Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które firmy energochłonne zyskają na nowym rozporządzeniu i na jakie konkretnie ulgi mogą liczyć.
  • W jaki sposób postulaty przemysłu i spory między resortami zmieniły pierwotne założenia rządu.
  • Jakie długofalowe cele dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego mają zrealizować nowe taryfy.

Od 7 września zaczęły obowiązywać nowe zasady kształtowania i kalkulacji taryf oraz rozliczeń w obrocie energią elektryczną. Podpisane pod koniec ubiegłego tygodnia rozporządzenie ministra energii wprowadza zmiany w opłatach sieciowych, które mają ograniczać koszty przedsiębiorstw energochłonnych. – Nowe rozwiązania dostosują rozliczenia do zmieniającego się rynku energii, zwiększą wykorzystanie OZE i poprawią efektywność Krajowego Systemu Elektroenergetycznego – zapewnia resort energii. Zdecydowanie bardziej powściągliwi są tu sami zainteresowani. 

Cel nowego rozporządzenia? 

Rozporządzenie ministra energii w sprawie sposobu kształtowania i kalkulacji taryf oraz sposobu rozliczeń w obrocie energią elektryczną odnosi się zarówno do przedsiębiorstw, jak i gospodarstw domowych. Nowe przepisy zmieniają zasady naliczania wybranych opłat oraz sposób rozliczania odbiorców. Zwiększają także przejrzystość rachunków za energię elektryczną.

Rozwiązania zawarte w rozporządzeniu ministra energii w sprawie sposobu kształtowania i kalkulacji taryf oraz sposobu rozliczeń w obrocie energią elektryczną mają w założeniu m.in. poprawić przewidywalność kosztów energii dla dużych przedsiębiorstw energochłonnych i lepiej odzwierciedlić ich wpływ na koszty systemu elektroenergetycznego, zwiększyć możliwości optymalizacji kosztów działalności, wspierać elektryfikację polskiego przemysłu, tworzyć zachęty do inwestycji w efektywność energetyczną i elastyczność procesów produkcyjnych oraz umożliwiać lepsze wykorzystanie energii dostępnej w systemie, w tym energii z OZE.

Pomoc dla szerszej grupy firm, ale zbyt skromna

Nowe rozporządzenie wprowadza m.in. obniżki opłat sieciowych dla dużych odbiorców energii elektrycznej. Mniej zapłacą przedsiębiorstwa, które w obiekcie przemysłowym zużywają co najmniej 50 GWh energii rocznie na własne potrzeby. Składnik stały stawki sieciowej zostanie obniżony o maksymalnie 10 proc., a składnik zmienny – o maksymalnie 50 proc. Z tego rozwiązania będzie mogło skorzystać ok. 143 odbiorców przemysłowych, a łączna wartość oszczędności może wynieść ok. 440 mln zł rocznie.

Ministerstwo Energii ugięło się więc pod postulatami branży, ale i innych resortów, aby obniżyć próg zużywanej energii. Pierwotnie resort zakładał próg zużycia na poziomie 100 GWh. To zdaniem branży znacząco ograniczyłoby zakres pomocy. Henryk Kaliś, prezes Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu (FOEEiG) oraz prezes Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii, podkreślał, że rozwiązanie to dotyczyć będzie zaledwie 56 największych firm. Resort energii ostatecznie zmienił te zapisy z korzyścią dla branży i tym samym znacznie więcej firm skorzysta z pomocy.

W tej kwestii branża znalazła sojusznika w rządzie w postaci Ministerstwa Aktywów Państwowych czy Ministerstwa Rozwoju i Technologii. W ocenie MAP próg 100 GWh jest zbyt wysoki, a jego utrzymanie pozostawiłoby poza ochroną podstawową część firm energochłonnych. Resort rekomendował obniżenie progu poboru energii z sieci ze 100 GWh do 50 GWh. Ministerstwo Rozwoju i Technologii także zwraca uwagę na ten limit oraz na potrzebę obniżenia kryterium zużycia energii odpowiednio do poziomu co najmniej 60 GWh. Ministerstwo Energii stało przed dużym wyzwaniem, bo jeśli podsumujemy uwagi, to postulaty branży mają najsilniejsze wsparcie ze strony MAP, Grupy Azoty (formalnie MAP występowało jako współwłaściciel Grupy Azoty z postulatami korzystnymi dla tej spółki), które w praktyce powielają wszystkie kluczowe kierunki branży. Ministerstwu Energii zależało na czasie z przyjęciem nowych rozwiązań, bo poprzednie wygasają właśnie 7 września.

Rozporządzenie przewiduje też utrzymanie w okresie przejściowym na lata 2027–2031 ulgi dla dotychczasowych odbiorców specjalnych opłaty jakościowej, co oznacza dla nich korzyści na poziomie ok. 67 mln zł rocznie.

Składowa rachunku za prąd, opłata jakościowa zostanie zróżnicowana w zależności od pory dnia i roku. Wprowadzenie stref czasowych pozwoli lepiej dostosować zużycie energii do jej dostępności w systemie. „Odbiorcy otrzymają jasny sygnał, w których godzinach korzystanie z energii będzie bardziej opłacalne. Stworzy to także zachętę do inwestowania w magazyny energii, elastyczne procesy produkcyjne oraz technologie, które pozwolą lepiej wykorzystać nadwyżki energii z OZE” – zapewnia resort energii.

Korzyści marginalne? 

Mimo tych zmian poszerzających bazę firm, FOEEiG nadal wyraża obawy dotyczące rosnących kosztów opłaty mocowej, którą płaci branża – jak każdy odbiorca– za stabilizację systemu energetycznego. Izba szacuje, że potencjalne straty dla firm wynikające ze zmian w opłacie mocowej i jakościowej mogą sięgnąć 200 zł/MWh. W kontraście, oszczędności z tytułu redukcji zużycia, promowanych przez ministerstwo, szacowane są na zaledwie 20 zł/MWh. Branża nadal wskazuje na ogromną dysproporcję. Deklarowane korzyści mają być marginalne wobec rosnących opłat systemowych, które stanowią główne obciążenie dla przemysłu.

Z analiz FOEEiG wynika, iż sumaryczny poziom redukcji wszystkich opłat może sięgać 19 zł/MWh, ale – jak dodaje prezes Kaliś – dodać trzeba, że zaproponowany poziom zmniejszenia opłat sieciowych w wysokości 50 proc. składnika zmiennego i 90 proc. składnika stałego stawki daje efekt dużo mniejszy niż redukcje stosowane już dzisiaj w takich krajach jak: Niemcy, Francja, Hiszpania, Dania, Wielka Brytania czy Portugalia, gdzie zmniejszenie kosztów sieciowych wynosi 75-90 proc.

Kosmetyczne zmiany dla gospodarstw domowych

Zmiany obejmą także gospodarstwa domowe, ale w niewielkim zakresie, bez wpływu na wysokość rachunku. Opłata abonamentowa zostanie przeniesiona do części obrotowej rachunku. Ułatwi to gospodarstwom domowym porównywanie taryf regulowanych z ofertami rynkowymi. Rachunki za energię elektryczną w ciągu roku mają być bardziej przewidywalne, czytelniejsze, co ma ułatwić planowanie domowych wydatków i budżetu. 

Jeśli u odbiorcy zostanie zainstalowany licznik zdalnego odczytu, sprzedawca będzie musiał poinformować go o możliwości rozliczania na podstawie rzeczywistego zużycia. Pozwoli to odbiorcy świadomie wybrać sposób rozliczenia – na podstawie rzeczywistych odczytów albo prognoz.