Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kluczowe czynniki wpłynęły na podjętą decyzję dotyczącą ratingu kredytowego Polski?
- Jakie konkretne zagrożenia i scenariusze mogłyby wpłynąć na przyszłą perspektywę ratingu?
- Które wewnętrzne uwarunkowania polityczne i instytucjonalne mają wpływ na prowadzenie polityki gospodarczej?
- W jaki sposób ekonomiści rynkowi interpretują bieżącą sytuację fiskalną Polski i jej długoterminowe implikacje?
S&P wciąż odróżnia się więc od Moody’s i Fitch – czyli dwóch pozostałych agencji z „wielkiej trójki” – od których nasz rating ma negatywną perspektywę już od września ub.r.
Nie można powiedzieć, że decyzja S&P jest niespodzianką. Bodaj większość zespołów analitycznych stawiała rather na utrzymanie perspektywy ratingu bez zmian. Formalnie od poprzedniego przeglądu polskiego ratingu (w listopadzie 2025 r.) nie doszło raczej do zdarzeń wskazywanych wówczas jako czynniki ryzyka dla naszego ratingu: znaczące pogorszenie średnioterminowych perspektyw wzrostu gospodarczego, eskalacja wojny w Ukrainie czy narastanie nierównowag makroekonomicznych Polski.
Jednocześnie zastrzegano jednak, że agencję do obniżenia perspektywy ratingu mógłby przekonać wyższy od prognoz deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2025 r. (7,3 proc. PKB, powyżej wcześniejszych prognoz S&P 6,9 proc.).
Agencja S&P na początku kwietnia poinformowała też o rewizji w górę bazowej trajektorii deficytu sektora w 2026 r. – z 6,5 do 7 proc. PKB (obecnie zredukowane do 6,9 proc.) - a w szokowym scenariuszu dla cen ropy widzi i dalszy wzrost deficytu do 8 proc. To właśnie wpływ wyższych cen ropy na koniunkturę oraz koszty działań osłonowych był drugim argumentem za ewentualną obniżką perspektywy ratingu.
S&P: dobre perspektywy gospodarki i problem z deficytami
Agencja S&P oceniła, że stabilna perspektywa ratingu nadal równoważy solidne perspektywy wzrostu gospodarczego Polski w ciągu najbliższych dwóch lat, z ryzykiem dla gospodarki wynikającym z szybko rosnącego długu publicznego.
Agencja pisze o solidnym wzroście gospodarczym Polski. Na ten rok przewiduje, jak wspomniano, wynik 3,3 proc. r/r, na trzy kolejne około 3 proc. To hamowanie tempa wzrostu od 2027 r. związane będzie z mniejszą skalą inwestycji ze środków unijnych, ale też słabym popytem z Niemiec oraz rosnącą konkurencją z Chin. Jednocześnie S&P zwrócił uwagę m.in. na dywersyfikację polskiej gospodarki, elastyczny rynek pracy, wysoką stopę oszczędności czy dobrze wykształconą siłę roboczą.
Oceniono, że w krótkim terminie wojna na Bliskim Wschodzie nie powinna znacząco ograniczyć polskiego wzrostu gospodarczego m.in. ze względu na to, że inwestycje infrastrukturalne finansowane z KPO nie są bezpośrednio zagrożone konfliktem. Zaznaczono jednak, że – w zależności od długości konfliktu oraz jego wpływu na partnerów handlowych Polski – sytuacja w Zatoce Perskiej może podbijać inflację i osłabiać tempo wzrostu PKB.
Agencja uznała też, że spolaryzowana scena polityczna będzie nadal utrudniać prowadzenie polityki fiskalnej i reform instytucjonalnych. Zauważyła liczne weta prezydenta Nawrockiego. „W miarę zbliżania się wyborów parlamentarnych w 2027 r. uważamy, że rząd będzie unikał ograniczania hojnych podwyżek wydatków socjalnych wprowadzonych po pandemii” – napisano też w raporcie. Dodano, że podejmowane przez parlament próby cofnięcia części kontrowersyjnych reform wdrożonych przez poprzedni rząd, szczególnie w obszarze sądownictwa, okazały się prawnie trudne i skomplikowane. „Mogą one też napotkać opór ze strony prezydenta, a także potencjalnie Trybunału Konstytucyjnego” – wskazano.
S&P przewiduje, że dług publiczny urośnie z blisko 60 proc. PKB do 75 proc. w 2029 r., a deficyty fiskalne w tym czasie będą stopniowo redukowane – od 6,9 proc. PKB w tym roku do 5,3 proc. w 2029 r.
Ponownie poinformowano też, że Polsce groziłaby obniżka ratingu w przypadku wyraźnego pogorszenia się średnioterminowych perspektyw wzrostu gospodarczego, rosnących nierównowag makroekonomicznych, eskalacji wojny Rosji z Ukrainą oraz nowych szoków zewnętrznych, w tym „bardziej długotrwałych skutków konfliktów geopolitycznych”. Nasz rating mógłby zostać z kolei podniesiony m.in. gdyby rząd podjął działania zmniejszające wysokie deficyty budżetowe i ograniczające wzrost długu publicznego. Pozytywnie ocenionoby też trwałą poprawę jakości instytucji i zarządzania państwem oraz utrzymanie napływu środków unijnych oraz bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
Ekonomiści komentują decyzję S&P
– Choć agencja S&P utrzymała ocenę wiarygodności kredytowej Polski na poziomie A- i podtrzymała stabilną perspektywę ratingu, to nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja fiskalna pozostaje wyzwaniem. W ubiegłym roku deficyt sektora general government był drugi najwyższy w Unii Europejskiej [po Rumunii, 7,9 proc. PKB – red.] – mówi Marcin Kujawski, starszy ekonomista w BNP Paribas Bank Polska. Jak dodaje, póki co nie widać szans na istotną redukcję luki w budżecie. Nie sprzyja temu m.in. cykl wyborczy i zaplanowane na przyszły rok wybory parlamentarne.
– Deficyt sektora finansów publicznych w Polsce pozostaje podwyższony i nic nie wskazuje na jego szybkie obniżenie, co przekłada się na rosnącą ścieżkę długu publicznego. To się nie podoba agencjom ratingowym i choć tym razem ocena Polski została podtrzymana, to ryzyko obcięcia perspektywy nadal nad nami wisi – potwierdza Marcin Luziński, ekonomista Erste Bank Polska. Jak dodaje, Polska może się analitykom agencji ratingowych coraz mocniej kojarzyć z Rumunią, gdzie wysokie deficyty doprowadziły do potrzeby mocnej konsolidacji fiskalnej, co z kolei skutkuje pogorszeniem wyników gospodarczych i niestabilnością polityczną.
Czynnikiem ryzyka dla finansów publicznych jest też dla Luzińskiego przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie, który wpływa nie tylko na nastroje konsumentów i przedsiębiorców, ale może też spowodować realne braki ważnych dla gospodarki surowców. – Ewentualne pogorszenie koniunktury wpłynie negatywnie na dochody podatkowe budżetu. Choć wyższa inflacja – potencjalnie wzmacniana przez napięcia geopolityczne – w krótkim okresie sprzyja dochodom fiskalnym, efekt ten może zostać zniwelowany przez kolejne działania osłonowe rządu – komentuje, potwierdzając też, że perspektyw konsolidacji nie poprawia kalendarz polityczny. – Z wyborami zaplanowanymi na 2027 r. trudno oczekiwać zdecydowanego zacieśnienia fiskalnego – kończy.
O tym, że Polska ma wydatki „jak kraj skandynawski” i jednocześnie niskie podatki, mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Jak ocenia, dwucyfrowa inflacja z poprzednich lat zamaskowała na chwilę problemy budżetu – bo skok dochodów nominalnych początkowo przewyższał tempo wydatków, ale to się odwróciło i dzisiaj mamy jeden z wyższych deficytów w całej UE oraz wciąż słabe perspektywy na dostosowanie budżetowe. – Z tych wszystkich powodów, od 2016 roku inwestorzy zagraniczni nie kupują polskiego długu w krajowej walucie, poza chwilową zmianą na przełomie 2025 i 2026 r. – mówi. Dodaje jednak, że w ocenie agencji ratingowych Polska wciąż zaskakuje pozytywnie tempem i trwałością wzrostu gospodarczego. – Przez ostatnie lata Europa Środkowa przeszła do stagnacji, a Polska cały czas rośnie o ponad 3 proc. To też argument, że od ewentualnej obniżki perspektywy do obniżki ratingu jest daleka droga, a kluczowym ryzykiem dla polskiego ratingu od wszystkich agencji jest przebieg kampanii wyborczej w 2027 r. – mówi.