Wydatki bieżące tzw. budżetowych „świętych krów” (bez sądów powszechnych) mają w 2027 r. wynieść 4,82 mld zł. To aż o 17,1 proc. więcej niż plan na ten rok – oszacowało Ministerstwo Finansów w uzasadnieniu do przyszłorocznego budżetu. Dynamika jest wyraźnie wyższa niż w całym planie finansowym państwa, w którym łączne wydatki mają wzrosnąć o około 6,4 proc.
Określenie „święte krowy budżetowe” dotyczy instytucji, które mają szczególny tryb ustalania budżetów, wynikający z ich konstytucyjnej lub ustawowej niezależności od rządu. Same przygotowują plany finansowe, które minister finansów jedynie włącza do projektu ustawy budżetowej, a ich propozycje może zmienić dopiero parlament.
Dla oceny, ile państwo przeznacza na funkcjonowanie tych instytucji, najważniejsze są wydatki bieżące – obejmujące m.in. wynagrodzenia, utrzymanie urzędów i realizację ich ustawowych zadań. Wydatki ogółem wyniosą około 5,7 mld zł, czyli o 14 proc. więcej niż plan na 2026 r. Obejmują one również pozycje o zupełnie innym charakterze, np. środki na pomoc dla Polonii i Polaków za granicą czy świadczenia dla emerytowanych funkcjonariuszy.
Czytaj więcej
Wartość emisji obligacji w 2027 r. ma być nawet o 47 mld zł niższa niż w tym roku. Ale długu będzie szybko przybywać, a koszty obsługi przekroczą 1...
Przy prezentacji przyszłorocznego planu finansów dużą kontrowersją okazała się sprawa Trybunału Konstytucyjnego. W projekcie budżetu na 2027 r. nie przewidziano dla TK ani grosza, podczas gdy na jego funkcjonowanie w tym roku ma zostać przeznaczone 67,4 mln zł. Minister finansów Andrzej Domański tłumaczył, że nie otrzymał prawidłowo przygotowanego planu finansowego Trybunału, który mógłby zostać ujęty w projekcie ustawy budżetowej. TK kwestionuje takie stanowisko.
Po raz pierwszy w projekcie budżetu plany budżetowe, opiewające na 11,48 mln zł, przedstawiła Rada Fiskalna, która działa od początku 2026 r. Na tle innych instytucji nie jest to duża kwota, okazało się jednak, że przekracza ustawowy limit, stąd wydatki Rady zostały przycięte o kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Większość instytucji dość konsekwentnie zwiększa budżety, co samo w sobie nie jest zaskoczeniem, w kilku przypadkach skala podwyżek wyraźnie odbiega jednak od średniej. Dotyczy to przede wszystkim Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, której wydatki bieżące mają wzrosnąć aż o 61 proc., do ponad 72 mln zł. Mocno zwiększają się również budżety bieżące Kancelarii Sejmu – o niemal 50 proc., do 973 mln zł – oraz Kancelarii Senatu – o 41 proc., do 202 mln zł.
Z czego wynika aż tak duży wzrost wydatków? Instytucje tłumaczą go przede wszystkim inflacją, wzrostem płac i kosztów bieżącego funkcjonowania, ale także planowanym zwiększeniem zatrudnienia. W przypadku Państwowej Inspekcji Pracy mowa o 174 nowych etatach (w związku z nowymi zadaniami do wykonania), a w przypadku Kancelarii Sejmu - o 68 etatach, w tym 54 w Ośrodku Informatyki. Chęć zwiększenia zatrudnienia zgłaszają też Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka czy Naczelny Sąd Administracyjny.
„Święte krowy” co roku zgłaszają zwykle wysokie potrzeby, ale nie zawsze dostają tyle, ile chcą. W projekcie budżetu na 2026 r. ich łączne plany sięgały około 5,5 mld zł, podczas gdy w uchwalonym budżecie znalazło się około 5 mld zł. Niemniej na razie ich przyszłoroczne plany wydają się wyjątkowo wysokie. Przykładowo łączne wydatki Kancelarii Sejmu w 2027 r. po raz pierwszy mają przekroczyć 1 mld zł. Z tej kwoty 455,4 mln zł stanowią wynagrodzenia i uposażenia, w tym 96,4 mln zł na uposażenia posłów, a 439,3 mln zł przeznaczono na bieżące funkcjonowanie Kancelarii, w tym 183,8 mln zł na biura poselskie. Dla porównania, łączne wydatki Kancelarii Sejmu w 2025 r. wyniosły 788,4 mln zł, a w 2020 r. było to ok. 446 mln zł.
Czytaj więcej
Przyszłoroczny plan finansowy ponownie zakłada ogromny deficyt w kasie państwa, sięgający niemal 283 mld zł. Zdaniem ekonomistów nie musi to doprow...
Przy temacie budżetowych „świętych krów” nie da się też uciec od polityki. Od wyborów w 2023 r. wciąż trwa walka o wpływy w części tych instytucji. Dotyczy to przede wszystkim Trybunału Konstytucyjnego, KRRiT czy Instytutu Pamięci Narodowej. Rząd próbuje odzyskać wpływ na instytucje obsadzone w poprzednich latach przez ludzi związanych z PiS, ale nie wszędzie się to udaje. W takiej sytuacji można podejrzewać, że polityczne sympatie i antypatie mają wpływ również na wzajemne relacje przy ustalaniu ich budżetów, albo odwrotnie - wysokość finansowania może sama stać się narzędziem nacisku w sporze o te wpływy.
Ciekawie wygląda porównanie kosztów funkcjonowania dwóch najważniejszych osób w państwie – premiera i prezydenta. Kancelaria Prezydenta zaplanowała łączne wydatki na 2027 r. na ok. 360 mln zł, w tym bieżące na ok. 272 mln zł. W porównaniu z poprzednim rokiem oznaczałoby to wzrost odpowiednio o 15 i 11,1 proc. Z kolei funkcjonowanie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która dla ścisłości nie jest „świętą krową”, ma być w 2027 r. wyraźnie droższe niż Kancelarii Prezydenta. Łączne wydatki przewidziano na 643 mln zł, w tym koszty bieżące na 378 mln zł. Ale w porównaniu z planem na 2026 r. mamy odpowiednio spadek o 0,9 proc. i wzrost o jedynie 3,3 proc.