Jak wynika z najnowszej, marcowej projekcji NBP, inflacja w Polsce ma pozostać blisko punktowego celu inflacyjnego 2,5 proc. w całym horyzoncie prognoz, tj. do końca 2028 r. Zgodnie z centralną ścieżką, średnio w poszczególnych kwartałach inflacja ma wahać się w wąskim przedziale 2,2-2,5 proc. r/r i średnio wynieść 2,3 proc. w tym roku, 2,4 proc. w przyszłym i ponownie 2,3 proc. w 2028 r.
Jak wyjaśniał podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński, kształt tej projekcji uzasadniał obniżkę stóp procentowych przez RPP podczas marcowego posiedzenia. Jednocześnie, jak przekonywał szef NBP, był też przesłanką – w obliczu realizacji podstawowego mandatu banku centralnego, czyli dbałości o stabilność cen – za komunikowanymi pracami nad wsparciem polityki gospodarczej rządu w postaci wypłaty niestandardowo wysokiego zysku (dzięki jakiejś formie „zmonetyzowania” zysków na rezerwach złota).
Czytaj więcej
W tym roku PKB Polski powinno wzrosnąć o 4,1 proc. – wynika z „European Economic Outlook” przygot...
Co kluczowe, ta projekcja bazuje na danych, którymi NBP dysponował do 19 lutego. Tym samym siłą rzeczy nie zakłada konsekwencji eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. W piątkowe popołudnie baryłka ropy Brent kosztowała już ponad 90 dolarów, w tydzień drożejąc o ponad jedną czwartą. Gaz ziemny w kontraktach na kwiecień jest droższy o około 60 proc., a dodatkowym czynnikiem potencjalnie podbijającym inflację jest osłabienie się złotego.
– Nie wiemy, jak trwały będzie ten efekt. Ponadto, z punktu widzenia inflacji, nie można liczyć samego efektu wzrostu cen surowców, ale są też inne czynniki związane z niepewnością, potencjalnym ograniczeniem inwestycji, z reakcją konsumentów i producentów na wzrost cen paliw – komentuje Jacek Kotłowski, dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych NBP. – To klasyczny szok podażowy, który podbija inflację, ale jednocześnie obniża PKB – dodawał.