REKLAMA
Czytaj e-wydanie
REKLAMA

Forex

Ucieczka do bezpiecznych przystani bije w złotego

Czy dojdzie do interwencji walutowych NBP? Eksperci są podzieleni.
Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Czwartek przyniósł kolejne osłabienie walut innych niż dolar. Ucierpiał na tym także złoty. Za amerykańską walutę płaci się już blisko 4,25 zł, najwięcej od ponad czterech lat. Tylko w czwartek dolar umacniał się o 3,2 proc.

Złoty, podobnie jak waluty innych krajów naszego regionu, tracił także do euro i franka szwajcarskiego. Za europejską walutę płacono nawet 4,60 zł, najwięcej od kryzysowego 2008 r., a za szwajcarską 4,33 zł, więcej niż podczas czarnego czwartku sprzed pięciu lat.

Czytaj także: Najdroższe od lat waluty uderzą w spółki, banki i frankowiczów

– Jesteśmy w sytuacji totalnego braku zaufania do wartości aktywów przy niepohamowanym popycie na płynność w USD. W tym otoczeniu złoty jest traktowany jak każde inne źródło ryzyka, bez zważania na pakiety fiskalne i determinację banku centralnego – mówi Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.

Foto: GG Parkiet

Ekonomiści ING Banku Śląskiego napisali w środę, że przy kursie euro powyżej 4,50 zł spodziewają się interwencji walutowych Narodowego Banku Polskiego, ale nastawionych raczej na ograniczenie zmienności niż obronę konkretnego kursu. Interwencji NBP nie spodziewa się Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. – Złoty traci za sprawą czynników zewnętrznych. Przełomu upatrywałbym w statystykach dotyczących koronawirusa. Jeden, dwa dni z mniejszą dynamiką nowych zakażeń w Europie czy USA i rynki mogą szybko rozegrać scenariusz, że zbliżamy się do apogeum pandemii – mówi.

Zdaniem Rogalskiego o korektę na rynku ze względu na dużo taniego pieniądza może być łatwo, ale będzie to tylko korekta. – Gdy pandemia minie, pojawi się masa pytań o koszty, także te ukryte w postaci baniek zadłużeniowych – dodaje.

– Dopóki rynki finansowe pozostają pod silnym wpływem strachu przed koronawirusem, słabość złotego jest nie do uniknięcia – zaznacza Białas, wskazując, że bez interwencji czołowych banków centralnych możemy być świadkami kolejnych dramatycznych zawirowań.

Słabość złotego to zła informacja dla importerów oraz firm i klientów indywidualnych zadłużonych w walutach obcych. W tej ostatniej grupie chodzi głównie o frankowiczów, których raty mogą być teraz bliskie najwyższych w historii. Pomocna im może być oferowana przez banki możliwość czasowego zawieszenia spłaty rat.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA