Wejście na mały parkiet odbędzie się bez oferty publicznej. Kapitał dzieli się na 5 mln walorów, z czego 3,65 mln (73 proc.) kontroluje prezes Przemysław Weremczuk.
Na przełomie lat 2014 i 2015 doszło do pre-IPO, w ramach którego sprzedano 1 mln starych akcji po cenie 3,6 zł.
Później sprzedano jeszcze 200 tys. starych papierów po cenie 6 zł w ramach oferty prywatnej. Poza tym pakietem oraz 300 tys. akcji wszystkie pozostałe będą objęte dwuletnim zakazem zbywania. Chyba że przed tym terminem Geotrans zadebiutuje na GPW – scenariusz bazowy zakłada przeprowadzkę w 2017 r.
Upublicznienie przedsiębiorstwa ma na celu zwiększenie transparentności i wiarygodności w oczach kontrahentów i instytucji finansowych, uzyskanie rynkowej wyceny oraz możliwość pozyskania pieniędzy z emisji, jeśli pojawią się okazje do przejęć.
Geotrans specjalizuje się w odbiorze i zagospodarowaniu osadów ściekowych odbieranych od oczyszczalni. Z tego tytułu osiąga 80 proc.przychodów. Gros zleceń uzyskuje na podstawie przetargów – zazwyczaj to kontrakty roczne lub dwuletnie, a głównym kryterium decydującym o sukcesie jest cena. Działalność wymaga posiadania pozwoleń administracyjnych i podlega kontroli. Ponadto wrocławskie przedsiębiorstwo zajmuje się rekultywacją składowisk i terenów zdegradowanych (tu kontrahentami są głównie gminy), jak również zagospodarowaniem ubocznych produktów spalania (kontrahenci to m.in. spółki energetyczne).
Geotrans kusi inwestorów perspektywą wzrostu dzięki wejściu do kolejnych województw oraz zmianom w przepisach, zabraniającym oczyszczalniom składowania osadów. Spółka szacuje wielkość polskiego rynku na 540 tys. ton suchej masy rocznie, a swój bieżący przerób na 80 tys. ton.
Geotrans od dwóch lat wypłaca dywidendę i zamierza to kontynuować – o ile nie nadarzą się okazje do przejęć.
W 2014 r. Geotrans miał 5,2 mln zł przychodów i 1,07 mln zł zysku netto, z którego wypłacił 1 mln zł dywidendy.