Pierwsza połowa 2026 roku po raz kolejny pokazała, że rynki finansowe potrafią szybko ignorować wydarzenia geopolityczne, jeśli nie prowadzą one do trwałego pogorszenia fundamentów gospodarczych – wskazuje Jarosław Niedzielewski, dyrektor inwestycji, Investors TFI. Jak zauważa, konflikt na Bliskim Wschodzie wywołał krótkotrwałą falę awersji do ryzyka, jednak światowe giełdy szybko odrobiły straty, a wiele indeksów ustanowiło nowe szczyty. Wszystko wskazuje na to, że również II połowa roku może upłynąć pod znakiem wzrostów, choć inwestorzy muszą liczyć się z większą zmiennością.

Według Investors TFI kluczowym argumentem przemawiającym za utrzymaniem pozytywnego scenariusza pozostają wyniki spółek. Globalna gospodarka wchodzi w fazę umiarkowanego ożywienia przemysłowego, poprawia się handel międzynarodowy, a inwestycje związane z rozwojem sztucznej inteligencji nadal napędzają popyt w wielu sektorach – od producentów półprzewodników, przez przemysł, po energetykę i sektor finansowy. Zdaniem Niedzielewskiego to właśnie poprawa zysków przedsiębiorstw, a nie dalszy wzrost wskaźników wyceny, powinna być głównym źródłem dodatnich stóp zwrotu w kolejnych miesiącach.

Największym beneficjentem tego trendu pozostają Stany Zjednoczone. Wall Street zaskoczyła skalą poprawy wyników finansowych, a prognozy zysków spółek z indeksu S&P 500 były w trakcie roku systematycznie podnoszone – sytuacja rzadka w historii rynku. Coraz wyraźniej widać również, że hossa zatacza szerszy krąg. O ile w poprzednich latach dominowały największe spółki technologiczne, obecnie coraz lepiej radzą sobie także przedsiębiorstwa przemysłowe, finansowe oraz segment małych i średnich firm. To korzystny sygnał świadczący o większej dojrzałości rynku.

Gorączka AI: dopóki rosną zyski, euforia może potrwać

Według Niedzielewskiego jednocześnie trudno nie dostrzec rosnących oznak spekulacji wokół rewolucji AI. Dynamiczne wzrosty wycen spółek związanych z infrastrukturą sztucznej inteligencji czy rekordowe debiuty giełdowe przypominają inwestorom końcówkę lat dziewięćdziesiątych. Historia pokazuje jednak, że podobne fazy euforii potrafią utrzymywać się znacznie dłużej, niż oczekuje większość uczestników rynku. – Dopóki gospodarka pozostaje silna, a zyski przedsiębiorstw nadal rosną, trudno oczekiwać szybkiego zakończenia obecnej hossy – mówi ekspert Investors TFI.

W jego ocenie Europa pozostaje rynkiem atrakcyjnym przede wszystkim ze względu na relatywnie niskie wyceny spółek. W I połowie roku region ucierpiał na wzroście cen energii, jednak poprawiająca się sytuacja przemysłu, odbudowa akcji kredytowej oraz działania stymulacyjne, szczególnie w Niemczech, powinny wspierać wzrost gospodarczy w kolejnych kwartałach. Jeżeli napięcia geopolityczne nie powrócą, europejskie akcje nadal mają potencjał do osiągania konkurencyjnych stóp zwrotu.

Obraz rynków wschodzących jest bardziej zróżnicowany – tegoroczne wzrosty zostały w dużej mierze zdominowane przez Koreę Południową i Tajwan, korzystające z boomu na półprzewodniki i sztuczną inteligencję. W II połowie roku można oczekiwać większego zrównoważenia sytuacji oraz poprawy zachowania tych rynków, które dotychczas pozostawały w tyle, takich jak Indie, Brazylia czy częściowo Chiny. Nadal jednak kluczowym czynnikiem pozostanie tempo inwestycji amerykańskich gigantów technologicznych.

Dobre perspektywy dla GPW, ale nadchodzi czas wyborów

Pozytywnie w ocenie Niedzielewskiego prezentują się również perspektywy polskiego rynku akcji. – Fundamenty krajowej gospodarki pozostają solidne, a napływ kapitału zagranicznego na warszawską giełdę utrzymuje się na wysokim poziomie. W II połowie roku większego znaczenia mogą nabrać średnie i małe spółki, szczególnie jeśli przyspieszy wzrost inwestycji krajowych i poprawi się koniunktura w przemyśle - mówi. Czynnikiem ryzyka pozostaje jednak zbliżający się okres przedwyborczy, który może zwiększać zmienność i ograniczać napływ nowego kapitału.

Mniej optymistycznie wygląda sytuacja na rynku obligacji. Wzrost oczekiwań inflacyjnych po skoku cen surowców sprawił, że banki centralne wycofały się z planów szybkiego luzowania polityki pieniężnej. Scenariusz „wyższych stóp procentowych na dłużej” pozostaje najbardziej prawdopodobny, co ogranicza potencjał spadku rentowności obligacji. Z punktu widzenia inwestorów atrakcyjniej wyglądają dziś obligacje skarbowe niż korporacyjne, gdzie premie za ryzyko pozostają bliskie historycznych minimów.

Interesująco przedstawiają się także perspektywy złota. Tegoroczna korekta była przede wszystkim konsekwencją silniejszego dolara i wzrostu oczekiwań dotyczących stóp procentowych. W średnim terminie kruszec nadal powinien korzystać z utrzymującej się niepewności geopolitycznej, procesu dywersyfikacji rezerw banków centralnych oraz wysokiego popytu instytucjonalnego.