakłócenie działalności budowlanej i produkcyjnej spowodowane niedawnymi tajfunami. Oczekujemy, że wzrost wkrótce odbije. Zakłócenia związane z tajfunami powinny ustąpić wraz z końcem lata. Co więcej, wydatki fiskalne mają wzrosnąć. Na konferencji prasowej w zeszłym tygodniu przedstawiciele Ministerstwa Finansów zobowiązali się do przyspieszenia wydatków fiskalnych w pozostałej części tego roku. Nasze obliczenia sugerują, że jeśli rząd zrealizuje planowany cel deficytu, przełoży się to na znaczący impuls fiskalny w nadchodzących miesiącach” - prognozują analitycy Capital Economics.
Czytaj więcej
Chiński gigant branży „szybkiej mody” ma zadebiutować na giełdzie w dniu 1 września. Celuje w wycenę wynoszącą 27 mld USD. Część analityków twierd...
Rząd uspokoja
Władze Chin wyznaczyły w marcu cel wzrostu gospodarczego na 2026 r. wynoszący 4,5–5 proc. Pomijając okres pandemii, jest on najniższym celem od dekad. To sprawia jednak, że dosyć łatwo będzie go osiągnąć. Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się wzrostu PKB Chin w 2026 r. o 4,6 proc. Taka sama jest mediana prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberg. Poszczególne projekcje są w przedziale od 4 proc. (Northern Trust) do 5 proc. (IMA Asia). Spośród 77 prognoz, tylko pięć sugeruje wzrost gospodarczy niższy od celu wyznaczonego przez władze Chin.
W państwowych chińskich mediach pojawiały się materiały mające uspokajać, że gospodarka Chin jest odporna na wstrząsy. W „Renmin Ribao” („Dzienniku Ludowym”), oficjalnej gazecie Komunistycznej Partii Chin zamieszczono serię codziennych komentarzy podpisanych pseudonimem „Zhong Caiwen”, powszechnie uważanym za używany przez Biuro Centralnej Komisji ds. Finansów i Gospodarki – potężne ciało odpowiedzialne za politykę gospodarczą, na którego czele stoi wicepremier He Lifeng. W jednym z komentarzy stwierdzono, że władze zwiększą wydatki rządowe i odpowiednio dostosują politykę pieniężną, aby wesprzeć gospodarkę w drugiej połowie roku. Komentarze z trzech poprzednich dni przedstawiały wzrost w pierwszym półroczu na poziomie 4,7 proc. jako „wysokiej jakości” i zgodny z obecnymi warunkami Chin. „Musimy przyspieszyć tempo wydatkowania budżetu i wykorzystania środków z obligacji - napisał „Zhong Caiwen”.
Komentarze te podkreślają również gotowość Pekinu do poświęcenia części krótkoterminowych korzyści gospodarczych w zamian za wspieranie przełomów technologicznych i postępów w ograniczaniu ryzyk finansowych. Ten kompromis wydaje się atrakcyjny dla chińskiego przywództwa, ponieważ uważa je za kluczowe dla zapewnienia długoterminowego wzrostu i bezpieczeństwa kraju. Jeden z komentarzy wskazywał, że urzędnicy nie powinni koncentrować się wyłącznie na tempie wzrostu ani „ugrzęznąć w wahaniach poszczególnych wskaźników kwartalnych czy miesięcznych”. Wezwano też do badania wpływu AI na rynek pracy.
– Pekin gra w długim horyzoncie. Firmy planujące odbicie konsumpcji krajowej muszą zresetować swoje oczekiwania. Eksporterzy konkurujący z chińskimi firmami na rynkach trzecich powinni spodziewać się zaostrzenia konkurencji. A inwestorzy obstawiający zwrot na chińskich giełdach napędzany stymulacją powinni jeszcze raz się zastanowić – ocenia Dinny McMahon, szef badań rynku w firmie konsultingowej Trivium China.
Chiny będą globalną potęgą żywnościową
Chiny są uznawane za największą potęgę przemysłową na świecie. Status lidera w wielu branżach przemysłu im jednak nie wystarcza. Władze Państwa Środka chcą również, by ich kraj stał się potęgą w biotechnologii oraz w produkcji żywności. Wdrażany przez nie 15. plan pięcioletni przewiduje znaczne zwiększenie bezpieczeństwa żywnościowego oraz zmniejszenie zależności od importu surowców i artykułów spożywczych. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. W Chinach mieszka bowiem 15 proc. populacji świata, a jednocześnie kraj ten dysponuje tylko 8 proc. globalnych terenów rolniczych i 6 proc. światowych zasobów wody pitnej. Rozwiązania szuka więc w biotechnologii. Analitycy firmy Systemiq twierdzą, że Partia Komunistyczna uruchamia ten sam scenariusz, który już zastosowano w przypadku energii słonecznej, pojazdów elektrycznych i baterii, aby z poziomu zerowego osiągnąć 70 proc. lub więcej udziału w światowym rynku w mniej niż 15 lat. Rozwija genetycznie modyfikowane nasiona i uprawy, ale celuje też w szybko rosnące branże rolnictwa komórkowego, białek hodowanych w laboratorium oraz żywności z precyzyjnej fermentacji. Eksperci firmy Systemiq przewidują, że ta „rewolucja białkowa” nabierze tempa w latach 30. i 40. XXI wieku i radykalnie zmieni to, co jedzą Chińczycy, z efektami ubocznymi w całej Azji i na świecie. Szacują, że do połowy stulecia połowa spożycia ryb i wołowiny w Chinach oraz 40 proc. produktów mlecznych będzie pochodzić ze źródeł typu „alt-protein”. Czy tego typu produkty (nazywane przez niektórych „żywnością Frankensteina”) będą smaczne? Zapewne dużo pieniędzy zostanie też zainwestowane w ich reklamę. HK