Przyjmując założenie, że rynek niedźwiedzia zaczyna się spadkiem o ponad 20 proc., trzeba zauważyć, że oprócz amerykańskiego S&P 500 indeksy kluczowych giełd zagranicznych albo stoją u progu bessy, albo już dawno go przekroczyły. Dominacja niedźwiedzi jest wyraźna, na co wpływ ma obecnie wiele czynników, a w szczególności obawy o spowolnienie gospodarcze w Chinach i zbyt szybkie, zdaniem analityków, zaostrzenie polityki monetarnej przez amerykański Fed.
Odkładając na chwilę na bok czynniki makroekonomiczne, postanowiliśmy się przyjrzeć wykresom giełdowych indeksów. Okazuje się, że wiele z nich dotarło ostatnio do istotnych poziomów, co z punktu widzenia analizy technicznej powinno przynieść przynajmniej chwilowe zwyżki.
Odbicie za oceanem
S&P 500, który wykazuje ostatnio silną, dodatnią korelację z rynkami Starego Kontynentu, przetestował tydzień temu kilkuletnie dołki. Analitycy zwracają uwagę, że ich obrona jest obiecująca, ale nie daje gwarancji zmiany aktualnego trendu. – Odbicie na Wall Street jest jeszcze w zbyt młodej fazie, aby można było mówić o zmianie niekorzystnego lokalnego trendu spadkowego. S&P 500 w środę wykonał fałszywe zagranie na bazie oG&R (formacji odwróconej głowy z ramionami – red.), a to jest niebezpieczny sygnał dla rynku. Cały czas nierozstrzygnięta jest kwestia wyhamowania zwyżek przez odwrotnie skorelowane z akcjami obligacje. Patrząc na rynek obligacji, nie można wykluczyć, że rozegrany będzie scenariusz deflacyjny, a to byłoby sygnałem dla S&P 500 do przełamania średnioterminowych wsparć i zejścia w okolice 1600 pkt – tłumaczy Piotr Neidek, analityk DM mBanku. Zaznacza jednak, że kontynuacja zwyżek za oceanem wciąż jest możliwa. – Na szczęście byki na rynku akcji zaczęły się bronić i jeśli z bezpiecznej przystani odpłynie kapitał, to amerykańskie indeksy powinny pójść o ponad 10 proc. w górę – dodaje.
Za scenariuszem wzrostowym przemawiają próby odbicia na giełdach w Niemczech i Francji. DAX i CAC40 tracą od szczytu hossy prawie 20 proc., balansują więc na granicy korekty w hossie i rozpoczęcia bessy. Białe świece wyrysowane na ich wykresach w ubiegłym tygodniu pokazały, że obóz byków potrafi się mobilizować w kluczowych momentach. Nie wiadomo tylko, jak długo ta mobilizacja potrwa.
Chińska niemoc
Gdyby pozytywne sygnały płynęły również z wykresów indeksów azjatyckich, techniczny optymizm byłby bardziej uzasadniony. Nikkei225 broni wprawdzie długoterminowego wsparcia, ale indeksy w Chinach wciąż nie mogą znaleźć nawet tymczasowego dna. W ubiegłym tygodniu wskaźnikom Hang Seng i Shanghai Composite udało się tylko na chwilę pójść śladami S&P 500, a później znów wyznaczyły nowe minima. – Widoczne na globalnych rynkach chwilowe odbicia nie wyglądają jak modelowa ucieczka spod noża. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że, owszem, udało się zmobilizować popyt, jednak nie ma pomysłu na to, co robić dalej. Jeżeli na rynku nastroje byłyby sprzyjające, to inwestorzy od razu rzuciliby się do kupna przecenionych akcji. Nie mamy jednak takiej euforii – zauważa Tomasz Wiśniewski, ekspert Investment University i TMS Brokers. Pozostaje on pesymistą i obawia się kontynuacji przeceny na głównych rynkach. – Brak entuzjastycznych reakcji na wykresach nakazuje przypuszczać, że było to zwykłe odbicie od wsparcia, a bardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie kolejny jego test i pogłębienie dołków – dodaje.
Jeśli odbicie na Wall Street i w Europie nie będzie kontynuowane, a chińskie indeksy nie wykonają chociażby korekty ostatnich spadków, trudno będzie liczyć na rychłą zmianę kierunku trendu. Co gorsza, rynkom w Niemczech, Francji i Japonii zacznie grozić wejście na ścieżkę bessy.
Jest to niestety zła wiadomość dla posiadaczy akcji z GPW. Trudno sobie wyobrazić, by nasz rynek nie poszedł śladami zagranicznych gigantów, zwłaszcza gdy sam dźwiga na plecach dodatkowy ciężar w postaci lokalnego ryzyka politycznego.
Na poniższych wykresach prezentujemy najistotniejsze poziomy techniczne dla poszczególnych indeksów. Przełamanie tych barier może być kluczowe dla przyszłego układu sił na globalnych rynkach akcji.
S&P 500 | Odbicie młotem od strefy wsparcia
Tydzień temu S&P 500 zaatakował strefę wsparcia 1867– –1820 pkt, wyznaczoną przez minima z 2015 r. i końca 2014 r. Ich przełamanie byłoby silnym sygnałem sprzedaży. Byki zmobilizowały się jednak i notowania wróciły w rejon 1900 pkt. Na wykresie powstała formacja młota (świeca z małym korpusem i bardzo długim dolnym cieniem), która zapowiada przynajmniej odbicie. Zasięg korekty to 1950–2000 pkt. Przełamanie wsparć zaneguje wzrostowy scenariusz. PZ
Hang Seng | Chiny w układzie bessy
Hang Seng (wykres obok) oraz Shaghai Composite straciły od połowy ubiegłego roku odpowiednio 33 proc. i 49 proc. Na chińskiej giełdzie panuje bessa i z technicznego punktu widzenia trudno dostrzec sygnały zakończenia tej tendencji. Na wykresie Hang Senga, z uwagi na bliskość wsparcia 18 000 pkt i dolnej granicy kanału, może dojść do korekty w kierunku 20 tys.–21 tys. pkt. Z Shanghai Composite najbliższy dołek ma przy 2450 pkt, do którego brakuje mu jeszcze 7,5 proc. PZ
Nikkei225 | Japonia broni ubiegłorocznego dołka
Od szczytu hossy Nikkei225 stracił już 18 proc. W ubiegłym tygodniu kurs zaatakował długoterminową strefę wsparcia 16 600–16 900 pkt, ale udało się odeprzeć atak niedźwiedzi. Indeks w ciągu jednej sesji wrócił w okolicę 17 000 pkt, a na wykresie powstało białe marubozu (wzrostowa świeca z dużym korpusem). Na wskaźnikach MACD i Parabolic pojawiły się sygnały kupna, co daje szanse na ruch do 18 500 pkt. Sforsowanie wsparcia zaneguje wzrostowy scenariusz.
DAX | Niemcy bronią się przed bessą
DAX, tak jak S&P500, dotarł w ubiegłym tygodniu do ważnego wsparcia. Mowa o poziomie 9325 pkt, który inicjował silne odbicia w grudniu 2014 r. i w sierpniu oraz wrześniu 2015 r. Warto pamiętać, że od szczytu hossy niemiecki indeks stracił już 20 proc., a więc balansuje właśnie na granicy korekta/bessa. Jeśli popyt wykorzysta bliskość silnej bariery, powinniśmy zobaczyć korektę do strefy wyznaczonej przez średnie kroczące z 50 i 200 sesji: 10 850–10 500 pkt. PZ
CAC40 | Głowa z ramionami na wykresie indeksu
Podobnie jak nad niemieckim parkietem, tak i nad francuskim krąży widmo bessy. Od kwietniowego szczytu CAC40 stracił już 17 proc., a tydzień temu naruszył wsparcie 4230 pkt, spadając w porywach do najniższego pułapu od stycznia 2015 r. Dzięki trwającemu odbiciu na wykresie dostrzec można formację odwróconej głowy z ramionami, która może dać impuls do silniejszej korekty. Jej zasięg to 4600 pkt. Spadek poniżej 4230 pkt będzie sygnałem kontynuacji zniżki.
WIG | W Warszawie trwa próba korekcyjnego odbicia
Od majowego szczytu WIG stracił 24 proc., co oznacza, że jesteśmy już na ścieżce bessy. W ubiegłym tygodniu kurs zatrzymał się w rejonie 42 400 pkt. Pułap ten w latach 2012–2013 stanowił silny opór, a obecnie traktujemy go jak wsparcie. Na razie trwa odbicie, które w środę dotarło do 43 724 pkt, poziomu poprzedniego dołka. Jego przebicie zwiększy szanse na korektę do 45 000 pkt lub nawet 47 000 pkt. Przełamanie 42 400 pkt będzie sygnałem kontynuacji bessy. PZ