Ropa najdroższa od prawie 3 tygodni

Zerwanie pokojowego memorandum gwałtownie zawróciło notowania ropy naftowej, która od końcówki maja pozostawała w wyraźnym trendzie spadkowym, nastawionym na stopniowe wygaszanie konfliktu. Kontrakty terminowe na brent zyskują pod koniec środowej sesji ok. 5%, handlując ok. 40-50 centów poniżej psychologicznego poziomu 80 dolarów za baryłkę. Na początku tygodnia brent konsolidował się przy przedwojennym poziomie 70-72 dolarów.

Na ten moment wciąż brak konkretnych danych na temat tego, jak wymiana ognia wpłynęła na przepływ ropy przez Cieśninę Ormuz. Jeśli ruch nie zostanie zatrzymany tak jak miało to miejsce w zasadniczej fazie wojny, ceny brentu nie powinny przekroczyć strefy 80-85 dolarów za baryłkę. Z drugiej strony, bardzo silne backwardation na krzywej terminowej (stroma, spadająca krzywa cen w zależności od terminu dostawy) wskazuje na determinację uczestników rynku, aby zabezpieczyć się przed potencjalnymi brakami w podaży.

Indeksy ponownie spadają z historycznych szczytów

Na rynku akcji widać ponowny epizod paniki. Do realizacji zysków dochodzi w prawie wszystkich sektorach – oczywiście z wyjątkiem energii – a inwestorzy ponownie ulegają obawom o kolejny epizod konfliktu, który podnosi ryzyko stagflacji w kluczowych gospodarkach. 

Na Wall Street największym przegranym jest indeks Dow Jones Industrial Average (-1,5%). Jedynie pięciu członków indeksu handluje na zielono, w tym defensywny Walmart (+1,4%) i Coca Cola (+0,1%), czołowy producent ropy Chevron (+2,15%) czy Nvidia (+1%), która odbija z resztą sektora półprzewodników po ostatniej przecenie. Pozostałe indeksy nie szczędzą spadków: Nasdaq osuwa się 0,7%, S&P 500 traci 0,8%, a indeks małych spółek Russell 2000 znajduje się 1,25% pod kreską.

Banki i luksus największymi przegranymi w Europie

Podobnie wygląda sytuacja w Europie. Szeroki indeks Stoxx 600 zmierza do końca sesji ze stratą rzędu 1,4%, a najgorzej radziły sobie dzisiaj giełdy w Madrycie (IBEX35: -2,7%), Frankfurcie (DAX: -2%) i Paryżu (CAC40: -2,1%). 

Ciężar wyprzedaży dźwiga przede wszystkim europejski sektor bankowy (Santander: -5,2%, BNP Paribas: -3,6%, Deutsche Bank: -4,5%), którego procykliczność naraża go na spadki w obliczu ryzyka stagnacji ekonomicznej wywołanej wysokimi cenami energii. W ślad za bankami podążają spółki dóbr luksusowych (Hermès: -4,3%, LVMH: -2,3%), często porzuczane przez inwestorów, którzy wyceniają potencjalne problemy koniunkturalne. Na szczycie spadków znajduje się również niemiecki gigant oprogramowania SAP (-5,3%).

WIG20 w kontrze, KGHM na deskach

Co ciekawe, WIG20 reaguje na konflikt wyjątkowym spokojem i kończy sesję na płasko. Wyprzedaż na takich spółkach jak KGHM (-6,5%), Budimex (-3,2%) czy Modivo (-1,7%) równoważą wzrosty na dwóch największych uczestnikach indeksu: PKO BP (+1,1%) oraz PKN Orlen (+3,5%). Dla KGHM to najgorsza sesja od około dwóch tygodni, a tąpnięcie odzwierciedla obawy o stagnację wywierające presję na cenach miedzi – kluczowego metalu w dobie postępującej elektryfikacji.

Aleksander Jabłoński

Analityk Rynków Finansowych XTB