Szybkich zmian jednak nie będzie. W rządzie nadal trwają ożywione dyskusje. Nieoficjalnie Ministerstwo Energii przyznaje, że trwały prace koncepcyjne dotyczące rozwiązań obniżających niektóre stawki opłat na rachunku za prąd, póki co jednak konkretnych rozwiązań nie ma. Być może więcej informacji poznamy w sierpniu. Możliwe, że to spółki dystrybucyjne będą musiały wziąć na siebie skutki kolejnych pomysłów na obniżki cen prądu.

Rząd chce, aby jak najwięcej odbiorców przechodziło na taryfy dynamiczne, stąd ostatnie oferty spółek energetycznych, które, bazując na podstawowej taryfie G11 przygotowały propozycje tanich weekendów, wówczas, kiedy prąd jest najtańszy. To jest jedno rozwiązanie. Drugie – jak się dowiadujemy – może być znacznie głębsze i czasochłonne, a dotyczyć może „odchudzenia” kosztów własnych działalności spółek dystrybucyjnych.

Nikt w rządzie nie mówi o tym głośno, ale część rozwiązań może dotyczyć działań restrukturyzacyjnych spółek dystrybucyjnych. Z naszych informacji wynika, że niektóre grupy energetyczne wskazują, że jest pole do optymalizacji działań spółek dystrybucyjnych.

Jak może to wpłynąć na obniżki cen energii? Jeśli spółki obniżą koszty własne, to i wniosek taryfowy do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki mógłby opiewać na niższą stawkę, a dzisiaj taryfa dystrybucyjna stanowi już blisko 50 proc. wartości naszego rachunku za prąd. Te zmiany potencjalnie mogłyby się pojawić dopiero od 2027 r. Ministerstwo Energii przygląda się także zyskom, które osiągają spółki dystrybucyjne, a w ostatnich latach są one rekordowe. Resort miałby rozważać także poszukiwanie rozwiązań, aby dystrybucja „w jakiś sposób podzieliła się tymi zyskami” – słyszymy w otoczeniu  rządu.

W sierpniu mogą wreszcie pojawić także propozycje obniżenia cen energii dla przemysłu poprzez przygotowanie zmian w opłatach sieciowych. Ma dojść do rekalkulacji (np. zmniejszenia opłaty jakościowej) i zwiększenia ulg dla firm.