Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie dane z amerykańskiej gospodarki wywołały nagłe odbicie na rynku złota.
  • Na czym polega zależność między polityką pieniężną Fed a siłą dolara i ceną kruszcu.
  • Jaką rolę na rynku złota odgrywają obecnie banki centralne, z NBP na czele.
  • Które czynniki fundamentalne zdecydują o przyszłych notowaniach metalu szlachetnego.

Po kilku tygodniach korekty rynek złota dostał wreszcie impuls do odbicia. Początek tygodnia upływał jeszcze pod znakiem presji spadkowej i obrony psychologicznej bariery 4000 USD za uncję, ale słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy zmieniły krótkoterminową narrację. – Złoto ponownie wróciło powyżej 4100 USD, a inwestorzy zaczęli ograniczać oczekiwania dotyczące kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną – komentuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

Czytaj więcej

Długoterminowa hossa na złocie pozostaje niezagrożona

Jak przypomina, czerwiec był dla złota trudnym miesiącem. Metal zaliczył serię spadkowych tygodni, a inwestorzy finansowi wyraźnie ograniczali ekspozycję na kruszec. W takim otoczeniu poziom 4000 USD zaczął pełnić rolę ważnej strefy psychologicznej. Rynek przetestował ją po wcześniejszej fali wyprzedaży, ale nie doszło do trwałego załamania. Przeciwnie – słabsze dane makroekonomiczne z USA szybko przywróciły kupujących.

Amerykańskie dane z rynku pracy wzmocniły złoto

Najważniejszym wydarzeniem tygodnia była publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy. Zatrudnienie poza rolnictwem wzrosło w czerwcu wyraźnie słabiej od oczekiwań, a wcześniejsze dane zostały zrewidowane w dół. Dla rynku był to sygnał, że gospodarka USA może tracić impet, a Fed będzie miał mniej przestrzeni do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej.

Czytaj więcej

USA: Mniej nowych etatów, ale niższa stopa bezrobocia

Reakcja była bardzo szybka. Prawdopodobieństwo najbliższej podwyżki stóp procentowych spadło, dolar osłabił się, a złoto zyskało ponad 2 proc. w trakcie sesji. – To klasyczny mechanizm: im mniejsze oczekiwania na wzrost stóp, tym większa atrakcyjność aktywów, które nie wypłacają odsetek, ale chronią wartość kapitału w środowisku niepewności – podkreśla Michał Tekliński. Ale dodaje, że jedno słabsze wskazanie z rynku pracy nie kończy dyskusji o kierunku polityki Fed. – Inflacja nadal pozostaje problemem, a bank centralny będzie musiał balansować między ryzykiem zbyt wysokiej dynamiki cen a ryzykiem spowolnienia gospodarczego. Z punktu widzenia złota to oznacza podwyższoną zmienność. Każdy kolejny odczyt inflacji, zatrudnienia czy aktywności gospodarczej może przesuwać oczekiwania rynku w jedną lub drugą stronę – analizuje ekspert.

Dodaje, że drugim kanałem, przez który słabe dane z USA przełożyły się na rynek metali szlachetnych, był kurs dolara. Amerykańska waluta osłabiła się po publikacji danych z rynku pracy, co poprawiło atrakcyjność złota dla inwestorów spoza USA. Złoto jest wyceniane w dolarze, więc słabszy dolar automatycznie obniża jego relatywną cenę dla kupujących posługujących się innymi walutami.

– To ważny element całej układanki. W ostatnich miesiącach złoto coraz częściej reagowało nie tylko na same decyzje Fed, ale przede wszystkim na zmianę oczekiwań wobec realnych stóp procentowych i siły dolara – zauważa Michał Tekliński. Gdy rynek zakładał bardziej jastrzębią politykę, kruszec pozostawał pod presją. Gdy dane makroekonomiczne pokazały słabość gospodarki, złoto natychmiast odzyskało część utraconego gruntu.

– Na tym etapie trudno jednak jednoznacznie ogłosić koniec korekty. Odbicie po słabych danych z USA jest ważne, ale rynek potrzebuje potwierdzenia w kolejnych publikacjach. Jeżeli następne dane również będą wskazywać na spowolnienie, inwestorzy mogą zacząć mocniej wyceniać scenariusz łagodniejszej polityki Fed. Jeżeli jednak inflacja okaże się uporczywa, a Fed utrzyma twardą komunikację, złoto może pozostać w szerokiej konsolidacji – podsumowuje ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

NBP na czele zakupów złota

Według najnowszych danych World Gold Council banki centralne pozostają aktywnymi nabywcami kruszcu. W maju kupiły ponad 41 ton złota, co stanowi największy miesięczny zakup od listopada 2025 r. Nastąpiło to po zakupie 17 ton w kwietniu i stanowi trzeci miesięczny zakup w tym roku.

Polska drugi miesiąc z rzędu prowadziła z wynikiem 18 ton, zwiększając swój roczny łączny zakup do +64 ton, a rezerwy złota osiągnęły rekordowy poziom 614 ton. Narodowy Bank Polski kontynuuje strategię zwiększania udziału złota w aktywach rezerwowych i zbliża się do celu 700 ton.

Czytaj więcej

Polski bank centralny największym kupcem na rynku złota

Chiny zakupiły ponad 10 ton, co stanowi największy miesięczny zakup od grudnia 2024 r., zwiększając swoje oficjalne rezerwy złota do rekordowych 2331 ton, co stanowi również 9 proc. całkowitych rezerw walutowych, zbliżonych do rekordowego poziomu. To również dwudziesty z rzędu miesięczny zakup chińskiego banku centralnego.

Uzbekistan i Kazachstan zakupiły odpowiednio 9 i 7 ton.

– Złoto stanowi obecnie prawie 25 proc. aktywów rezerwowych banku centralnego, w porównaniu z historycznie niskim poziomem zaledwie 10 proc. w latach 2015–2020 – stwierdza Jeroen Blokland, założyciel funduszu Blokland Smart Multi-Asset Fund, inwestującego wyłącznie w rzadkie aktywa (akcje wysokiej jakości, złoto i bitcoiny).

Przypomina, że według Financial Times złoto stanowiło od 40 proc. do 60 proc. całkowitych rezerw w latach 1970–1990. Wcześniej było to około 80 proc.. A przed wprowadzeniem pieniądza fiducjarnego, gdy pieniądzem były złote monety, stanowiło ono w praktyce 100 proc. – Zatem nawet według standardów historycznych, dzisiejsze zasoby złota pozostają znacznie poniżej średniej długoterminowej. Dodajmy teraz bezprecedensowy poziom zadłużenia, przyspieszającą dewaluację walut poprzez kreację pieniądza i inflację oraz rosnącą liczbę krajów dążących do zmniejszenia zależności od dolara amerykańskiego. W tym kontekście 25 proc. nadal wydaje się zaskakująco niskie – podsumowuje Blokland.

Geopolityka na drugim planie, trend na złocie niezmienny

– Geopolityka i rynek ropy pozostają ważnym tłem, choć w tym tygodniu zeszły na drugi plan. Niższe napięcie wokół rozmów USA–Iran i spadek cen ropy ograniczyły część premii geopolitycznej w złocie. Jednocześnie tańsza ropa zmniejsza presję inflacyjną, a więc także argumenty za bardziej agresywną polityką Fed – komentuje Michał Tekliński.

I przypomina, że rynek złota pozostaje dziś silnie uzależniony od Fedu, dolara i danych z USA. Odbicie powyżej 4100 USD po kilku tygodniach spadków pokazuje jednak, że popyt nie zniknął, a niższe poziomy nadal przyciągają kupujących.

– Fundamenty pozostają bez zmian: banki centralne nadal kupują złoto, zadłużenie największych gospodarek jest wysokie, a ryzyko walutowe i geopolityczne nie znika. Krótkoterminowo złoto może pozostawać zmienne, ale długoterminowe argumenty za jego obecnością w portfelach i rezerwach państwowych pozostają silne – podsumowuje ekspert.