REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka - Kraj

Boom jednak nie wygaśnie?

Sprzedaż detaliczna zwiększyła się w lutym w ujęciu realnym o 5,6 proc. rok do roku, po zwyżce o 6,1 proc. w styczniu.
Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński

Ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści przeciętnie spodziewali się wyniki na poziomie 5,3 proc. Za punkt wyjścia przyjmowali jednak wstępny odczyt styczniowy, który wynosił 5,2 proc.

GUS zrewidował styczniowe dane w związku z doroczną aktualizacją systemu wag w Indeksie Cen Konsumpcyjnych, która poskutkowała obniżeniem styczniowego szacunku inflacji. To z kolei wpływa na realny, czyli liczony przy założeniu stałości cen, wzrost sprzedaży detalicznej.

Lutowy wynik był najsłabszy od września 2018 r., a średnio w minionych trzech miesiącach sprzedaż detaliczna (w cenach stałych) rosła w tempie 5,2 proc., najwolniej od lipca 2016 r. Dla porównania, w 2018 r. rosła średnio w tempie 6,5 proc.

W świetle tych danych nie ma wątpliwości, że wzrost sprzedaży detalicznej – i skorelowanych z nią wydatków konsumpcyjnych, głównej składowej PKB – traci impet. To jednak głównie efekt słabego wyniku grudniowego, który ekonomiści wiążą z przesuwaniem przez konsumentów części przedświątecznych zakupów na okres promocji w listopadzie. Pierwsze miesiące tego roku były w handlu zaskakująco udane.

- Skala wyhamowania sprzedaży detalicznej była bardzo mała, biorąc pod uwagę mniejszą liczbę dni handlowych zarówno w porównaniu do stycznia (o dwa), jak i w porównaniu do lutego ub.r. (o trzy) – zauważyła w komentarzu do czwartkowych danych Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

- Na sprzedaż detaliczną pozytywny wpływ mają takie czynniki jak wysokie wciąż tempo wzrostu wynagrodzeń czy wyhamowanie inflacji. Stąd można oczekiwać, że i w kolejnych miesiącach wyniki sprzedaży detalicznej będą pozytywne, a uwzględniając dodatkowe transfery socjalne (ok. 10 mld zł już w maju i co najmniej kolejne 10 mld zł w drugiej połowie br.) może się okazać, że nie będą one dużo słabsze od notowanych na przestrzeni 2018 r. – dodała.

Według niej konsumpcja pozostanie głównym motorem wzrostu PKB, który wyniesie w tym roku około 4,5 proc. W środę, w reakcji na m.in. marcową zwyżkę wskaźnika nastrojów konsumentów do najwyższego w historii poziomu 8,2 pkt., ekonomiści mBanku podwyższyli swoją prognozę wzrost PKB w tym roku z 4 proc. do 4,5-4,7 proc.

Statystyka sprzedaży detalicznej obejmuje firmy zatrudniające co najmniej 10 osób. Konsumpcja, która wchodzi w skład PKB liczonego od strony wydatkowej, to szersza miara wydatków konsumentów.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA