Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na globalną politykę pieniężną banków centralnych?
  • Jakie prognozy dotyczą przyszłych działań amerykańskiej Rezerwy Federalnej w zakresie stóp procentowych?
  • Co skłoniło Bank Rezerw Australii do podwyżki stóp i jak to wiąże się z bieżącą sytuacją geopolityczną?
  • W jaki sposób banki centralne Starego Kontynentu, takie jak Bank Anglii i Europejski Bank Centralny, różnicują swoją politykę wobec obecnych wyzwań?

Bank Rezerw Australii (RBA) podniósł we wtorek główną stopę procentową o 25 pb, do poziomu 4,1 proc. To już druga podwyżka z rzędu i nie była ona dla inwestorów żadnym zaskoczeniem. Spodziewano się jej jeszcze zanim wybuchła wojna amerykańsko-izraelsko-irańska. Na pewno jednak ta wojna i towarzyszący jej wzrost cen ropy naftowej, stały się dodatkowymi argumentami za podwyżką. Choć sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje wysoce niepewna, RBA zaznaczył jednocześnie, że prawdopodobnie będzie ona działać w kierunku wzrostu inflacji zarówno globalnej, jak i krajowej. Bank dodał, że inflacja prawdopodobnie pozostanie powyżej celu „przez pewien czas”, a ryzyka przesunęły się jeszcze wyraźniej w górę – co uzasadnia podwyżkę stóp procentowych.

Czy do serii podwyżek stóp procentowych dojdzie więc również w innych gospodarkach? Dla części banków centralnych takie podwyżki są obecnie działaniami, których chciałyby one uniknąć.

Uciekające obniżki

W środę wieczorem amerykańska Rezerwa Federalna ma podjąć decyzję w sprawie stóp procentowych. Rynek jest niemal pewny, jaka ona będzie. Barometr CME FedWatch wskazywał we wtorek po południu, że prawdopodobieństwo utrzymania przez Fed głównej stopy w dotychczasowym przedziale 3,50-3,75 proc. wynosi aż 99,1 proc. Inwestorzy spodziewają się również, że w środę głównej stopy nie zmieni Bank Kanady, a w czwartek wstrzymają się z działaniem również: Europejski Bank Centralny, Bank Anglii, Bank Japonii, Szwajcarski Bank Narodowy, szwedzki Riksbank oraz Czeski Bank Narodowy. I trudno się temu dziwić. Na globalnych rynkach wciąż bowiem panuje bardzo duża niepewność co do podaży i cen ropy oraz ich wpływu na przyszłą inflację. Na ścieżkę stóp procentowych może mocno wpłynąć to, jak długo będzie trwała wojna z Iranem.

– Banki centralne mogą ustalać stopy procentowe – nie mogą ponownie otworzyć Cieśniny Ormuz. Spodziewajmy się, że prezesi banków centralnych pozostaną na stanowisku, zasygnalizują czujność i będą mieć nadzieję, że wojna w Iranie zakończy się, zanim narzuci im kolejny problem inflacyjny, do rozwiązania którego banki centralne nie są dobrze przygotowane – twierdzi Tom Orlik, główny ekonomista Bloomberg Economics.

– Jeszcze dwa tygodnie temu w Polsce doszło do obniżki stóp procentowych, ale dziś taki ruch byłby już znacznie trudniejszy do obrony. Coraz mocniej rezonuje też słowo stagflacja, czyli połączenie słabego wzrostu gospodarczego i wysokiej inflacji – przypomina Paweł Majtkowski, analityk eToro.

Perspektywy obniżek stóp w USA w nadchodzących miesiącach są dosyć ograniczone. CME FedWatch sugeruje, że szansa na to, że główna stopa procentowa będzie niższa w kwietniu wynosi tylko 3 proc., w czerwcu (czyli najprawdopodobniej już po tym, gdy Kevin Warsh zastąpi Jerome'a Powella na stanowisku szefa Fedu) 23 proc., w lipcu 38 proc., we wrześniu już jednak 52 proc., w październiku 58 proc., a w grudniu 70 proc. Rynek wycenia więc, że do końca roku dojdzie tylko do jednej obniżki stóp procentowych w USA.

„Efekty wojny na Bliskim Wschodzie to nie tylko wstrzymanie obniżki stóp Fedu – w praktyce walka z inflacją oznacza porzucenie wspierania rynku pracy. W dłuższej perspektywie obecna sytuacja wiązać się będzie także z porzuceniem kolejnej zapowiedzi administracji prezydenta – obniżania oprocentowania kredytów hipotecznych” – wskazują analitycy Allianz Trade.

Tymczasem ekonomiści banku Morgan Stanley potwierdzili swoją prognozę obniżek o ćwierć punktu procentowego w USA w czerwcu i wrześniu, stwierdzając, że opóźnienie cięć jest możliwe, ale mogłoby oznaczać, że Fed będzie musiał działać bardziej zdecydowanie w przyszłości.

– Nawet jeśli ceny ropy pozostaną wysokie przez dłuższy okres, biorąc pod uwagę presję polityczną na luźną politykę pieniężną, zwłaszcza przed listopadowymi wyborami, obniżki stóp nadal będą bardziej prawdopodobne niż podwyżki – uważa natomiast Christoph Balz, ekonomista Commerzbanku.

Zablokowana ścieżka?

W trudniejszej sytuacji są banki centralne Starego Kontynentu. W ich przypadku analitycy częściej spodziewają się powrotu do zacieśniania polityki pieniężnej. Na przykład, o ile jeszcze przed wojną spodziewano się, że Bank Anglii w marcu obetnie stopy procentowe, to obecnie panuje przekonanie, że w czwartek nie zmieni on stóp, ale później może je podwyższać. (Część ekonomistów, w tym eksperci Goldman Sachs, nadal jednak spodziewają się obniżek stóp w Wielkiej Brytanii, w dalszej części roku.)

- Bank Anglii stoi przed klasycznym przykładem problemu stagflacyjnego. Z jednej strony musi wyglądać na reagującego na zagrożenia i upewnić się, że oczekiwania inflacyjne pozostają zakotwiczone. Z drugiej strony istnieje realne ryzyko, że podwyżka stóp „pogorszy problem słabego popytu” – ocenia Emma Moriarty, zarządzająca funduszem w firmie CG Asset Management.

Europejski Bank Centralny również najprawdopodobniej utrzyma w czwartek stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Traderzy zaczęli jednak wyceniać możliwe pożyczki w dalszej części roku. O ewentualnym podniesieniu stóp latem mówił niedawno Petr Kazimir, prezes Narodowego Banku Słowacji będący członkiem Rady Prezesów EBC. – Doświadczenie z 2022 r. może sprawić, że EBC będzie bardziej świadomy ryzyka oderwania się oczekiwań i szybciej podwyższy stopy, jeśli presje energetyczne się utrzymają – uważa Fabio Balboni, ekonomista HSBC.

W sondażu przeprowadzonym wśród analityków przez agencję Bloomberga jednak tylko 7 proc. respondentów spodziewa się jakiegokolwiek zacieśniania polityki pieniężnej w strefie euro.

W przypadku Banku Japonii, inwestorzy spodziewają się utrzymania w czwartek głównej stopy procentowej na poziomie 0,75 proc. W kolejnych miesiącach japoński bank centralny może jednak wrócić do podwyżek stóp. Co prawda inflacja konsumencka w Kraju Kwitnącej Wiśni wyhamowała w styczniu do poziomu 1,5 proc., ale wzrost cen ropy najprawdopodobniej doprowadzi do jej przyspieszenia. Zwłaszcza, że Japonia była dotychczas jednym z największych odbiorców ropy naftowej wydobywanej w krajach położonych nad Zatoką Perską.

– Banki centralne pozostaną jastrzębie tak długo, jak długo będzie trwało zagrożenie inflacyjne wynikające z wojny. Spodziewamy się, że ta bardziej jastrzębia postawa utrzyma się nawet po zakończeniu działań wojennych – uważa Thierry Wizman, strateg w Macquarie Group.

- Jeśli nowy konflikt okaże się przedłużony, ma on wyraźny i oczywisty potencjał, by wpłynąć na nastroje rynkowe, wzrost i inflację, stawiając nowe wymagania przed decydentami – ostrzegła Kristalina Georgiewa, dyrektor wykonawcza Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Główna stopa procentowa Narodowego Banku Polski została niedawno obniżona przez Radę Polityki Pieniężnej o 25 pb, do poziomu 3,75 proc. Do tej obniżki doszło już po wybuchu wojny Izraela i USA z Iranem, ale jeszcze przed ostrym skokiem cen ropy naftowej. Jak na razie nie ma sygnałów z NBP mogących świadczyć o ewentualnym zacieśnianiu polityki pieniężnej. – Decyzja o podwyżce stóp procentowych musiałaby bazować na ocenie sytuacji, która wskazywałaby trwały wzrostowy trend inflacji w Polsce i globalnie. Trwały, czyli nie o jednorazowym charakterze, trwającym jeden-dwa kwartały – stwierdziła w zeszłym tygodniu Gabriela Masłowska, członek RPP.