Alan Greenspan urodził się 6 marca 1926 r. w Nowym Jorku, w dzielnicy Washington Heights. Od młodości wykazywał talent matematyczny, ale jego pierwszą pasją była muzyka. Uczęszczał do Juilliard School, grał na klarnecie i saksofonie jazzowym, a dopiero później wybrał ekonomię jako główną ścieżkę zawodową. Studiował na New York University, gdzie uzyskał tytuł licencjata, magistra i później doktorat z ekonomii. W latach 50. studiował także na Columbia University pod kierunkiem Arthura Burnsa, który też pełnił funkcję przewodniczącego Fedu.
Jego kariera zawodowa rozpoczęła się w 1948 r. w National Industrial Conference Board, gdzie zajmował się analizą rynku metali. Następnie przez wiele lat prowadził firmę doradczą Townsend-Greenspan & Co., świadcząc usługi analityczne dla biznesu i administracji. W latach 1974–1977 był przewodniczącym Rady Doradców Ekonomicznych przy prezydencie Geraldzie Fordzie, a później uczestniczył m.in. w pracach komisji ds. reformy systemu Social Security. Zanim objął fotel szefa Fedu, miał za sobą doświadczenie zarówno jako ekonomista rynkowy, jak i doradca najwyższych władz państwowych.
Na czele Rezerwy Federalnej stanął w sierpniu 1987 r., nominowany przez prezydenta Ronalda Reagana. Już po kilku tygodniach musiał zmierzyć się z pierwszym wielkim testem, krachem giełdowym z października 1987 r., określonym mianem „Black Monday”. Fed pod jego kierownictwem szybko zadeklarował gotowość zapewnienia płynności systemowi finansowemu, co pomogło ograniczyć panikę. Ten moment zbudował jego reputację jako szefa banku centralnego zdolnego do spokojnej reakcji w sytuacji skrajnego napięcia.
W kolejnych latach Greenspan prowadził Fed przez okresy takich turbulencji rynkowych jak recesja, boom technologiczny, kryzys finansowy w Azji, pęknięcia bańki internetowej oraz wstrząs po zamachach z 11 września 2001 r. W czasie jego kadencji gospodarka amerykańska przeżyła jedną z najdłuższych ekspansji w swojej historii, a inflacja pozostawała relatywnie niska.
Greenspan był zwolennikiem ograniczonej regulacji i wierzył w zdolność rynków do samodyscypliny. Po globalnym kryzysie finansowym wielu krytyków wskazywało, że zbyt łagodna polityka pieniężna po 2001 r. oraz niedostateczna kontrola nad rynkiem kredytów hipotecznych mogły przyczynić się do narastania bańki na rynku nieruchomości. W 2008 r., zeznając przed Kongresem, Greenspan przyznał, że jego przekonanie o samoregulującej roli instytucji finansowych okazało się częściowo błędne. Stwierdził, że przeżył szok, widząc, że interes własny banków nie wystarczył do ochrony ich kapitału i stabilności systemu.
Jednak szczególnie Greenspan zostanie zapamiętany ze względu na prowadzony styl komunikacji. Był znany z wypowiedzi skomplikowanych, wieloznacznych, często tak ostrożnych, że komentatorzy ukuli na ich określenie termin „greenspeak”. Sam żartował, że jako bankier centralny nauczył się „mamrotać z wielką niespójnością”, a jeśli ktoś uznał jego wypowiedź za zbyt jasną, to najpewniej ją źle zrozumiał. Z perspektywy czasu wydaje się, że to w zasadzie pewien standard, który często spotykany jest również dziś w wypowiedziach prezesów niektórych banków centralnych, gdzie sygnały, aluzje i niedopowiedzenia są ważniejsze niż konferencje prasowe, wywiady czy media społecznościowe.
Drugim, tak samo ważnym atrybutem Greenspana była jego teczka. W dni posiedzeń Fedu kamery śledziły jego drogę na posiedzenie, ale przede wszystkim grubość jego teczki. Powstał swoisty „wskaźnik teczki”, nieformalny barometr oczekiwań wobec decyzji Fedu. Jeśli teczka była wypchana, analitycy zakładali, że Greenspan niesie ze sobą obszerne materiały i argumenty, aby przekonać członków Komitetu do zmiany stóp procentowych, najczęściej do ich podwyżki. Jeśli była cienka, rynek odczytywał to jako sygnał, że większych zmian raczej nie będzie. Nie zawsze jednak „wskaźnik teczki” się sprawdzał. Przykładem było posiedzenie FOMC w maju 2000 r., gdy mimo relatywnie cienkiej teczki Fed podniósł stopy procentowe o pół punktu procentowego. Do legendy przeszło również jego słynne ostrzeżenie przed irracjonalnym entuzjazmem rynków. Wypowiedział te słowa w 1996 r., odnosząc się do ryzyka przewartościowania aktywów. Rynki zareagowały nerwowo, choć bańka internetowa pękła dopiero kilka lat później. To określenie stało się jednym z najczęściej cytowanych zwrotów w historii bankowości centralnej.
Greenspan był człowiekiem ogromnej wiedzy, imponującej pracowitości i instytucjonalnej odpowiedzialności. Potrafił budować konsensus w Fedzie, zachowywać spokój w momentach kryzysowych i utrzymywał autorytet urzędu przez lata swojej władzy, nie ulegając presji zewnętrznej. To niewątpliwie dobry wzór dla jego następców. Szef Fedu musi być nie tylko sprawnym ekonomistą, ale również strażnikiem niezależności banku centralnego. Powinien być odporny na presję polityczną, rynkową i medialną, powinien jasno komunikować cele, ale jednocześnie unikać pochopnych deklaracji. Greenspan pokazał, że autorytet banku centralnego buduje się latami, przez konsekwencję, profesjonalizm i zdolność do podejmowania decyzji w momentach paniki i strachu.