Ostatnie lata to dominacja spółek technologicznych na światowych rynkach. W okresie 2023-2025 sektory IT i komunikacji były liderami wzrostów. W efekcie ich udział w indeksie S&P 500 wzrósł do blisko 50 proc., a w indeksie akcji globalnych MSCI do 40 proc. Zwiększyła się też koncentracja. Największe 10 spółek stanowią odpowiednio 37 proc. i 23 proc. wspomnianych indeksów. Wprawdzie rosnąca dominacja jest powiązana ze wzrostem wyników, więc ciężko mówić o bańce spekulacyjnej. Jednak każdy sektor jest cykliczny i prędzej czy później przychodzi spowolnienie i weryfikacja ambitnych prognoz. Inwestor przekonany do idei dywersyfikacji i budowania portfela z różnorodnych rozwiązań powinien wiedzieć, jakie ma alternatywy. Są przynajmniej trzy.
Pierwszą jest dywersyfikacja geograficzna. Choć na wielu rynkach udział największych 10 spółek przekracza 60 proc., to jednak podział sektorowy jest mniej skoncentrowany niż za Oceanem i często na innych obszarach działalności. Przykładowo w Europie Zachodniej prym wiedzie branża ochrony zdrowia i przemysł, a w Polsce sektor finansowy. Dołożenie nawet tych komponentów powinno ograniczać wahania całego portfela.
Kolejną opcją są indeksy „equal weighted”, czyli o równych wagach spółek. W przypadku S&P 500, największa firma w indeksie jest 700 razy więcej warta od najmniejszej. Taka jest różnica pomiędzy kapitalizacją spółek Nvidia Corp i The Mosaic Company. Twórca procesorów graficznych z Kalifornii ma 6,9 proc. wagi w indeksie, a udział producenta nawozów z Florydy to zaledwie 0,01 proc. W przypadku indeksu o równych wagach obie spółki mają równy udział, wynoszący 0,2 proc., podobnie jak pozostałe 498 firm. Co ciekawe, takie niedoważenie „big techów” wcale nie oznaczałoby rezygnacji ze świetnych wyników akcji amerykańskich osiągniętych dzięki rewolucji sztucznej inteligencji. S&P 500 wzrósł 20,4 proc. w ostatnim roku i 70,5 proc. w ostatnich 3 latach. Dla wersji indeksu o równych wagach te stopy zwrotu wynosiły odpowiednio 16,9 proc. i 44,6 proc. Mniej, ale nadal powyżej wieloletnich średnich. Z kolei od początku tego roku „equal weighted” bije S&P 500 o 3 punkty procentowe
Trzecią możliwością jest aktywne zarządzanie. Rosnący udział technologii w indeksach może być problemem ETFów, jeśli ta branża wejdzie w okres bessy. Ciężko uznać za optymalną sytuację, w której decyzja o tym, czy dana spółka jest w portfelu inwestora zależy od benchmarku, jakiego używa. Dobrze pokazał to przykład ostatniego debiutu SpaceX. Jeśli punktem odniesienia inwestora jest Nasdaq 100, to ma jej w portfelu około 1 proc. Jeśli są nim indeksy globalne MSCI, ten udział będzie bliższy 0,1 proc., a jeśli indeksy S&P, nie będzie mieć tej spółki w ogóle. Niezależnie od oceny jej aktualnej wartości i potencjału. W nadchodzących latach aktywne zarządzanie na rynkach akcji może znów stać się popularne.