Obrót na całym rynku sięgnął 1,94 miliarda złotych, z czego WIG20 zebrał przeszło 1,57 miliarda złotych. Z perspektywy końca sesji widać, iż od poranka GPW szukała korekty wczorajszej przeceny, ale przeciwko popytowi grał osłabiający się złoty, który trzeci dzień z rzędu tracił solidarnie do euro i dolara w kontekście zaniepokojenia inwestorów spekulacjami o potencjalnym wzroście napięcia geopolitycznego na granicy NATO i Rosji. W środkowej fazie sesji rynek musiał operować w kontekście solidarnego ze światem oczekiwana na wystąpienie prezesa Rezerwy Federalnej w Jackson Hole. Wystąpienie Kevina Warsha zostało odczytane jako jastrzębie w wymowie, ale reakcje rynku były dalekie od jednoznaczności. Umocnieniu dolara i wzrostowi rentowności amerykańskiego długu towarzyszyło osłabienie rynków akcji, które w końcówce sesji warszawskiej szukały jednak zwyżek. Ostatecznie GPW nie potrafiła sprowadzić sygnałów z otoczenia do jednego mianownika i WIG20 wszedł w końcowy fixing na poziomach granych przez większą część sesji, by ostatnim akcentem skokowo przenieść się w rejon 3993,70 pkt. Dzienna zwyżka indeksu okazała się za mała do odrobienia wczorajszego spadku o 1,94 procent, ale skorygowała tygodniową stratę do ledwie 0,04 procent. W efekcie, tydzień skończył się podtrzymaniem konsolidacji WIG20 w rejonie 4000 pkt., gdy na wykresie tygodniowym pojawiła się świeca właściwie bez korpusu z dwoma dynamicznymi cieniami. Świeca wpisuje się w konsolidacyjną wymowę tygodnia, ale też podkreśla niepewność rynku, co do dalszego scenariusza. Niezależnie, zawieszenie w rejonie 4000 pkt. i czekanie na wybicie z konsolidacji, której symbolicznymi granicami są rejony 4100 pkt. i 3900 pkt. przenosi się na finałową sesję sierpnia i zapewne na pierwsze sesje września.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ

Wydział Analiz Rynkowych

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.