Foto: GG Parkiet

– Wszystko za sprawą pogoni za stopą zwrotu wynikającą z pozytywnych nastrojów. Wystarczy powiedzieć, że w II kw. indeks S&P 500 pomimo zagrożenia impeachmentem Trumpa oraz turbulencji w notowaniach technologicznych gigantów i silnych spadków cen surowców energetycznych ani razu nie odpadł od historycznych maksimów na więcej niż 2,5 proc. Zmienność na rynku walutowym również wygasła do pułapów najniższych od trzech lat – zwraca uwagę Bartosz Sawicki, kierownik departamentu analiz w TMS Brokers. Ostrzega jednak, że dalsza wiara w randa może się okazać zgubna. Są ku temu już pewne przesłanki.

– Końcówka czerwca to jednak silne dyskontowanie przez rynek normalizacji polityki przez banki centralne gospodarek rozwiniętych i wystrzał rentowności długu czy to Stanów Zjednoczonych, czy to Niemiec. Widzimy też pierwsze oznaki poprawy nastrojów względem wyraźnie przecenionego dolara amerykańskiego. Wszystko to powinno wywrzeć silną presję na waluty gospodarek wschodzących. Wśród nich najgorzej powinien sobie radzić bardzo ryzykowny południowoafrykański rand. Spodziewamy się, że kryzys na scenie politycznej, próby zamachu na niezależność cenionego przez instytucje międzynarodowe banku centralnego (pomimo nacisków politycznych i słabnącego wzrostu SARB nie ściął stóp i sprowadził dynamikę inflacji do celu) doprowadzą do silnej przeceny. Innymi słowy: para USD/ZAR spadała do tej pory wbrew pogarszającym się fundamentom, które jednak nie dają podstaw, by wierzyć w możliwość utrzymania tegorocznej aprecjacji randa – uważa Sawicki. PRT