– Przedstawiony nowy projekt jest spójny z poprzednimi, zmiany są niewielkie, przede wszystkim przesunięto terminy na dostosowanie alokacji w akcje. Zakładam, że wpływ wdrożenia projektu na GPW będzie neutralny w latach 2021–2022, nie będzie ani wymuszonej podaży, ani zwiększonego popytu na polskie akcje z tego powodu. W kolejnych latach TFI, przekształcone z OFE, będą zmniejszać minimalną alokację w polskie akcje po 2 pkt proc. rocznie, czyli podaż z tego tytułu nie przekroczy 2,5–3 mld zł rocznie. To niewiele, szczególnie że w 2023 r. napływ pieniędzy na GPW dzięki PPK wyniesie ponad 3 mld zł – ocenia Maciej Marcinowski, analityk Trigon DM.
Ile osób przejdzie do ZUS i jakie to może mieć znaczenie dla giełdy? Jego zdaniem z punktu widzenia łącznych napływów pieniędzy na GPW nie powinno to mieć dużego znaczenia, bo FRD (formalnie tam trafią aktywa z ZUS) również powinien zmniejszać zaangażowanie w polskie akcje, podobnie jak TFI powstałe po „reformie" OFE. – Ryzykiem dla tego scenariusza jest to, że do ZUS pójdzie nie 15–20 proc., tak jak zakładam, ale bliżej 30 proc. Wtedy FRD w niektórych spółkach, gdzie teraz OFE mają łącznie najwyższy udział, po reformie stałby się znaczącym akcjonariuszem mającym 10 proc. lub więcej akcji. To mogłoby być negatywnie odbierane przez rynek. Przy 20-proc. partycypacji w ZUS, obecne OFE musiałyby mieć łącznie około 50 proc. udziału w akcjonariacie danej firmy, aby po reformie FRD miał około 10 proc. udziału, co nie byłoby mile widziane przez inwestorów. Takich spółek jest kilka – mówi Marcinowski.
Zwraca jednak uwagę, że jest jeszcze potencjalny inny istotny problem dotyczący kilku firm, gdzie wprawdzie łączny udział OFE nie jest aż tak wysoki, ale pojedyncze OFE mają teraz 10 proc. udziału lub więcej. – Chodzi o to, że jeśli nikt nie przejdzie do ZUS – co oczywiście jest mało prawdopodobne – wtedy nowo powstałe TFI przejęłyby w całości ten pakiet, a przecież TFI nie może mieć więcej niż 10 proc. w jednej spółce. Należy zatem sprawdzić, w których firmach OFE posiadają samodzielnie ponad 15 proc. kapitału. Przy niskim wskaźniku partycypacji FRD musiałyby sprzedawać akcje, ale przewidziano czas na dostosowanie się do 10-proc. limitu – dodaje Marcinowski.
Marcin Materna, analityk Millennium DM, obawia się, że osób chętnych do przejścia do ZUS będzie sporo. – To z kolei bardzo negatywnie wpłynęłoby na GPW ze względu na ryzyko podaży akcji ze strony podmiotu, który te akcje przejmie, a wcześniej pojawia się ryzyko przejęcia przez Skarb Państwa kontroli nad częścią spółek. – Odpowiedź rynku na postrzeganie tych spółek raczej jest łatwa do przewidzenia. Moim daniem cała ustawa niszcząca OFE jest niekorzystna dla rynku. Nikomu na niej nie zależy poza nienasyconym państwem, które chce przy tym zyskać albo 15 proc. środków tam zgromadzonych albo wręcz całe pakiety akcji od osób, które przejdą do ZUS – uważa Materna. MR