Tym bardziej, że nie chodzi o inwestycje w oprogramowanie dla służb czy mediów, lecz o projekt, który brzmi jak połączenie fantastyki z realiami rynkowymi: zasilanie sztucznej inteligencji za pomocą energii fal oceanicznych. Panthalassa, bo o tym projekcie mowa, to spółka rozwijająca autonomiczne morskie węzły energetyczno-obliczeniowe, która pozyskała 140 mln dolarów w rundzie prowadzonej przez Thiela. Celem projektu jest rozwój technologii, która ma pozwolić wykorzystywać energię fal do produkcji czystej energii elektrycznej i bezpośredniego zasilania obliczeń AI na oceanie, z przesyłem danych przez satelity oraz z naturalnym chłodzeniem zapewnianym przez wodę morską.
Peter Thiel od lat budzi skrajne emocje. Po pierwsze, dla większości inwestorów jest znany jako współzałożyciel PayPala i Palantira, inwestor, który wcześnie postawił na Facebooka, a także jedna z najbardziej wpływowych postaci w amerykańskim świecie technologii i finansów. Można powiedzieć, że inwestor, który ma nosa do tego, w co warto zainwestować, co dziś może wydawać się mało sensowne, ale z czasem okaże się, że jest strzałem w dziesiątkę. Thiel jednak coraz częściej jest znany ze swojej aktywności politycznej, wspiera konserwatywne środowiska, chętnie zabiera głos w debatach o przyszłości Zachodu, demokracji, edukacji czy technologii, a przez swoją bezkompromisowość regularnie wywołuje spory. Ponadto za pośrednictwem Founders Fund wspiera projekty z pogranicza przełomowej technologii, bezpieczeństwa, biotechnologii i nowych modeli rozwoju, a poprzez Thiel Foundation finansuje m.in. inicjatywy dla młodych przedsiębiorców i badania naukowe.
Właśnie dlatego inwestycja w Panthalassę może okazać się tak interesująca. Projekt ten wpisuje się w dobrze znany styl Thiela, który polega na wizjonerskim podejściu do projektów wysokiego ryzyka, ale z potencjałem przełomowej technologii. Panthalassa rozwija system autonomicznych jednostek działających daleko od brzegu. Wykorzystują one energię fal do wytwarzania prądu, a następnie zużywają go na miejscu do zasilania chipów AI, bez potrzeby przesyłania energii do sieci lądowej. Wyniki obliczeń mają trafiać na ląd za pośrednictwem satelitów niskoorbitowych, a sam ocean pełni jednocześnie funkcję darmowego i bardzo efektywnego systemu chłodzenia. Firma przetestowała już wcześniejsze prototypy, a pozyskane finansowanie ma pomóc w uruchomieniu projektu pilotażowego oraz przyspieszyć wdrożenie kolejnego etapu jeszcze w tym roku i jego komercjalizację w 2027 r.
Warto podkreślić, że lądowe centra danych mają coraz więcej problemów wynikających z ograniczenia sieci, braku wody do chłodzenia czy barier administracyjnych i oporem lokalnych społeczności. Biorąc pod uwagę te ograniczenia, wydaje się, że Panthalassa swoim modelem proponuje rozwiązanie tych problemów stając się tym samym projektem, który nie tyle prowadzi, lecz stanowi zmianę reguł gry.
To wszystko może oznaczać, że nowa inwestycja Thiela stanowi wejście w zupełnie inne niż dotychczas pole biznesu, bo Thiel potrafi po prostu grać na różnych instrumentach. Potrafi korzystać z nowej ery danych. Jest komentatorem życia publicznego i inwestorem szukającym przewagi technologicznej, a zarazem kimś, kto dostrzega potencjał w projektach próbujących pogodzić rozwój AI z nowymi źródłami czystej energii. To wszystko pokazuje, że nawet najbardziej wyraziste postaci technologicznego kapitalizmu potrafią patrzeć szerzej. I być może właśnie w tym sensie Thiel może dziś działać inspirująco: nie dlatego, że daje gotowe odpowiedzi, lecz dlatego, że jest gotów stawiać na rozwiązania spoza tradycyjnych schematów. Dlatego będzie ciekawe, czy Panthalassa będzie za kilka lat nowym game changerem dla energetyki i obliczeń, czy też pozostanie efektowną, lecz niszową próbą.