Po czerwcowym rajdzie w górę, kurs złotego ustabilizował się. Niemniej jest to stabilizacja na wysokich poziomach: euro w okolice 4,30 zł zawitało na chwilę tuż po ataku USA i Izraela na Iran, a wcześniej ostatni raz widzieliśmy go tam pod koniec 2024 r. Dolara kosztującego ponad 3,75 zł doświadczaliśmy zaś ponad rok temu.
– Głównym czynnikiem stojącym za deprecjacją złotego było wyraźne obniżenie się przewidywanej ścieżki stóp procentowych w Polsce. O ile jeszcze na początku czerwca rynek w horyzoncie dwunastu miesięcy wyceniał wzrost stopy referencyjnej NBP o około 75 punktów bazowych, obecnie w tej samej perspektywie czasowej rozważany jest scenariusz jej obniżki o 25 pb – komentuje Marcin Kujawski, starszy ekonomista w BNP Paribas Bank Polska. – W międzyczasie EBC i Narodowy Bank Czech podniosły koszt pieniądza o 25 pb, a Fed pod batutą nowego prezesa Kevina Warsha okazał się bardziej jastrzębi niż zakładano. To spotęgowało presję na notowania złotego – dodaje.
Co powie Glapiński?
Dla złotego lokalnie kluczowa będzie środowa decyzja RPP, acz innego scenariusza niż utrzymanie stóp bez zmian nikt nie oczekuje. Uwaga skierowana zostanie na wydźwięk komunikatu po posiedzeniu (znajdą się w nim zręby nowej projekcji inflacyjnej) oraz czwartkowej konferencji prezesa Glapińskiego. – Zakładamy, że Rada w najbliższym czasie utrzyma ostrożny ton, niewskazujący na rychłe złagodzenie polityki pieniężnej. To powinno ograniczać przestrzeń do dalszego osłabiania się złotego – oczekuje Kujawski. Jak dodaje, wsparciem dla waluty powinna być też solidna kondycja krajowej gospodarki.
Również Roman Ziruk, starszy analityk Ebury, nie spodziewa się, aby RPP w najbliższych miesiącach dokonała dostosowania stóp procentowych. Ocenia przy tym, że ich potencjalna redukcja to obecnie jedno z głównych krajowych ryzyk dla złotego. – Uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie w pewien sposób, i nieco paradoksalnie, również rzuca cień na złotego, za sprawą zmniejszenia zagrożenia inflacyjnego. Obniżka stóp procentowych wydaje się obecnie bardziej prawdopodobna niż ich wzrost – komentuje.
Jastrzębi Fed
Ziruk podkreśla przy tym, że otoczenie dla złotego uległo pogorszeniu, za co po części winę ponosi silniejszy dolar. – Wspierają go mniejsze obawy o amerykańskie instytucje, relatywnie mocne dane z USA i rynkowe oczekiwania dotyczące kształtowania stóp Fedu na wyższych poziomach – wyjaśnia.
Tym opiniom wtóruje Tomasz Marek, analityk w Biurze Strategii Rynkowych PKO BP. – W komunikacji Fed nastąpił jastrzębi zwrot, przynajmniej przez pryzmat „dot plotów” – zauważa. Jak dodaje, choć po słabszych od prognoz danych z amerykańskiego rynku pracy rynkowe oczekiwania co do stóp w Stanach lekko się zmniejszyły, to nadal wyceniane są podwyżki o około 30 pb do końca 2026 r. – Są też szanse na kolejną podwyżkę w 2027 r. – zauważa.
W protokole z czerwcowego posiedzenia FOMC, który poznamy w środę, też próżno będzie szukać gołębich akcentów. Dodatkowo, jak mówi Marek, zagrożenie nieco mocniejszego dolara w najbliższych dniach płynie ze strony korekcyjnego odreagowania na rynku ropy naftowej. – Przesunięcie się notowań dolara w kierunku ostatniego lokalnego szczytu 3,79-3,80 zł jest w naszej opinii możliwe. Dla pary EUR/PLN widzimy zaś stabilizację w wąskim przedziale 4,28-4,30 zł – reasumuje.
Złoty z czasem zacznie odzyskiwać siły?
W dłuższej perspektywie oczekiwania ekonomistów PKO Banku Polskiego są jednak nieco bardziej optymistyczne. – Widzimy szansę na nieco mocniejszego złotego na koniec trzeciego kwartału, nasza prognoza to 4,27 zł za euro i 3,71 zł za dolara – wyjaśnia Marek. Powód? To między innymi efekt założenia, że w Zatoce Perskiej nie dojdzie do ponownej eskalacji konfliktu. – Wtedy ceny ropy naftowej, po możliwej korekcie w krótkim horyzoncie, będą kontynuowały spadki. Analitycy tego rynku wskazują, że w średnim horyzoncie na rynku ropy szykuje się spora nadpodaż – mówi Marek. To sprawiłoby, że rynek w Stanach zacząłby powoli wycofywać się z wycenianych podwyżek stóp.
W wygasanie czynników aprecjacyjnych dla dolara wierzy też Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. – W mojej ocenie celem Kevina Warsha jest zbudowanie reputacji niezależnego, merytorycznego bankiera centralnego, który nie będzie słuchał Trumpa, jeśli trzeba będzie podnosić stopy. Kiedy tylko zbuduje tę reputację, zrezygnuje z jastrzębiego tonu ze względu na konsekwentne obniżanie się oczekiwań inflacyjnych w Stanach – komentuje.