Bitcoin zareagował na wybuch wojny na Bliskim Wschodzie wzrostem, a następnie spadkami. Co się dzieje na rynku tej kryptowaluty?
Bitcoin spadł na długo przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie. I właściwie kiedy wojna się zaczęła, to rynek bitcoina był już wręcz wyczyszczony i optymizm był na lokalnym minimum. Panował pesymizm, a bitcoin kosztował wtedy około 65 tys. dolarów. Gdy konflikt wybuchł, bitcoin zaczął żyć swoim życiem, zupełnie jakby nie zareagował, zignorował zupełnie wzrost cen ropy i oczekiwań co do wzrostu inflacji i wymknął się kanonom, które próbuje się mu przypisać – że bitcoin powinien spadać, gdy rosną oczekiwania inflacyjne, gdy rośnie ropa i umacnia się dolar. A on w tym momencie, zamiast spaść, urósł prawie o 40 proc., z lokalnego minimum 60 tys. do 85 tysięcy dolarów. To był spektakularny wzrost, ale na poziomie 85 tysięcy pojawiła się bardzo silna podaż, a wieloryby, czyli posiadacze od tysiąca do 10 tys. bitcoinów, pozbywały się bitcoina. Mieliśmy więc sytuację, w której rynek zdecydował masowo realizować zyski, ignorując zupełnie przy okazji to, że hossa na giełdzie amerykańskiej trwa w najlepsze. Nasdaq święci triumfy, a bitcoin notuje już ponad dwa tygodnie spadków do aktualnie 73 tys. dolarów, czyli znalazł się znów w tym środkowym zakresie między lokalnym minimum 60 tys. a lokalnym maksimum 85 tys. dolarów. Na tym poziomie inwestorzy znów zastanawiają się, jaka przyszłość czeka kryptowaluty. Warto przy tym zwrócić uwagę na zachowania wielorybów. Najnowsza analiza Crypto Quant wskazuje, że wieloryby rozpoczęły sprzedaż i praktycznie wstrzymały zakupy. Bardzo podobny trend pojawił się wiosną 2022 r., który był czasem bessy bitcoina. Myślę, że ten wskaźnik śledzący ruchy wielorybów, które przestały kupować, jest wskaźnikiem alarmowym, bo to oznacza, że nie ma dużych kupców na rynku. Cena będzie mogła powoli nurkować zgodnie zresztą z sezonowością i poprzednimi trendami ostatnich cykli.
Czytaj więcej
Po tym, jak w ostatnim czasie notowania bitcoina przebiły psychologiczny poziom 80 tys. USD, wydawało się, że droga do dalszych wzrostów otwiera si...
Które firmy są wielorybami? Może pan wskazać kilku istotnych graczy?
Ważnymi graczami są na przykład fundusze ETF, one są głównym wskaźnikiem, na który patrzy rynek. Jest jeszcze firma MicroStrategy, która posiada setki tysięcy bitcoinów. Natomiast gdy mówię o wielorybach, to akurat nie mam na myśli tych największych firm typu BlackRock czy MicroStrategy, tylko bardzo dużych posiadaczy bitcoina, którzy zwykle nie są znani z imienia i nazwiska. To nie są znane publicznie podmioty, oni są w znakomitej większości anonimowi. Nie wiemy kim są, znamy tylko numery adresów tych wielorybów. Ale fundusze ETF w ostatnich dwóch tygodniach również rozpoczęły sprzedaż, mamy prawie dwa miliardy USD odpływów netto na ostatnich dziesięciu sesjach. Te liczby pokazują, że apetyt na bitcoina słabnie też wśród instytucji w USA, a cena w dalszym ciągu jest notowana o około 40 proc. poniżej historycznego szczytu. Nigdy nie mieliśmy bessy bitcoina, która by kończyła się tak płytkim spadkiem. Bitcoin spadał już o 70-80 proc. od szczytu, więc myślę, że potencjał spadków z obecnych poziomów jest w dalszym ciągu znaczący. Myślę, że okolice 45-50 tys. dolarów to byłby już potencjalny dołek paniki. Istnieje wskaźnik "delta real price", który mierzy szczytową panikę rynku. W poprzednich cyklach bardzo rzadko cena bitcoina spadała poniżej niego. Ten wskaźnik znajduje się na poziomie 43 tysięcy dolarów za bitcoina i będzie spadał w miarę, jak cena będzie opadać, moglibyśmy go umiejscowić na około 40 tysiącach. To jest poziom, do którego bitcoin może powoli dążyć w tym roku. Może jeszcze przed nadejściem wakacji do tego poziomu spaść, zwłaszcza jeśli będzie problem z popytem.
Czy widzi pan szanse, żeby bitcoin w ogóle jeszcze zdrożał?
Jeśli miałbym się pokusić o jakąkolwiek prognozę, to chcę wskazać na historię, która w poprzednich cyklach czteroletnich powtarzała się za każdym razem i zakładamy, że tak się stanie i tym razem. Bitcoin mógłby spaść przed nadejściem lipca do 40-45 tysięcy dolarów, po prostu musiałaby być jakaś ogromna panika na rynku kryptowalut, albo po prostu latem, bo może spaść w lipcu do lokalnych minimów. Mielibyśmy wtedy powtórkę z tego, co się stało z krachem luny w 2022 r., czy też mielibyśmy panikę i spadki latem, później miałoby miejsce odbicie w górę z tych okolic 40-45 tys. dolarów, może nawet do 60 tys. dolarów przed jesienią, a jesienią mielibyśmy kolejną falę spadków i znowu testowanie tych lokalnych minimów, gdzie rynek musiałby uklepać ten dołek na poziomie 40 tysięcy. Dopiero z tych okolic mielibyśmy odreagowanie. Co ja uważam dziś za prawdopodobne? Uważam, że będą dwie fazy paniki. Pierwsza, która wydarzy się latem tego roku, druga, która wydarzy się jesienią i zarówno w jednej, jak i drugiej fazie bitcoin będzie musiał pokazać siłę broniąc okolic, powiedzmy, 40 tys. dolarów. I dopiero jeśli to obroni, to w przyszłym roku będziemy mieli jakieś odreagowanie, odbicie i próbę powrotu do hossy i trendów z poprzednich cykli.
Czytaj więcej
Kluczowym parametrem giełdy, który powinien sprawdzić inwestujący w cyfrowe aktywa jest to, w jaki sposób zabezpiecza ona środki użytkowników. Przy...
Ostatnio w Polsce jest o kryptowalutach głośno ze względu na aferę Zondacrypto. Prokuratura szacuje łączne straty na 350 mln złotych, a w Polsce jest kilkanaście tysięcy postępowań w sprawie oszustw związanymi z kryptowalutami. Jak wygląda bezpieczeństwo handlu kryptowalutami w Polsce? Czy gdy klient wpłaca pieniądze, to ma gwarancję, że je stamtąd również wyciągnie?
Przede wszystkim inwestorzy powinni nauczyć się, że giełdy kryptowalut, obojętnie, czym one są i z jakiego państwa działają, nie są miejscem do przechowywania kryptowalut. Kryptowaluty powinno się przechowywać w portfelach sprzętowych, w regulowanych instytucjach i nie powinno się przechowywać swoich kryptowalut w portfelach giełdowych czy to giełd notowanych w Polsce, czy w USA, czy w Estonii, czy na Cyprze. To jest podstawowa rzecz. Drugą podstawową kwestią bezpieczeństwa inwestowania w kryptowaluty jest to, że kryptowaluty są ekstremalnie zmienne. Sam bitcoin jest bardzo zmienny, a co dopiero pozostałe kryptowaluty, więc inwestorzy powinni mieć na uwadze, że zmienność może być zarówno przyjacielem, jeśli potrafią ją wytrzymać i są konsekwentni w działaniu, ale może być też ich ogromnym wrogiem. Kolejna kwestia to regulacje. Oczywiście takie afery jak Zondakrypto i też cały ten cyrk polityczny, który dzieje się w tej chwili wokół rozporządzenia MiCA, nie służy branży kryptowalut ani uczciwym polskim firmom, które w tej branży prosperują.
Chociaż jak wiemy, od wielu lat trwa dyskusja i jest ona jałowa. I tak naprawdę, jeśli ktoś jest oszustem, chce oszukać i znajdzie ofiarę, to i tak oszuka. Podsumowując, kluczowe jest podnoszenie świadomości Polaków, podnoszenie świadomości inwestycyjnej, podnoszenie świadomości ryzyka związanego z inwestycjami, ale też perspektyw, które dają inwestycje. A w kontekście krypto przede wszystkim informowanie o tym, w jaki sposób postępować z kryptowalutami, gdzie je przechowywać. Sporo inwestorów zdecyduje się w takiej sytuacji na ekspozycję na kryptowaluty nie poprzez kryptowalutowe giełdy, ale chociażby przez fundusze ETF, które są notowane podobnie jak akcje na światowych giełdach. Przez fundusze ETF można kupować bitcoina i ethereum i można też mieć ekspozycję na altcoiny, czyli te mniejsze kryptowaluty, nie ryzykując jednocześnie tego, że ktoś te kryptowaluty, które mamy gdzieś ulokowane, po prostu sprzeniewierzy albo je ukradnie i ucieknie z nimi.