Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki stoją za powrotem siły dolara wbrew wcześniejszym rynkowym oczekiwaniom.
  • Dlaczego analitycy z Wall Street prognozują dalszą deprecjację euro wobec amerykańskiej waluty.
  • Jak rozbieżna polityka Fedu i EBC wpływa na kurs złotego i walut naszego regionu.
  • W jaki sposób aprecjacja dolara przekłada się na gwałtowną przecenę metali szlachetnych.

O ile w zeszłym roku analitycy oraz inwestorzy stawiali na wyraźne osłabienie dolara (związane z oczekiwanym szerszym odchodzeniem od aktywów amerykańskich), to obecnie spodziewają się jego umocnienia. Wojna z Iranem i towarzyszące jej wahania cen ropy mocno przyczyniły się do aprecjacji amerykańskiej waluty w ostatnich miesiącach. We wtorek jen japoński stał się najsłabszy od 40 lat wobec dolara. Za 1 USD płacono nawet 162,19 jenów. Japońska waluta straciła blisko 3,4 proc. wobec amerykańskiej od początku stycznia, a inwestorzy zaczęli spodziewać się interwencji na rynku. Satsuki Katayama, minister finansów Japonii, oświadczyła we wtorek, że rząd jest gotowy podjąć odpowiednie działania wobec nadmiernych ruchów walutowych. - Obejmuje to podjęcie zdecydowanych działań, zgodnie z ustaleniami między Japonią a Stanami Zjednoczonymi – stwierdziła Katayama. Jen nie jest oczywiście jedyną walutą, która znacząco osłabła wobec dolara.

Czas deprecjacji

Polski złoty stracił od początku roku 4,6 proc. wobec dolara. Spośród walut naszego regionu bardziej osłabły tylko: lej mołdawski (– 5,2 proc.), lej rumuński (– 5,7 proc.), hrywna ukraińska (– 5,9 proc.) i lira turecka (– 7,9 proc.). Forintowi węgierskiemu udało się w tym czasie zyskać 4,8 proc. wobec dolara, a rublowi rosyjskiemu urosnąć o 1,1 proc. Aprecjację forinta można tłumaczyć euforią inwestorów związaną ze zmianą władzy na Węgrzech. Notowania polskiej waluty wynosiły we wtorek po południu 3,77 zł za 1 USD. Złoty był więc najsłabszy wobec dolara od nieco ponad roku. Pod względem historycznym, polska waluta wciąż jest jednak dosyć silna.

- Rynek stopy procentowej wszedł w fazę, w której różnice między USA, strefą euro i Polską znów mogą mieć większe znaczenie dla walut. W USA Rezerwa Federalna po czerwcowym posiedzeniu pozostawiła stopy procentowe bez zmian, ale przesunęła oczekiwania w stronę bardziej jastrzębiej ścieżki. Europejski Bank Centralny w czerwcu podniósł stopę depozytową do 2,25 proc. W Polsce nie widać podobnego zwrotu po stronie oczekiwań, zwłaszcza po odczycie inflacji na poziomie 2,5 proc. Przy założeniu, że rynki patrzyłyby tylko na kanał stopy procentowej, taki układ mógłby nadal faworyzować dolara i euro względem polskiego złotego, gdyby nie doszło do istotnego zwrotu w jastrzębich oczekiwaniach – ocenia Daniel Kostecki, główny analityk rynkowy CMC Markets.

– Niemniej układy techniczne wskazują na mocne wyprzedanie polskiej waluty, a lipiec historycznie był dobrym okresem dla złotego, co każe szukać pretekstów do odreagowania. Mogą one pojawić się przy okazji rewizji rynkowych oczekiwań, co do ruchów EBC czy Fedu. Warto też zerkać na możliwą aktywność BGK na rynku, który może chcieć stabilizować złotego – wskazuje Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

Euro pod presją

Jeszcze w styczniu część analityków wskazywała, że euro jest zbyt mocne. Jego notowania przekraczały wówczas poziom 1,20 USD za 1 euro. W czerwcu kurs wspólnej europejskiej waluty spadał jednak nawet poniżej 1,14 USD. Wielu analityków wskazuje, że jest jeszcze przestrzeń do osłabienia euro w nadchodzących miesiącach.

"Para euro-dolar może bardzo łatwo osiągnąć poziom 1,10 USD, gdy inwestorzy średnioterminowi odwrócą swoje strukturalne krótkie pozycje w dolarze, a inwestorzy spekulacyjni mogą dołączyć, gdy nabierze to rozpędu” – prognozują analitycy banku Morgan Stanley. JPMorgan obniżył prognozę na połowę 2027 r. do 1,10 USD, a Royal Bank of Canada oczekuje teraz tego poziomu do końca przyszłego roku. Zdaniem Alexa Cohena, stratega walutowego Bank of America, dolar „ma jeszcze przestrzeń do wzrostu”. Bank of America obniżył prognozę euro na koniec roku do 1,15 USD z 1,20 USD, oczekując trzech podwyżek stóp przez Fed w tym roku.

Deprecjacja euro jest mocno związana ze zmianą oczekiwań dotyczących stóp procentowych. Przed pierwszym posiedzeniem nowego prezesa Fedu Kevina Warsha  traderzy obawiali się, że może on ulec presji prezydenta USA Donalda Trumpa na obniżki kosztów procentowych. Zamiast tego Warsh na czerwcowym posiedzeniu Fedu  jasno dał do zrozumienia, że bank centralny nie będzie tolerował wysokiej inflacji, co skłoniło inwestorów do zwiększenia zakładów na podwyżkę stóp w tym roku. Tymczasem Christine Lagarde, prezes Europejskiego Banku Centralnego, stwierdziła, że nie ma potrzeby reagować bardziej stanowczo na skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie po jednorazowej podwyżce stóp w tym miesiącu, ponieważ inflacja ma wrócić do celu w średnim okresie.

- Uważaliśmy, że EBC nie powinien podnosić stóp, a ich kroki – jeśli w ogóle – osłabiły jeszcze bardziej argumenty za euro ze względu na wpływ na wzrost. Chociaż widzimy potencjał spadku poniżej 1,10 USD, nie gonilibyśmy za tym agresywnie – ocenia Geoff Yu, analityk BNY Mellon.

- Dane z USA są odporne, aktywność gospodarcza jest silna, nowy prezes Fedu, który jest jastrzębi, mówi o polityce, wiarygodności i stabilności cen. Próg dla podwyżki stóp przez Fed jest teraz niższy, co stanowi zmianę w postrzeganiu – ocenia Jayati Bharadwaj, szefowa strategii FX w TD Securities.

- Hossa euro w dużej mierze dobiegła końca. Nie sądzę, by kryzys energetyczny kiedykolwiek mógł być neutralny dla euro – stwierdził  Kit Juckes, główny strateg walutowy w Societe Generale. Porównuje on obecną sytuację na rynku z tą z  2022 r., kiedy gwałtowny wzrost kosztów energii po inwazji Rosji na Ukrainę uderzył w gospodarkę eurolandu.

Silny dolar nie służy też jednak metalom szlachetnym. Złoto straciło od początku roku ponad 7 proc. wobec amerykańskiej waluty. Srebro staniało w tym czasie o ponad 18 proc., platyna zniżkowała o 23 proc., a cena palladu spadła o prawie 24 proc. Złoto staniało od początku czerwca 11 proc., a we wtorek po południu za 1 uncję tego kruszcu płacono 4022 USD, czyli najmniej od listopada 2025 r.

- Nieudane utrzymanie wzrostów (złota) podkreśla obecne kruche nastroje na rynku, gdzie traderzy nadal sprzedają przy sile, zamiast kupować przy słabości – to zauważalna zmiana w porównaniu z zachowaniem obserwowanym w ciągu ostatnich kilku lat – twierdzi Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych Saxo Banku. - Ceny najpierw muszą pokonać poziom 4100 USD za uncję, zanim będzie można rozsądnie rozważać, że dno mogło zostać ustanowione – dodaje Hansen.