Ten najważniejszy chromosom

Napiszę o piłce. Nie tylko dlatego, że to temat wieczny, choć również. Jestem przekonany, że niezależnie od katastrof, rewolucji technologicznych, zmiany klimatu, podboju Marsa i innych wydarzeń czekających nas w najbliższych dziesięcioleciach, w piłkę nożną będzie się grało – i będzie ona oglądana – co najmniej do końca XXI wieku.

Publikacja: 24.06.2024 06:00

Ludwik Sobolewski, były prezes GPW i BVB, adwokat, autor książek i publikacji w mediach społeczno- ś

Ludwik Sobolewski, były prezes GPW i BVB, adwokat, autor książek i publikacji w mediach społeczno- ściowych, partner w Qualia AdVisory

Foto: materiały prasowe

Wcale to nie jest żart. Futbol ma zresztą niewiele wspólnego z żartami. Znacznie więcej zaś z tym, według jakich trendów kręci się... biznes. Do tego stopnia, że można by nawet zadać pytanie, czy tutaj aby przypadkiem jedno na drugie nie wpływa. A może nie o wpływanie tu chodzi, tylko o to, że ludzie wprowadzają do pozornie różnych dziedzin życia takie same zagadnienia. Takie same paradygmaty myślenia działają. Co sprawia, że biznes i piłka nożna są mocno spokrewnione.

Po pierwsze, piłka nożna to pieniądze. Kluby są przedsiębiorstwami. Owszem, mają też cele pozafinansowe, społeczne – a przynajmniej tego byśmy oczekiwali. To też dokładnie tak samo, jak w gospodarce. Ale przede wszystkim chodzi o pieniądze. Piłka nożna ma dziś też swoje „wigi 20”, czyli elitę klubów o wielkich budżetach. Projekt europejskiej superligi, na razie niezrealizowany, jest dobitnym sygnałem tego, że trend będzie szedł w kierunku segmentacji biznesu piłkarskiego według kryterium potencjału finansowego.

Po drugie, zarządzanie przedsiębiorstwem czy bycie jego właścicielem buduje wpływ społeczny. To jest ta ekonomia atencji, o której już kiedyś pisałem. Przedsiębiorcy stają się figurami publicznymi. Więcej, uosabiają wzorce zachowań. To możliwości finansowe wywołują tego rodzaju efekt, ale nawet wielkie pieniądze byłyby bezsilne, gdyby nie towarzyszyła temu odpowiednia osobowość przedsiębiorcy. Piłka nożna jest tak samo narzędziem budowy soft power. I to od bardzo dawna. To jeden z głównych skutków profesjonalizacji sportu.

Co dalej? Po trzecie, i biznes, i piłka nożna to fenomeny transgraniczne. Nie tylko w tym sensie, że są przedmiotem publicznej uwagi i popularności ponad granicami, ale – może nawet bardziej – w sensie tworzenia struktur traktujących dość swobodnie rozróżnienia geograficzne czy polityczne. Wybitnym meczem na Euro był ten między Turcją a Gruzją. Tak, wiem, że ze ściśle geograficznego punktu widzenia przeważa pogląd, że kraje południowego Kaukazu to Europa. Ale Turcja tylko kawałeczkiem swojego terytorium leży w Europie. Natomiast Izrael, Azerbejdżan i Kazachstan, choćby nie wiem, jakie podejście zastosować, Europą nie są. Ale są członkami UEFA (czytaj: Unii Europejskich Związków Piłkarskich), organizatora mistrzostw Europy, i grają w eliminacjach do finałów tych rozgrywek.

Po czwarte, nie jesteśmy już od dawna zdziwieni tym, że do świata finansów i biznesu weszły wartości ładu korporacyjnego, zrównoważonego rozwoju, pozytywnego wpływu społecznego i tak dalej. W połączeniu z regulacjami tworzą nową architekturę działalności gospodarczej zwłaszcza dla tych, którzy decydują się wejść na rynek publiczny. Podobnie dzieje się w futbolu. Zasady finansowego fair play miały wprowadzić nie tylko dyscyplinę i transparentność, ale także, o ile nie przede wszystkim, finansową przyzwoitość. Że udaje się to mniej więcej tak samo, jak na rynku giełdowym, czyli tak sobie, to inna sprawa, ale tendencja jest wyraźna. Dotyczy ona także takich celów, jak łamanie społecznych stereotypów, wspieranie równości płci i generalnie zasad zrównoważonego rozwoju. Kobieca piłka nożna jest stosunkowo młodym zjawiskiem, ale stopniowo buduje swoją publiczność i zaczyna generować pieniądze. Aż dziw, że takiego genderowego élargissement (czytelników proszę o wybaczenie tego francuskiego terminu, wszak siedziba UEFA mieści się w Nyon, a zatem we francuskojęzycznej części Szwajcarii) nie wymyślono wcześniej. W jedno tylko należy wątpić, a mianowicie w to, że kiedyś powstaną w zawodowej piłce mieszane, damsko-męskie drużyny. Ale wątpienie nie oznacza, że tak się nie stanie.

Na koniec podobieństwo numer pięć. Kapitał ma narodowość i przykładów na to jest wiele, zwłaszcza w ostatnich latach. Naznaczonych kryzysami gospodarczymi, deglobalizacją, ochroną rynków lokalnych i wojnami handlowymi. Neoliberalizm głoszący, że życiem gospodarczym rządzi racjonalność ściśle ekonomiczna, to zwykłe mrzonki (zwykłe, choć prowadzące do zmasowanej hipokryzji i manipulacji). To w obszarze wielkich trendów. A na naszym, polskim podwórku mamy do czynienia nieustannie ze sterowaniem przedsiębiorstwami przez państwo i jego funkcjonariuszy. I nie odnosi się to tylko do firm kontrolowanych przez państwo jako właściciela. Czasem nawet jeszcze bardziej drastycznie w stosunku do biznesu, wydawałoby się, czysto prywatnego. Nie należy też pomijać przypadków, gdy sam biznes prywatny zabiega o względy władzy, a nawet uwiesza się na jej klamce.

Futbol jest także coraz bardziej upolityczniony, ale zdarzają się tu sytuacje niekunktatorskie. Ostatnio przykładów dostarczyli reprezentanci Francji, Marcus Thuram (Marcus już jest dobrym piłkarzem, przecież srebrnym medalistą mistrzostw w Katarze, ale ciągle dodaje się, że jest synem Liliana Thurama, jednej z legend mistrzów świata z 1998 roku) i supergwiazdor Kylian Mbappé. Obaj zaapelowali, by Francuzi w przedterminowych wyborach parlamentarnych, zarządzonych przez Macrona w dniu, w którym partie establishmentu dostały łomot w wyborach europejskich, nie głosowali na Rassemblement National, a zatem na tzw. skrajną prawicę. Aczkolwiek to nie jest wszystko takie proste w ocenie, bo jest też i jakaś trafność – niezależnie od intencji – w słowach liderów RN: co ci multimilionerzy mogą wiedzieć o życiu normalnych ludzi. W każdym razie głos Kyliana trudno zlekceważyć. Na Instagramie ma 118 mln obserwujących. Nie wiem, ilu wśród nich jest Francuzów, ale strzeliłbym, że z 10 mln sympatyków RN dałoby się doliczyć. Czy coś z deklaracji Kyliana wynika dla wielkiej polityki, zobaczymy.

A poza tym wszystkim to piłka nożna jest piękna także dlatego, że różni się co do jednej kwestii z biznesem. Ten drugi będzie wkrótce zdominowany przez procesy realizowane przez sztuczną inteligencję, a człowiek z czasem zostanie sprowadzony do roli figuranta. Na szczęście zaś żaden algorytm nie wejdzie na boisko, nie poda piłki i nie strzeli bramki. Ani też się, przepraszam za wyrażenie, nie spoci. 2 proc. różnicy w DNA czyni zauważalną różnicę. Tak jak między nami i, podobno, szympansami. Niech nam żyje piłka nożna.

Felietony
Półregulacyjna rola państwa
Felietony
Czy spółka celowa powołana w wykonaniu umowy PPP jest nią związana?
Felietony
Analiza emitenta – ważne nie tylko finanse
Felietony
LPP a sprawa ESG
Felietony
To larum grają? Czy tylko chichot historii?
Felietony
Co dalej z branżą IT?