Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie sygnały wskazują na potencjalną eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie mimo nadziei na deeskalację?
- Czy na rynkach finansowych doszło do transakcji sugerujących wykorzystanie informacji poufnych?
- Jakie konkretne aktywności rynkowe wzbudziły podejrzenia dotyczące insider tradingu?
Optymizm związany z ewentualnym rozejmem amerykańsko-irańskim był podczas wtorkowej sesji widoczny już niemal tylko na giełdach azjatyckich, które odreagowywały wcześniejszą przecenę. Koreański indeks KOSPI wzrósł więc we wtorek o 2,7 proc., japoński Nikkei 225 zyskał 1,4 proc., a chiński Shanghai Composite zwyżkował o 1,8 proc. Na rynkach europejskich nie widać było euforii, ale też były one dalekie od paniki. Część indeksów po południu lekko traciła, a część zyskiwała. Sesja w USA zaczęła się od lekkich spadków. Dow Jones Industrial tracił na jej początku 0,5 proc. Cena baryłki ropy gatunku Brent wróciła do poziomu prawie 103 USD, a gatunku WTI kosztowała niemal 92 USD. Złoto lekko traciło. Jego cena spadła poniżej poziomu 4400 USD za uncję. Notowania bitcoina przekraczały natomiast po południu 71 tys. USD.
Na rynku dawała o sobie znać niepewność, co do tego, czy USA rzeczywiście zaangażowały się w negocjacje rozejmowe z Iranem. Irańskie władze oficjalnie temu zaprzeczały twierdząc, że amerykański prezydent Trump swoim poniedziałkowym wpisem o „konstruktywnych” rozmowach chciał jedynie dokonać „manipulacji rynkowej”. Z przecieków wynikało jednak, że rzeczywiście doszło do tajnych negocjacji za pośrednictwem m.in. Pakistanu. Do Islamabadu poleciał Steve Witkoff, specjalny prezydencki wysłannik ds. Bliskiego Wschodu. Trump mówił o rozmowach z „bardzo szanowanym” dygnitarzem. Przecieki wskazują, że owym oficjelem z Teheranu jest Mohammad Bagher Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu. Możliwe, że reprezentuje on frakcję we władzach Iranu, która chce zakończenia wojny. – Spójrzcie na Wenezuelę, jak tam wszystko zadziałało. Dobrze sobie radzimy w Wenezueli z ropą i z relacjami z jej prezydentką elektem. Może znajdziemy kogoś takiego w Iranie – powiedział Trump. W tej kwestii nie ma jednak jeszcze nic pewnego. We wtorek obie strony konfliktu wymieniały ciosy. Zbombardowane zostały m.in. irańskie instalacje gazowe w Isfahanie. Na Bliski Wschód zmierzały dodatkowe amerykańskie oddziały, w tym żołnierze elitarnych jednostek specjalnych. „The Wall Street Journal” donosił natomiast, że Arabia Saudyjska i ZEA stały się bliższe decyzji o oficjalnym przystąpieniu do wojny przeciwko Iranowi.
– Donald Trump wielokrotnie potrafił uniknąć katastrofy podczas swoich kadencji prezydenckich, ale inwestorzy nie są pewni, czy tym razem również mu się to uda. Pięciodniowa pauza wydaje się być zaprojektowana wyłącznie po to, by pozwolić nowym siłom amerykańskim dotrzeć do regionu, a doniesienia o nocnym ataku na infrastrukturę gazową w Iranie przypominają nam, że wojna wciąż trwa. Cieśnina Ormuz oczywiście nadal jest zamknięta, co dodatkowo zwiększa presję zarówno na amerykańskiego prezydenta, jak i na globalną gospodarkę. Nie ma też żadnej gwarancji, że jakiekolwiek rozmowy doprowadzą do postępu. Na razie wygląda na to, że większość po prostu stoi z boku i czeka, co się stanie – albo co się nie stanie – w następnej kolejności – twierdzi Chris Beauchamp, główny analityk w IG Group.
– Teoretycznie nowe ultimatum prezydenta Trumpa kończy się w piątek, a w weekend USA będą miały już możliwość przygotowania ograniczonej operacji wojskowej w Iranie (co mogłoby zaognić sytuację), jednak rynki zdają się nie skreślać możliwości dyplomatycznych rozmów. W efekcie w kolejnych dniach inwestorzy pozostaną w trybie reagowania na bieżące doniesienia, co będzie utrzymywać podwyższoną zmienność – wskazuje Marek Rogalski, główny analityk rynkowy DM BOŚ.