Złoto znowu ma swoje pięć minut. Jeszcze na początku maja za uncję tego szlachetnego metalu płacono około 1220 dolarów. Od tego czasu układ sił na rynku, w dużej mierze za sprawą słabnącego w oczach dolara, jednak się zmienił. Tylko w piątek złoto zyskało około 1 proc. i dzięki temu był to już trzeci wzrostowy tydzień na tym rynku.
1300 dolarów coraz bliżej
W efekcie w ciągu miesiąca, grając na zwyżki cen złota, można było zarobić blisko 5 proc. Cena tego kruszcu w poniedziałek oscylowała przy poziomie 1280 dolarów za uncję. – Notowania kruszcu znajdują się już coraz bliżej poziomu tegorocznych maksimów. W połowie kwietnia cena złota zbliżyła się do psychologicznej bariery 1300 dolarów za uncję. Piątkowy ruch na złocie był o tyle istotny z punktu widzenia analizy technicznej, że notowania złota naruszyły ważny opór w okolicach 1276 USD za uncję – zwraca uwagę Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ.
Na ciekawą sytuacją techniczną na tym rynku wskazuje również Mariusz Dębski, zastępca dyrektora departamentu obsługi klienta w DM TMS Brokers. Jego zdaniem preferuje ona stronę popytową, która może spróbować w niedługim czasie zaatakować poziom 1300 dolarów za uncję.
– Złoto kontynuuje swój rajd rozpoczęty w grudniu ubiegłego roku i w efekcie na horyzoncie znowu widzimy 1300 dolarów za uncję. Korekta kwietniowo-majowa, która sprowadziła ceny żółtego metalu do poziomu zbliżonego do 1200 dolarów, została już zniesiona w 61,8 proc., co jest dobrym prognostykiem dla zwyżek na kolejne dni tego miesiąca. Czerwiec zapowiada się bardzo ciekawie, jeżeli chodzi o dane makroekonomiczne. Mamy decyzje Europejskiego Banku Centralnego oraz Fedu, co dodatkowo wzmocni zainteresowanie cennym kruszcem. Minimalnym celem do zdobycia są szczyty kwietniowe, czyli poziom 1295 dolarów za uncję. Uważam jednak, że przebicie bariery psychologicznej 1300 dolarów to kwestia czasu z uwagi na widoczny również na wykresie dziennym kanał wzrostowy i niepewność geopolityczną na świecie – podkreśla Dębski.
Czekanie na ruch Fedu
Sytuacja techniczna to jedno, ale z pewnością konsekwencje dla rynku będzie też mieć zbliżające się posiedzenie Rezerwy Federalnej. Dlatego, jak wskazują eksperci, do ostatniego ruchu trzeba podchodzić z ostrożnością.
– Na razie jest zbyt wcześnie, by można było mówić o długoterminowej zmianie tendencji na rynku tego kruszcu, zwłaszcza w obliczu zbliżającego się posiedzenia Fedu i kolejnej decyzji w sprawie stóp procentowych, która ma zapaść już 14 czerwca. W ostatnich tygodniach wydawało się, że kolejna podwyżka w tym miesiącu jest przesądzona, na co wskazywały wypowiedzi przedstawicieli Fedu. Niemniej, po ostatnich słabszych danych makro w Stanach Zjednoczonych, a zwłaszcza po piątkowych danych z rynku pracy, ten scenariusz nie jest już wcale taki pewny i inwestorzy wyczekują jakichś wskazówek z Fedu co do dalszych działań w zakresie polityki monetarnej. W rezultacie, kolejne dni mogą być okresem podwyższonej zmienności na rynku złota. Możliwe też, że dopiero decyzja Fedu wyznaczy średnioterminową tendencję cenową na rynku złota na kolejne tygodnie – przewiduje Sierakowska.
– Inwestorzy na rynku złota skupiają się obecnie na nadchodzącym posiedzeniu Rezerwy Federalnej. Zanim jednak do niego dojdzie, możemy być świadkami realizacji zysków w oczekiwaniu na posiedzenie. W przypadku ostatnich trzech podwyżek ceny złota spadały bowiem przed samą decyzją, aby zacząć silnie rosnąć dopiero po jej ogłoszeniu – zwraca uwagę Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych w Saxo Banku.
Średnia prognoza analityków ankietowanych przez agencję Bloomberg przewiduje, że na koniec II kwartału uncja złota będzie wyceniana na 1240 dolarów. Na koniec roku ma być to 1235 dolarów.