Spółka ponownie udowodniła, że popyt na infrastrukturę potrzebną do rozwoju sztucznej inteligencji pozostaje ogromny, a jej prognozy na kolejne kwartały pokazały, że boom inwestycyjny jeszcze się nie kończy. Rynek dostał więc mocny argument, że wzrost zysków największych spółek technologicznych może trwać znacznie dłużej. Po Nvidii uwaga inwestorów przeniosła się jednak do Jackson Hole, gdzie Kevin Warsh miał odpowiedzieć na znacznie trudniejsze pytanie: co z tą silną gospodarką zrobi Rezerwa Federalna?

Przekaz Warsha nie był tym, na co czekała Wall Street. Szef Fedu ocenił, że amerykańska gospodarka radzi sobie bardzo dobrze, a nawet się umacnia. Konsumpcja pozostaje zdrowa, rynek pracy stabilny, a gospodarka okazuje się odporna na kolejne szoki. Jednocześnie Warsh stwierdził, że obecne warunki finansowe nie wyglądają na restrykcyjne. Przy obecnym poziomie rynkowych stóp procentowych i stopie Fed pozostającej bez zmian od grudnia rynki kredytowe wykazują niewiele oznak ograniczenia aktywności gospodarczej. To istotne, ponieważ jeżeli gospodarka jest silna, a warunki finansowe nie są wystarczająco restrykcyjne, argument za szybkim obniżaniem stóp procentowych staje się znacznie słabszy.

Najważniejsza część wystąpienia dotyczyła jednak inflacji. Warsh powiedział wprost, że „dominującym priorytetem Fedu powinny być obecnie ceny”. Inflacja w lipcu utrzymała się powyżej 2 proc. już przez 65. kolejny miesiąc, a zdaniem Warsha postęp w jej ograniczaniu w ostatnich dwóch latach był zbyt niewielki. Najnowsze dane, choć lepsze od oczekiwań, nie pokazują jego zdaniem wystarczającej poprawy trendu. Jeżeli Fed nie będzie miał pewności, że inflacja zmierza do celu w sposób wyraźny i wystarczająco szybki, bank centralny będzie miał jeszcze „pracę do wykonania”. Warsh nie zapowiedział podwyżki stóp ani nie wskazał jej terminu, ale rynek natychmiast zwiększył zakłady na taki ruch we wrześniu.

W tym właśnie tkwi znaczenie Jackson Hole. Nie chodzi wyłącznie o to, czy stopy zostaną podniesione we wrześniu. Ważniejsza jest zmiana oczekiwań dotyczących całej polityki pieniężnej. Inwestorzy przez długi czas zakładali, że kolejnym etapem będzie stopniowe luzowanie polityki przez Fed. Warsh przypomniał, że nie jest to wcale przesądzone. Jeżeli gospodarka pozostanie mocna, a inflacja uporczywa, bank centralny może utrzymywać wysokie stopy znacznie dłużej, a w skrajnym przypadku ponownie je podnosić.

To z kolei stawia rynek akcji przed ciekawym problemem. Nvidia pokazała, że przedsiębiorstwa nadal mają ogromną zdolność do generowania zysków, a inwestycje w sztuczną inteligencję mogą jeszcze długo napędzać gospodarkę. Warsh przypomniał jednak, że silna gospodarka nie jest argumentem za tańszym pieniądzem. Może być wręcz przeciwnie. Jeżeli gospodarka nie potrzebuje dodatkowego wsparcia, a inflacja pozostaje powyżej celu, Fed może pozwolić, aby koszt pieniądza pozostał wysoki.

Warsh nie zakończył więc hossy i nie zapowiedział powrotu do agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej. Zrobił coś znacznie ważniejszego: przypomniał inwestorom, że Fed nie zamierza przedwcześnie ogłaszać zwycięstwa nad inflacją. Dla rynku oznacza to, że najbliższe miesiące będą w dużej mierze zależały od kolejnych danych o cenach. Jeżeli inflacja zacznie wyraźnie spadać, hossa dostanie przestrzeń do dalszego wzrostu. Jeżeli pozostanie uporczywa, rosnące rentowności obligacji i wysokie stopy mogą stać się coraz większym problemem dla wycen akcji.

Nvidia pokazała więc, jak silna pozostaje gospodarka. Warsh przypomniał, dlaczego ta siła może być jednocześnie problemem dla rynku. Wall Street patrzy na mocny wzrost i widzi paliwo dla dalszej hossy. Fed patrzy na ten sam wzrost i przede wszystkim sprawdza, czy nie oznacza on zbyt wysokiej inflacji. Na razie hossa się nie kończy, ale po Jackson Hole jedno jest jasne: Fed nie zamierza jej ułatwiać życia.

Mikołaj Sobierajski

Analityk Rynku Akcji XTB