Lokaty

Rok 2021 pod znakiem kłopotów dla deponentów

Małe są szanse, by w przyszłym roku poprawiła się sytuacja deponentów. Chyba że w niektórych bankach.
Foto: Fotolia

W ciągu 12 miesięcy, od października ub. r. do października tego roku (ostatnie dostępne dane NBP) średnie oprocentowanie lokat spadło o 0,92 p. proc. Najbardziej potaniały lokaty długoterminowe - średnie oprocentowanie depozytów powyżej roku zmniejszyło się z 1,58 do zaledwie 0,17 proc.! Najmniej ucierpiały na ogół najniżej oprocentowane lokaty do 1 miesiąca włącznie. Po spadku o 0,61 p. proc. ich średnie oprocentowanie było w październiku tego roku wyższe niż wszystkich depozytów powyżej sześciu miesięcy.

Depozytów nie brakuje

Z danych NBP o podaży pieniądza wynika, że przez 11 miesięcy tego roku saldo depozytów bieżących gospodarstw domowych w instytucjach finansowych wzrosło aż o prawie 156 mld zł. Odwrotna tendencje kontynuowana była w przypadku depozytów terminowych. Tu spadek wartości sięgnął niemal 84 mld zł. Jak pisaliśmy, to wszystko ma dwie podstawowe przyczyny. Od miesięcy ubywa lokat terminowych, bowiem ich oprocentowanie nie satysfakcjonuje klientów. Znaczną część swoich pieniędzy przenoszą na konta oszczędnościowe, zaliczane w statystykach do depozytów bieżących. Od marca mamy do czynienia ze spowodowanym pandemią zwiększonym odpływem środków z lokat. Duża część trafia na rachunki bieżące i oszczędnościowe, bowiem Polacy chcą mieć jak najszybszy dostęp do pieniędzy. Część zaś zasila obrót gotówkowy, bowiem wiele osób w czasie kryzysu musi ratować się oszczędnościami.

Foto: Parkiet

Jak informuje Komisja Nadzoru Finansowego, w październiku kontynuowany był spadek relacji kredyty/depozyty - wyniosła ona w tym miesiącu 78,6 proc. To oznacza, że bankom nie są potrzebne pieniądze sektora niefinansowego. Przedsiębiorstwa już muszą często płacić za przechowywanie swoich środków w bankach. Jak pisaliśmy niedawno, opłaty żądane przez banki od wysokich sald depozytów firm pojawiły się rok temu w grudniu, a wiosną, po cięciu stóp procentowych do blisko zera, stały się niemal powszechne. Teraz zjawisko to staje się jeszcze bardziej dotkliwe. Czy polskie banki wprowadzą, wzorem niemieckich „opłaty za przechowywanie" również dla klientów detalicznych? Na razie się na to nie zanosi, ale...

Banki w kłopotach

Foto: Parkiet

Do końca 2022 roku największy wpływ na rozwój gospodarczy Polski będą miały głęboka recesja w UE oraz długi powrót do poziomu PKB z 2019 roku. Wśród czynników krajowych, oprócz widma bankructw przedsiębiorstw, zwiększenia się bezrobocia i spadku inwestycji, dużą obawę budzi wzrost kosztów podatkowych i parapodatkowych oraz możliwy kryzys finansów publicznych. Z punktu widzenia stabilności polskiego systemu finansowego wyjątkowo irracjonalnym rozwiązaniem jest obciążanie podatkiem bankowym nowo udzielanych kredytów w okresie kryzysu gospodarczego – to główne wnioski z raportu „Makroekonomiczne wyzwania i prognozy dla Polski" przygotowanego przez Europejski Kongres Finansowy na podstawie prognoz 35 ekspertów z Polski i z zagranicy. Eksperci, w kontekście przyszłości polskiego systemu finansowego w Polsce do 2022 roku, zauważają również problem nadmiernego obciążenia fiskalnego sektora bankowego, które znacząco zmniejsza efektywność transmisji programów rządowych do gospodarki realnej. Wyjątkowo irracjonalnym rozwiązaniem jest obciążanie podatkiem bankowym nowo udzielanych kredytów w okresie kryzysu gospodarczego.

Zdecydowana większość specjalistów EKF negatywnie ocenia politykę NBP, zwłaszcza nazbyt radykalną obniżkę stóp procentowych, która może wywołać skutki odwrotne od zamierzonych, a w szczególności może zniszczyć wartość małych banków (głównie spółdzielczych) i zwiększyć stopień koncentracji (monopolizacji) sektora bankowego w Polsce. Negatywnie z punktu widzenia stabilności i efektywności systemu finansowego oceniany jest również nadmierny udział państwa w sektorze bankowym. Wymienione wyżej zagrożenia powodują, że stopa zwrotu z kapitału własnego (ROE) i wartość rynkowa banków od kilku lat spadają, a obciążenia podatkowe rosną. Spadek atrakcyjności inwestycyjnej banków oznacza, że w sytuacji kryzysowej i potrzeby ich dokapitalizowania, jedynym źródłem kapitału będą podatnicy. Część ekspertów zwraca uwagę na pilną potrzebę zredukowania kosztów ryzyka prawnego związanego z narastającym w br. problemem kredytów hipotecznych powiązanych z walutami obcymi (szczególnie z CHF).

Odsetki wciąż malutkie

Foto: Parkiet

Co to wszystko oznacza dla deponentów? Z jednej strony banki muszą szukać źródeł dochodów - co oznacza zwiększanie opłat i utrzymywanie niskiego oprocentowania depozytów. Z drugiej strony są i takie, które tych depozytów (i klientów) jednak potrzebują - w grudniu Idea Bank podniósł oprocentowania swoich sztandarowych lokat dla nowych klientów. Jednak przewidywanie, co w 2021 roku zrobią banki na polu depozytów przypomina wróżenie z fusów - zbyt wiele jest niewiadomych. Również po stronie klientów, którzy mimo niskiego oprocentowania wciąż trzymają pieniądze w bankach - przypomnijmy, że 72 proc. aktywów polskich gospodarstw domowych stanowią depozyty. Jednak najnowsze informacje nie są dla deponentów dobre. - Obecny poziom stóp procentowych jest właściwy i najlepiej odpowiada obecnej sytuacji. Jednak w pierwszym kwartale następnego roku możliwe jest dalsze obniżenie stóp. Prowadzimy w NBP odpowiednie analizy możliwych okoliczności i potencjalnych skutków takiego obniżenia – powiedział w wywiadzie dla Obserwatora Finansowego prezes NBP Adam Glapiński. Czy stopy spadną do zera? Czy będą ujemne, tak jak w strefie euro? Od 11 czerwca 2014 roku Europejski Bank Centralny stosuje ujemne oprocentowanie wobec środków zgromadzonych przez banki komercyjne na depozycie. Najpierw było to -0,1 proc., obecnie -0,5 proc. Czy w tej sytuacji będzie jak w roku 2020, kiedy to w ciągu trzech kwartałów oszczędności gospodarstw domowych zgromadzone na bankowych depozytach wzrosły według danych KNF do 986,7 mld zł? Oznaczało to, iż w ciągu 12 miesięcy Polacy zwiększyli poziom swoich oszczędności o ponad 10 proc. Z najnowszego raportu Związku Banków Polskich InfoKREDYT wynika natomiast, że według zdecydowanej większości pytanych okres pandemii zwiększył zarówno potrzebę oszczędzania, jak i ograniczania wydatków. Jednakże mimo wyższego zabezpieczenia aż 48 proc. Polaków wskazuje, iż od początku pandemii stan ich finansów się pogorszył.

Pandemia i wynikające z niej ograniczenia aktywności ekonomicznej w minionym roku mocno wpłynęły na decyzje finansowe Polaków. Aż 35 proc. Polaków wskazuje, iż obecna sytuacja zwiększa ich skłonność do oszczędzania. Ponadto niespełna co trzeci pytany podkreśla, iż w związku z bieżącą sytuacją ogranicza drobne domowe wydatki (29 proc.), a co piąty zrezygnował także z większych inwestycji, takich jak zakup samochodu lub mieszkania. Wygląda na to, że banki mogą – przynajmniej z tego powodu – spać spokojnie.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.