REKLAMA
Czytaj e-wydanie
REKLAMA

Analizy

Kursy napędzane wzrostem zysków

Ich akcje wyróżniają się trwającym od dłuższego czasu trendem wzrostowym, za którym kryją się dobra strategia, rosnące zyski i perspektywa dalszego rozwoju. Czy warto na nie stawiać?
Adobestock

Mimo nie najlepszych nastrojów na warszawskiej giełdzie nie brakuje spółek, których kursy biją historyczne rekordy notowań. Pod lupę wzięliśmy te, których ceny akcji wspięły się na szczyty w ostatnich tygodniach. – Wielu inwestorów zauważa, że dobra koniunktura trwa już kilka lat. Dlatego niektórzy szukają spółek odpornych na ewentualne zawirowania w gospodarce. Wiele firm, których akcje ustanawiają nowe rekordy cen, należy właśnie do tej grupy. Inwestorzy są gotowi płacić względnie wysoką cenę za akcje, gdy w zamian spodziewają się otrzymać wzrost zysku i niską wrażliwość na wahania koniunktury – wskazuje Adam Łukojć, zarządzający portfelami w Allianz TFI.

Atrakcyjne na tle tanich spółek

Zdaniem analityków spółki, które w ostatnich miesiącach znalazły się na historycznych szczytach, z reguły cechuje zdolność do ciągłego poprawiania wyników finansowych. To głównie firmy, które wyróżniają się strategią nastawioną na wzrost biznesu, nierzadko poza Polską, lub posiadają istotne przewagi konkurencyjne, np. w postaci unikalnego produktu, marki czy dobrze zorganizowanej sieci sprzedaży.

W opinii analityków, nawet jeśli kursy spółek są na historycznych maksimach, to wcale to nie oznacza, że ich akcje są już przewartościowane. Wynika to z faktu, że rosnące wyceny mają odzwierciedlenie w poprawiających się wynikach. Dlatego nie brakuje uznających ich wyższość nad nisko wycenianymi spółkami, które nierzadko mają problem ze stabilnością osiąganych wyników lub mają ograniczone perspektywy wzrostu biznesu. – Na giełdzie tylko w okresach paniki można tanio kupić dobrze zarządzane, operujące na wzrostowym rynku i do tego wysoko rentowne firmy. Co więcej, właśnie one po okresach wyprzedaży są pierwszymi, które odbijają. Czy sprzedać po zwyżkach i na szczytach? W przypadku dobrych spółek te szczyty zwykle okazują się lokalne, a inwestorzy na ogół nie trafiają w lokalny dołek i następnie mają opory przed odkupieniem ponownie drogiej rosnącej spółki. Oczywiście, Świętym Graalem inwestorów są niedowartościowane dobre firmy, ale niestety częściej w dziedzinie inwestycji okazyjnie kupione złoto okazuje się tombakiem, a portfele zbudowane z takich spółek przynoszą rozczarowanie – wskazuje Adam Zajler, analityk Millennium DM.

Czynników ryzyka nie brakuje, ale...

Inwestorzy muszą się jednak liczyć z tym, że za zwyżkami często kryją się spore oczekiwania związane z kontynuowaniem pozytywnego trendu w wynikach w kolejnych okresach. – Inwestor wybierający akcje spółek, których wyniki rosną, które są w niewielkim stopniu wrażliwe na sytuację gospodarczą i których akcje są względnie wysoko wyceniane, powinien się liczyć z ryzykami związanymi z każdym z wymienionych elementów. Po pierwsze, wzrost zysków: być może możliwości ekspansji się wyczerpią i wyniki nie będą się poprawiały lub będą się poprawiały wolniej. Na szczęście wielu polskim spółkom jest jeszcze daleko do pozycji globalnych czy nawet europejskich liderów, więc wydaje się, że miejsce do rozwoju wciąż jest. Po drugie, wrażliwość na ewentualne zachwiania sytuacji gospodarczej: może się okazać, że niektóre spółki nie są tak niewrażliwe na spowolnienie gospodarcze, jak dziś wyobrażają to sobie inwestorzy. Po trzecie, wyceny: akcje spółek, które rosną i charakteryzują się względnie niską wrażliwością na sytuację gospodarczą, są relatywnie drogie – zauważa Adam Łukojć. – Te trzy ryzyka nie muszą jednak zatrzymać zwyżek – nie materializowały się w ostatnich latach i być może nie zatrzymają dalszego wzrostu cen akcji – podkreśla.

Wzrostowe biznesy docenione

Inwestorzy doceniają spółki wzrostowe, które mogą się pochwalić dynamicznym wzrostem biznesu, czego dobrym przykładem jest Dino. Zwyżka notowań właściciela sieci supermarketów była odpowiedzią na systematyczną poprawę wyników finansowych będącą efektem dynamicznego wzrostu organicznego i wzrostu marż. – W przypadku Dino rynek docenia, że spółka sygnalizuje planowaną liczbę otwarć sklepów i ten rozwój realizuje z naddatkiem. Kurs właśnie jest na nowych maksimach, ale spółce sprzyja też otoczenie (silna konsumpcja) – wskazuje Łukasz Rozbicki, analityk MM Prime TFI.

Perspektywy wzrostu Dino nie wydają się zagrożone, choć utrzymanie tempa wzrostu zysków może być wyzwaniem. – Motorem do dalszej poprawy wyników może być poprawa sprzedaży porównywalnej oraz marży brutto na sprzedaży. Wśród hamulców można wskazać potencjalne wprowadzenie podatku od handlu detalicznego. Może się też pojawić pytanie o efektywność sklepów otwieranych na obszarach, gdzie spółka do tej pory była mniej widoczna, oraz o utrzymanie wysokiej dynamiki wzrostu sprzedaży porównywalnej w najdłużej funkcjonujących placówkach – uważa Krzysztof Radojewski, szef analityków Noble Securities.

Niesłabnącym popytem cieszy się CD Projekt, którego akcje pozwoliły na wypracowanie tylko od początku tego roku ponad 50-proc. zysku. Kluczowe znaczenie dla postrzegania producenta gier miały oczekiwania związane z premierą „Cyberpunka 2077". – Kampania marketingowa „Cyberpunka" podczas tegorocznych targów E3 przekroczyła nasze oczekiwania, pokazany przez spółkę gameplay również zrobił bardzo dobre wrażenie. Podnosimy prognozy sprzedaży gry do 26 mln kopii w roku premiery i 71 mln w pięć lat – szacuje Maciej Hebda, szef zespołu analiz technologicznych Vestora DM.

Premiera gry planowana jest na kwiecień 2020 r., co oznacza, że wpływy z jej sprzedaży będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłorocznych wyników. Zdaniem analityka oczekiwany przyrost gotówki netto w kwocie 3,1 mld zł na koniec 2020 r. i poprawa przepływów gotówkowych pozwolą na wypłatę solidnej dywidendy.

Branżowi mocarze

Niesłabnącym popytem inwestorów cieszy się Ambra. Inwestorom podoba się, że producent i dystrybutor win nie tylko rozwija sprzedaż, wchodząc w nowe segmenty rynku, ale jest również w stanie zwiększać zyski, którymi spółka chętnie dzieli się z akcjonariuszami w postaci dywidendy. Zdaniem Marcina Palenika, analityka Millennium DM, dobre perspektywy dają przestrzeń do wzrostu notowań. – Ambra w ostatnich pięciu latach generowała operacyjne przepływy pieniężne średnio na poziomie 45,8 mln zł rocznie. Dzięki temu nie tylko zredukowała zadłużenie (o 84 mln zł), ale również systematycznie wypłacała solidne dywidendy (w sumie 63 mln zł). W ciągu ostatnich dziesięciu lat spółka ani razu nie zmniejszyła dywidendy, najczęściej zwiększając wypłatę. Uważamy, że wysokie dywidendy wraz ze spadającym zadłużeniem są wyjątkowym atutem Ambry – stwierdza. – Sądzimy, że najbliższa dywidenda będzie nieznacznie wyższa od wypłaconej ostatnio – dodaje ekspert. Według niego w najbliższych latach Ambra powinna rosnąć przynajmniej na poziomie wzrostu rynku wina (5–6 proc. rocznie) dzięki wprowadzaniu nowych produktów, odświeżaniu asortymentu w oparciu o najsilniejsze marki oraz rozwojowi segmentu alkoholi mocnych premium.

Wynikami skutecznie przekonuje inwestorów Wirtualna Polska. Rynek docenił znaczny wzrost biznesu e-commerce grupy. W ocenie analityków spółka ma szanse pozostać na radarach inwestorów, ponieważ podobnie jak cała branża mediów pozostanie pod wpływem korzystnego otoczenia gospodarczego. Wsparciem dla grupy jest koniunktura na rynku reklamy internetowej. – Pozytywnie odbieramy dywersyfikację biznesową grupy, tj. ekspozycję na obszar reklamy internetowej (prognozowane najwyższe zwyżki z wszystkich kategorii) oraz e-commerce. Liczymy, że spółka utrzyma wysokie dwucyfrowe tempo poprawy EBITDA w kolejnych okresach, co w naszej ocenie będzie pochodną z przyspieszenia dynamik w części modowej i turystycznej oraz ubiegłorocznych akwizycji. In plus oceniamy pozycję gotówkową, która stwarza pole do kolejnych przejęć – argumentuje Adrian Górniak, analityk DM BDM.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA