To już pewne. Globalny dostawca indeksów S&P DJI zdecydował, że Polska uzyska awans z rynku rozwijającego się do grona rynków rozwiniętych. Zmiany mają wejść w życie we wrześniu 2027 r.

Czytaj więcej

Andrzej Domański o decyzji S&P DJI: „To potwierdzenie rosnącej pozycji Polski”

Temat ten już wcześniej pojawił się w przestrzeni publicznej. Z jednej strony jest to oczywiście docenienie rozwoju polskiego rynku, ale z drugiej pojawia się także pytanie, czy faktycznie wyjdzie nam to na dobre. Udział Polski w gronie rynków rozwiniętych będzie bowiem niewielki. - W trakcie wcześniejszych konsultacji S&P wskazywał, że Polska wykazuje odporność na wyzwania gospodarcze i polityczne, prowadzi skuteczną politykę fiskalną, korzysta z napływu środków unijnych, a wskaźniki ilościowe i jakościowe spełniają lub przewyższają kryteria stawiane rynkom rozwiniętym. Udział Polski w indeksie S&P Emerging Markets wynosił 1,27 proc., podczas gdy w indeksie S&P Developed Markets będzie wynosił około 0,15 proc.. S&P DJI jest kolejnym podmiotem, który uznał Polskę za rynek rozwinięty. FTSE Russell dokonał takiej reklasyfikacji już w 2018 r. Przed nami pozostaje jeszcze ewentualny awans Polski do grona rynków rozwiniętych w klasyfikacji MSCI. Jeśli utrzymamy tempo rozwoju rynku kapitałowego, jest to realny scenariusz w perspektywie najbliższych kilku lat. Polski rynek ma nadal duży potencjał wzrostu. Kapitalizacja krajowych spółek notowanych na GPW wynosi około 30 proc. PKB, podczas gdy średnia dla UE to około 70 proc., a na wielu rozwiniętych rynkach przekracza 100 proc.. Oznacza to, że rola rynku kapitałowego w finansowaniu rozwoju gospodarki może i powinna w Polsce istotnie wzrosnąć. Wymaga to większej mobilizacji krajowego kapitału, większego udziału oszczędności gospodarstw domowych inwestowanych na rynku kapitałowym oraz dalszego wzmacniania długoterminowego inwestowania – mówi Tomasz Bardziłowski, prezes GPW.

Eksperci też zgodnie wskazują, że z perspektywy rynkowej najważniejsza jest klasyfikacja MSCI. Tam Polska na razie wciąż pozostaje rynkiem rozwijającym się. Od 2018 r. jesteśmy zaś w gronie rynków rozwiniętych według metodologii FTSE Russell.

Awans do rynków rozwiniętych. Co oznacza dla Polski?

Jakie konsekwencje może mieć dla Polski awans w klasyfikacji S&P DJI? – W teorii awans do rynków rozwiniętych niesie dwa typy korzyści. Po stronie pozytywnej: obniżenie kosztu kapitału dla polskich spółek (inwestorzy DM wymagają niższej premii za ryzyko), poszerzenie spektrum potencjalnych nabywców akcji o fundusze z mandatem na rynki rozwinięte, a w dłuższej perspektywie – presja na poprawę ładu korporacyjnego i transparentności. Efekty te materializują się w horyzoncie trzy-pięcioletnim i są trudne do precyzyjnego skwantyfikowania. Po stronie negatywnej pojawia się efekt, który można elegancko określić jako transformację z dużej ryby w małym stawie w mikroorganizm w oceanie. W przypadku Polski: obecna waga w S&P Emerging BMI wynosi około 1,5 proc. Po przejściu do S&P Developed BMI, szacowana waga wyniosłaby zaledwie około 0,10–0,15 proc., czyli redukcja rzędu 10-krotności. Fundusze pasywne śledzące indeks EM są zobowiązane sprzedać pozycje (Polska znika z benchmarku), natomiast fundusze DM nie muszą kupować proporcjonalnie wiele – przy tak małej wadze wystarczy kilka największych spółek, by wiarygodnie odwzorować benchmark. Inaczej niż w przypadku pozycji w EM, gdzie replikacja indeksu wymagała posiadania szerszego koszyka polskich akcji, w DM uda się to osiągnąć, utrzymując ekspozycję wyłącznie na Orlen, PKO BP czy KGHM – mówił niedawno w rozmowie z „Parkietem” Piotr Wałek, zarządzający Insignis TFI.

Czytaj więcej

Reklasyfikacja S&P DJI to symbolika i prestiż. Wyzwaniem byłoby wejście do MSCI DM

Eksperci też zgodnie wskazują, że z perspektywy rynkowej najważniejsza jest klasyfikacja MSCI. Tam Polska na razie wciąż pozostaje rynkiem rozwijającym się. Od 2018 r. jesteśmy zaś w gronie rynków rozwiniętych według metodologii FTSE Russell.