Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie dynamiczne zmiany nastąpiły na globalnych rynkach finansowych w poniedziałek?
- Co stanowiło bezpośredni impuls do odwrócenia początkowych rynkowych trendów?
- Jak analitycy rynkowi oceniają trwałość i wiarygodność obecnej deeskalacji?
- Jakie globalne konsekwencje ekonomiczne prognozowano w przypadku eskalacji konfliktu?
Poniedziałkowa sesja zaczynała się od bardzo ostrej wyprzedaży na giełdach azjatyckich. Koreański indeks KOSPI stracił w ciągu sesji aż 6,49 proc. Japoński Nikkei 225 spadł o 3,48 proc., a Hang Seng, główny indeks giełdy w Hongkongu zniżkował o 3,5 proc., a chiński Shanghai Composite zszedł w dół o 3,63 proc. Od silnych spadków zaczął się też handel w Europie, ale po godzinie 12.00 wiele indeksów wyszło lekko na plus. Niektóre z nich całkiem solidnie zyskiwały po południu. Na przykład, niemiecki indeks DAX, rósł wówczas o ponad 2 proc. O ile cena ropy gatunku Brent dochodziła w nocy z niedzieli na poniedziałek do 114 USD za baryłkę, to południu była w okolicach 100 USD za baryłkę. Cena ropy gatunku WTI spadła natomiast poniżej 90 USD za baryłkę. Bitcoin zyskiwał ponad 3 proc., a jego notowania przekraczały 70 tys. USD. Odrabiało straty również złoto. O ile rano jego cena spadła poniżej 4200 USD, to póżniej przekraczała już 4400 USD. Rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich spadła z 4,43 proc. do 4,35 proc. Sesja na Wall Street zaczęła się natomiast od zwyżek. Dow Jones Industrial zyskiwał na jej początku 1,4 proc.
Werbalna interwencja?
Impulsem do nagłej zmiany nastrojów na rynkach był wpis prezydenta USA Donalda Trumpa w sieci społecznościowej Truth Social. "Z wielką przyjemnością informuję, że Stany Zjednoczone Ameryki oraz Islamska Republika Iranu przeprowadziły w ciągu ostatnich dwóch dni bardzo dobre i owocne rozmowy dotyczące całkowitego i definitywnego rozwiązania naszych wrogości na Bliskim Wschodzie. Biorąc pod uwagę ton i charakter tych głębokich, szczegółowych i konstruktywnych rozmów, które będą kontynuowane przez cały tydzień, poleciłem Departamentowi Obrony odroczenie wszelkich uderzeń wojskowych na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni – pod warunkiem pomyślnego przebiegu trwających spotkań i negocjacji" - napisał Trump.
Jeszcze w sobotę deklarował on, że zniszczy irańskie elektrownie, jeśli Teheran nie otworzy w pełni Cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin. Iran zapowiedział odwet w postaci pełnej blokady tej cieśniny oraz ataków na elektrownie oraz zakłady odsalania wody morskiej w państwach arabskich. Inwestorzy mocno przestraszyli się takiego scenariusza. Poniedziałkowy wpis Trumpa dał im więc nadzieję na szybkie zakończenie wojny. Irańskie władze zaprzeczały jednak temu, by rozmawiały w ostatnich dniach z USA. Stwierdziły, że wpis Trumpa to dowód na to, że przestraszył się on potencjalnego odwetu. Czyżby więc prezydent USA celowo wprowadził inwestorów w błąd, by zmniejszyć napięcie na rynkach? Serwis Axios doniósł, że w ostatnich dniach doszło do wymiany wiadomości pomiędzy Stevem Witkoffem, amerykańskim specjalnym wysłannikiem na Bliski Wschód i Abbasem Araghchim, irańskim ministrem spraw zagranicznych. W tej wymianie pośredniczyły Turcja, Egipt i Pakistan.