Jeszcze tydzień temu rynek wykreślił z wycen scenariusz podwyżek stóp procentowych w Polsce. Spadek cen ropy oraz wygaszenie obaw inflacyjnych poprawiały perspektywy dla krajowego rynku obligacji i tworzyły korzystniejsze warunki dla emitentów planujących pozyskanie finansowania. Tegotygodniowy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie nie zmienia tego obrazu. Komentarze prezydenta Donalda Trumpa o zakończeniu obowiązywania porozumienia z Iranem oraz kolejne wzajemne ataki wywołały natychmiastową reakcję rynku ropy. Jednocześnie rentowności obligacji skarbowych pozostały stosunkowo stabilne, a inwestorzy nie zaczęli dyskontować trwałego powrotu presji inflacyjnej. To sugeruje, że rynek traktuje obecną eskalację przede wszystkim jako element budowania pozycji negocjacyjnych, a nie początek długotrwałego konfliktu. W ostatnich tygodniach obserwowaliśmy już taką sekwencję. Eskalacja, rozmowy, porozumienie, ponowna eskalacja. Ostatnie wydarzenia nie muszą oznaczać końca negocjacji. Mogą być ich kolejną fazą. Dla inwestorów obligacyjnych ważniejsze od samych nagłówków pozostaje pytanie, czy wyższe ceny ropy utrzymają się na tyle długo, aby ponownie zmienić oczekiwania inflacyjne. Na razie rynek zakłada, że eskalacja ma charakter przejściowy. Wskaźniki fazy cyklu kredytowego i płynności nadal potwierdzają taki scenariusz. TCCI pozostaje na poziomie 9, wskazując na utrzymujące się korzystne warunki dla rynku kredytowego. TLCI wzrósł do 8, odzwierciedlając odporność na stres informacyjny.