IV kwartał to bardzo dobra sprzedaż mieszkań w największych miastach, napędzana promocjami, chęcią zamknięcia roku z dobrym wynikiem. Zastanawiano się wtedy, co będzie w 2026 r., czy promocje się przeciągną. Dane za styczeń pokazują spadek sprzedaży względem listopada czy grudnia. Czy coś nam to mówi o całym roku?
Nie mówi to kompletnie nic. Analizowanie danych za jeden miesiąc jest obarczone pewnym błędem. Rzeczywiście, mieliśmy do czynienia z dobrą końcówką roku, ale nie bardzo dobrą, bo w skali całego roku sprzedaż mieszkań wzrosła niespełna o 11 proc., a to był przecież rok, kiedy stopy procentowe zjechały z 5,75 do 4 proc.
Styczeń był specyficzny, bo mieszkanie nie jest produktem, który kupuje się jak bułki. Proces podejmowania decyzji trwa – teraz krócej, bo od września mamy jawność cen w internecie. Kalendarz ułożył się tak, że między 19 grudnia a 7 stycznia praktycznie nikt nie odwiedzał biur sprzedaży w związku ze świętami, a potem jeszcze były ferie w województwie mazowieckim, które ma największy udział w sprzedaży.
Patrząc na nasze dane, 1/3 sprzedaży za styczeń „zrobiliśmy” w ostatnim dniu miesiąca. Mam dostęp do danych bieżących, więc mogę powiedzieć, że w lutym sprzedaż będzie lepsza niż w styczniu.
Jak w takim razie zapowiada się cały 2026 r.? Za nami kilka obniżek stóp, ale spodziewane są kolejne.
Proszę zauważyć, że obniżka stóp procentowych nie przełożyła się na wzrost akcji kredytowej, tzn. banki raportują wzrost liczby udzielanych kredytów, ale przypomnę, że duża część to refinansowanie. Gdyby był prawdziwy boom kredytowy, to sprzedaż mieszkań w zeszłym roku wyglądałaby dużo lepiej i przede wszystkim mielibyśmy do czynienia ze wzrostem cen.