Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie konkretne działania militarne zerwały rozejm między USA a Iranem, wywołując gwałtowny wzrost cen ropy.
  • W jaki sposób rynki finansowe wyceniają ryzyko powrotu wojny i przyszłych zakłóceń w dostawach surowca.
  • Jak niestabilność w Cieśninie Ormuz wpływa nie tylko na transport ropy, ale również na europejskie ceny gazu.
  • Jaki los czeka dziesiątki milionów baryłek irańskiej ropy, które utknęły na tankowcach po przywróceniu sankcji.

Ropa gatunku Brent drożała w środę o ponad 5 proc. Za baryłkę tego surowca płacono powyżej 78  USD. Cena ropy gatunku WTI przekraczała natomiast 74 USD za baryłkę. Rynek naftowy reagował zwyżkami na eskalację konfliktu pomiędzy USA oraz Iranem, a wzrost cen ropy przyczynił się do środowej wyprzedaży na giełdach europejskich.  We wtorek irański Korpus Strażników Rewolucji złamał warunki rozejmu, atakując cztery statki płynące południowym korytarzem żeglugowym w Cieśninie Ormuz. (W ostatnich dniach Iran próbował wymusić na jednostkach cywilnych, by pływały wyłącznie korytarzem północnym, czyli tym położonym bliżej irańskiego wybrzeża.) W odpowiedzi na to USA cofnęły zwolnienie z sankcji dla irańskiej ropy oraz zbombardowały 80 celów w Iranie. Amerykański prezydent Donald Trump oświadczył, że memorandum rozejmowe zawarte wcześniej z Iranem już nie obowiązuje. – Rozmawianie z nimi to strata czasu – zadeklarował Trump na szczycie NATO w Ankarze.

– Do tej pory inwestorzy w dużej mierze zakładali, że zawieszenie broni jest kruche, ale ostatecznie możliwe do utrzymania. To założenie pozwoliło cenom ropy spaść poniżej 70 dolarów za baryłkę, europejskim indeksom giełdowym wrócić w okolice rekordowych poziomów, a oczekiwaniom inflacyjnym się obniżyć. Rynki wyceniały stopniową normalizację ryzyk związanych z Bliskim Wschodem. Komentarze Trumpa podważają jednak to założenie. Bezpośrednia reakcja rynku jest zrozumiała. Pięcioprocentowy skok cen ropy wynika nie tyle z dzisiejszej sytuacji podażowej, ile z ponownej wyceny prawdopodobieństwa przyszłych zakłóceń – ocenia Daniela Hathorne, analityczka z firmy Capital.com.

Co dalej z Cieśniną Ormuz?

Ruch żeglugowy w Cieśninie Ormuz rósł w ostatnich tygodniach, ale teraz może zostać znów sparaliżowany. Kilka tankowców pojawiło się w Cieśninie Ormuz wczesnym rankiem w środę, mimo serii ataków na statki, które zaniepokoiły armatorów i spowodowały, że przynajmniej jeden supertankowiec zawrócił w połowie przeprawy. Sześć tankowców rozpoczęło lub kończyło przeprawę przez Ormuz zaledwie kilka godzin po irańskich atakach. Transporty skroplonego gazu ziemnego (LNG) praktycznie zamarły po wtorkowych atakach, w tym na katarski tankowiec. W normalnych warunkach około jedna piąta światowej podaży LNG przechodzi przez Ormuz. Obawy o nowe zakłócenia spowodowały wzrost cen gazu w Europie o około 10 proc. w ciągu ostatnich dwóch dni.

Czytaj więcej

Iran znów podgrzewa napięcie

Wcześniej ruch statków przez Ormuz rósł od podpisania tymczasowego porozumienia pokojowego USA–Iran, ale nadal był znacznie poniżej poziomów sprzed wojny. Firma analityczna Kpler potwierdziła, że w weekend przez Ormuz przepłynęło ponad 100 statków. Eksport ropy przez cieśninę wynosił średnio około 4,3 mln baryłek dziennie w czerwcu (według danych firmy Windward). Dla porównania, przed wojną przez Ormuz przepływało codziennie ponad 100 statków, a eksport ropy przekraczał 15 mln baryłek dziennie.

„W przyszłości ruchy tankowców będą w coraz większym stopniu odzwierciedlać panujące warunki bezpieczeństwa, a nie wcześniejsze zobowiązania ładunkowe” — napisała w środę do klientów firma Marisks zajmująca się ryzykiem morskim.

Irańska ropa w zawieszeniu

Dziesiątki milionów baryłek irańskiej ropy, która już znajduje się na tankowcach, utknęły w zawieszeniu po tym, jak USA wycofały zarządzenie pozwalające Republice Islamskiej na sprzedaż surowca na rynkach międzynarodowych.

Według obliczeń agencji Bloomberga na podstawie danych firmy Vortexa, „na morzu” znajduje się obecnie około 63 mln baryłek irańskiej ropy – w tranzycie lub na postoju. Surowiec znajduje się na statkach w Zatoce Perskiej i na wodach Azji. Większość tych statków nie wskazuje jasnego przeznaczenia lub sygnalizuje, że są dostępne na zamówienia, co oznacza, że nie znalazły kupca.

Czytaj więcej

Rynek naftowy znów zmierza w kierunku nadmiernej podaży?

Organizacja United Against Nuclear Iran (UANI) poinformowała, że od podpisania porozumienia śledziła co najmniej 19 załadunków irańskiej ropy i produktów petrochemicznych. UANI zidentyfikowała również co najmniej 46 tankowców załadowanych irańską ropą lub paliwem wzdłuż wybrzeża tego kraju.

Nawet przed cofnięciem zwolnienia z sankcji Teheran miał problemy ze sprzedażą ropy. Częściowo wynikało to z ogromnej podaży nieirańskiej ropy z Zatoki Perskiej, a częściowo z ostrożności kupujących ze względu na wciąż istniejące ryzyka. Zarówno państwowy koncern National Iranian Oil Co., jak i pośrednicy sprzedający irańską ropę, w ostatnich dniach agresywnie próbowali znaleźć nabywców – powiedzieli agencji Bloomberga traderzy. Rafinerie w Japonii, Tajwanie i Korei Południowej otrzymały oferty zakupu. Indyjscy przetwórcy przygotowywali się do zakupu, ale tylko pod warunkiem przedłużenia zwolnienia z sankcji poza sierpień. Od momentu poluzowania sankcji nie odnotowano żadnych zakupów irańskiej ropy przez azjatyckie rafinerie spoza Chin (choć niektóre transakcje mogą być utajnione ze względu na ich wrażliwość). Handel napotykał liczne przeszkody: utrzymujące się restrykcje UE i Wielkiej Brytanii komplikowały ubezpieczenie, niektóre porty mogły nie wpuszczać statków z „ciemnej floty” Iranu. Kupujący obawiali się też nagłych zmian polityki USA.