Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega strategiczna ekspansja Nvidii na rynek procesorów dla komputerów osobistych.
  • Jakie znaczenie dla branży PC ma przejście z tradycyjnej architektury x86 na nową, opartą na Arm.
  • W jaki sposób boom na sztuczną inteligencję napędza hossę na globalnych rynkach akcji.
  • Czy obecne wzrosty na giełdach ograniczają się już tylko do kilku największych gigantów technologicznych.

Jensen Huang, prezes koncernu Nvidia, zaprezentował na poniedziałkowej konferencji Computex na Tajwanie nowy procesor N1X stworzony we współpracy z Microsoftem. Zostanie on wbudowany w nowy superchip RTX Spark, który zadebiutuje jesienią w nowej linii komputerów z Windows od Microsoftu, Della, HP, ASUS-a, Lenovo i MSI. Nvidia zaczęła więc ekspansję na rynku procesorów do PC, który jak dotąd był zdominowany przez Intela, Advanced Micro Devices (AMD), Qualcomma i Apple.

– Microsoft i Nvidia zamierzają na nowo wynaleźć PC. To pierwsza całkowicie przeprojektowana, na nowo wynaleziona linia komputerów PC od 40 lat – stwierdził Huang. Rzecznik Nvidii zapowiedział natomiast, że nowy chip spółki początkowo znajdzie się w ponad 30 modelach laptopów i 10 desktopów.

Debiutujący procesor PC składa się z dwóch flagowych typów chipów Nvidii połączonych ze sobą oraz 128 GB ujednoliconej pamięci. Łączy jeden z procesorów graficznych Blackwell Nvidii z nowym, opartym na architekturze Arm, niestandardowym procesorem centralnym N1X, zaprojektowanym przez tajwańską firmę MediaTek. RTX Spark stanowi potencjalnie dużą rewolucję dla branży PC, która już doświadcza znaczących zmian napędzanych boomem na sztuczną inteligencję. Procesory oparte na architekturze Arm, takie jak te od Nvidii, zdobywają rynek kosztem tradycyjnych procesorów x86 promowanych przez Intela i AMD. Rzecznik Nvidii powiedział, że firma pracuje nad tym chipem z Microsoftem od „wielu, wielu lat”, dodając, że będzie on „znacznie, znacznie bardziej zdolny, o wyższej wydajności i lepszej efektywności” niż tradycyjne procesory x86. Nowy procesor PC Nvidii będzie produkowany w technologii 3-nanometrowej tajwańskiej TSMC, która obecnie jest dostępna wyłącznie na Tajwanie.

Plany Nvidii dotyczące nowego procesora mogą stać się dodatkowym impulsem do zwyżek spółek zaangażowanych w rozwój technologii sztucznej inteligencji. O ile akcje Nvidii straciły od szczytu z połowy maja do piątkowego zamknięcia sesji prawie 7 proc., to od początku roku zyskały 13 proc., a przez ostatnie 12 miesięcy zdrożały  52 proc. Kapitalizacja tego koncernu sięgała na koniec maja 5,11 bln USD. Nvidia była więc spółką o największej na świecie wartości rynkowej.

Tymczasem japoński SoftBank, czyli instytucja mocno inwestująca w spółki technologiczne, stał się największą spółką notowaną na giełdzie w Tokio. Prześcignął on pod względem kapitalizacji koncern motoryzacyjny Toyota. Wartość rynkowa SoftBanku przekroczyła 305 mld USD. Jego akcje zyskały od początku roku ponad 60 proc., a przez ostatnie 12 miesięcy urosły o 265 proc. Zapowiedział on, że planuje zainwestować 45 mld euro  w ciągu najbliższych pięciu lat w budowę infrastruktury sztucznej inteligencji we Francji.

Boom na sztuczną inteligencję i półprzewodniki przyczynił się w ostatnich miesiącach do silnych zwyżek na giełdach w Azji Wschodniej. Japoński indeks Nikkei 225 zyskał już 33 proc. od początku roku, a w poniedziałek ustanowił kolejny rekord, przekraczając poziom 6700 pkt.. Rekordowo wysoko zamknął się również w poniedziałek południowokoreański indeks KOSPI. Zyskał on od początku stycznia aż 109 proc., a w maju notowane na giełdzie w Seulu spółki Samsung Electronics i SK Hynix osiągnęły poziomy po ponad 1 bln USD kapitalizacji. Dobrze sobie radzi również tajwański indeks giełdowy Taiex. Wzrósł on od początku roku o 56 proc., a w poniedziałek ustanowił rekord. Mocno przyczyniły się do tego notowania TSMC, producenta najnowocześniejszych półprzewodników. Jego akcje zyskały w tym roku 48 proc., a kapitalizacja sięgnęła 2,17 bln USD.

Boom związany z technologią sztucznej inteligencji jak dotąd też mocno wspierał hossę w Stanach Zjednoczonych. Nowojorski indeks S&P 500 urósł w maju o 5,2 proc. i zakończył miesiąc z rekordowym zamknięciem. (W ciągu kwietnia i maja wzrósł łącznie o 16,1 proc. i był to jego największy dwumiesięczny wzrost od maja 2020 r.) Akcje spółek z sektora IT urosły natomiast w maju o 15,9 proc., znacznie wyprzedzając pozostałe sektory tego indeksu.

Między 30 marca a 11 maja kapitalizacja S&P 500 wzrosła o 9,19 bln USD, z czego 62 proc. pochodziło od zaledwie 10 największych spółek. Pojawiają się już jednak oznaki tego, że amerykańska hossa staje się szersza. Według Dow Jones Market Data, na zamknięciu z 28 maja 57,2 proc. spółek z S&P 500 notowanych było powyżej swojej 200-dniowej średniej kroczącej.  Oznacza to, że ponad połowa składników indeksu znajduje się w długoterminowym trendzie wzrostowym. Na początku miesiąca wskaźnik ten był poniżej 50 proc. 29 maja 40 spółek z S&P 500 notowanych było w odległości maksymalnie 2 proc. od swoich 52-tygodniowych maksimów. Dobrze sobie też radzą spółki o małej kapitalizacji. Ich indeks Russell 2000 zyskał od początku roku prawie 17 proc., podczas gdy S&P 500 wzrósł o niemal 11 proc.

– Widzimy szeroko zakrojoną siłę, co zazwyczaj świadczy o zdrowiu gospodarki. Siła widoczna jest zarówno w kraju, jak i za granicą, zarówno wśród dużych, jak i małych spółek. To zwykle sprzyja dalszym wzrostom cen akcji – wskazuje Terry Sandven, główny strateg ds. akcji w U.S. Bank Asset Management Group.

Oczywiście, dają o sobie znać też czynniki ryzyka, takie jak wojna na Bliskim Wschodzie. Liczony przez CNN Indeks Chciwości i Strachu wynosił jednak w poniedziałek 59 pkt. i sugerował, że na amerykańskim rynku akcji panuje „chciwość”.