Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wydarzenia w rejonie Cieśniny Ormuz doprowadziły rynek naftowy na skraj bessy.
  • W jaki sposób Iran wykorzystuje rozejm, aby powrócić na globalny rynek surowca.
  • Dlaczego czołowi analitycy prognozują rychłe nadejście ery nadpodaży na rynku naftowym.
  • Jakie strategiczne alternatywy dla transportu ropy mogą trwale zmniejszyć znaczenie Cieśniny Ormuz.

Za baryłkę ropy gatunku Brent płacono w środę po południu 72 USD, a cena baryłki surowca gatunku WTI spadła poniżej 69 USD. Ropa obu gatunków była więc najtańsza od końcówki lutego. Brent staniał od tegorocznego szczytu już o ponad 40 proc. Pod względem technicznym rynek naftowy wszedł więc w „bessę”. To wyraźnie wskazuje, że inwestorzy nadal wierzą w to, że Cieśnina Ormuz pozostanie otwarta, a żegluga przez nią wróci do poziomu sprzed wojny amerykańsko-irańskiej. Wciąż nie wiadomo jednak, jak będzie funkcjonowała po zakończeniu 60-dniowego rozejmu i czy Iran będzie próbował wymuszać od właścicieli statków „myto” za tranzyt.

Czytaj więcej

Jak Amerykanie utrzymali przepływ ropy?

Czekając na normalizację

Jak na razie ruch żeglugowy w Cieśninie Ormuz nie wrócił jeszcze do poziomu sprzed wojny. Według danych portalu Windward, 30 czerwca przez cieśninę wpłynęło do Zatoki Omańskiej 26 statków, a do Zatoki Perskiej 16. 7 statków płynęło z wyłączonymi transponderami. Przed wybuchem wojny przepływało tamtędy po około 60 statków dziennie. Około 450 jednostek czeka na okazję do opuszczenia Zatoki Perskiej, ale jak na razie powstrzymuje je głównie ryzyko ubezpieczeniowe. Ruch przez cieśninę odbywa się dwoma korytarzami – północnym, kontrolowanym przez Iran oraz południowym, znajdującym się bliżej wybrzeża Omanu, gdzie statki mogą korzystać z eskorty amerykańskiej marynarki wojennej. W zeszłym tygodniu Iran kilkakrotnie atakował statki płynące korytarzem południowym, co sprowokowało amerykańskie uderzenia lotnicze na cele w Iranie. W weekend obie strony porozumiały się jednak, że wstrzymają się od działań zbrojnych, przynajmniej do zakończenia rozejmu.

Iran ogłosił wcześniej, że w czasie 60-dniowego rozejmu nie będzie pobierał pieniędzy za tranzyt statków przez Cieśninę Ormuz. Takie opłaty zaczął wymuszać podczas wojny, deklarując, że po nastaniu pokoju wprowadzi je na stałe wraz z Omanem. Irańskie władze utrzymują jednak, że nie będzie to formalnym mytem, tylko „opłatami ekologicznymi i serwisowymi”. Według doniesień „The New York Timesa”, Oman przedstawił USA propozycję takiego mechanizmu opłat. Przewiduje ona jednak, że miałyby być dobrowolne, podobnie jak opłaty za tranzyt przez Cieśninę Malakka. Jak dotąd jednak kwestia pobierania pieniędzy za przepływ przez Cieśninę Ormuz budziła poważne zastrzeżenia USA. Jest to jeden z punktów spornych w negocjacjach Waszyngtonu z Teheranem.

Nie wiadomo, czy negocjacje zakończą się sukcesem. Według „The Wall Street Journal”, prezydent USA Donald Trump rozmawiał z doradcami na temat ewentualnego wznowienia bombardowań Iranu na dużą skalę. Jak na razie chce jednak dać szansę dyplomacji. Trump sygnalizował, że rozmowy z Iranem mogą być kontynuowane, jeśli do 18 sierpnia nie doprowadzą do rozwiązania kwestii irańskiego programu nuklearnego.

Iran korzysta z rozejmu, znów sprzedając swoją ropę na globalnym rynku. – Odkąd amerykańska blokada została zniesiona, wyeksportowaliśmy ponad 40 mln baryłek ropy – stwierdził Mohammad Bagher Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu. Ujawnił również, że ropa z Iranu jest sprzedawana z 20-proc. zniżką. Tymczasem portal TankerTrackers.com szacuje, że Iran zdołał wyeksportować 50 mln baryłek ropy.

Czytaj więcej

Ropa mocno drożeje, bo Iran zapowiedział przerwanie rozmów pokojowych

Czas większej podaży

- Oczekujemy, że do końca lipca konflikt zostanie zakończony. Gdy tylko przepływy przez cieśninę wrócą do normy, spodziewamy się wejścia w fazę nadpodaży – twierdzi Samantha Dart, szefowa działu analiz surowcowych w Goldman Sachs. Nadwyżkę na rynku naftowym szacuje na poziomie bliskim dwóm milionom baryłek dziennie w przyszłym roku, nawet po uwzględnieniu uzupełniania globalnych strategicznych rezerw ropy naftowej po wojnie z Iranem.

Analitycy banku Morgan Stanley również ostrzegli przed nadchodzącą nadpodażą, po raz drugi w ciągu około dwóch tygodni obniżając swoje prognozy cen, ponieważ przepływy przez cieśninę wracają szybciej niż oczekiwano.

Czy ewentualne opłaty za tranzyt przez Cieśninę Ormuz mogłyby mocno wpłynąć na rynek? – Kiedy rozmawiam z firmami żeglugowymi, najważniejsze, co słyszę, to: »Nie mam nic przeciwko płaceniu opłaty, o ile będą jasne reguły«. Nieformalna opłata, o której wcześniej dyskutowano, wynosiła około 1 dolara za baryłkę. Jest to koszt, który nie różni się istotnie od normalnej, codziennej zmienności cen ropy naftowej – wskazuje Dart.

Wprowadzenie opłat może też skłonić państwa regionu do szybszej budowy nowych rurociągów omijających Cieśninę Ormuz. Arabia Saudyjska zdołała w trakcie wojny przekierować znaczną część swojej produkcji naftowej do terminali położonych nad Morzem Czerwonym. Zjednoczone Emiraty Arabskie również ominęły Cieśninę Ormuz, wykorzystując rurociąg prowadzący do portu Fudżajra nad Zatoką Omańską. Ropa z Iraku była natomiast transportowana ciężarówkami przez Syrię do terminali naftowych nad Morzem Śródziemnym. W przyszłości może powstać rurociąg do jej przesyłu tą trasą.