Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak długo nie odnotowywano w Polsce podobnego poziomu bezrobocia rejestrowanego?
- Jakie zmiany w przepisach prawnych wpłynęły na wzrost liczby zarejestrowanych bezrobotnych?
- W jaki sposób ograniczenie środków na programy aktywizacyjne mogło wpłynąć na statystyki bezrobocia?
- Czym różnią się dane dotyczące bezrobocia rejestrowanego od wyników Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL)?
Dane są zbieżne ze średnią prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”. Zgodnie z publikacją GUS, na koniec lutego mieliśmy w Polsce blisko 955 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, o ponad 108 tys. więcej niż przed rokiem (gdy stopa bezrobocia wynosiła 5,5 proc.). Względem stycznia br. stopa bezrobocia urosła o 0,1 pkt proc. (co jest zbieżne ze wzorcem sezonowym), a liczba bezrobotnych o niespełna 21 tys.
Ten ostatni odczyt jest akurat niepokojący: patrząc wyłącznie na dane z lutego, więcej bezrobotnych przybyło ostatnio w tym miesiącu trzynaście lat temu. Przyczyną niekoniecznie musi być jednak skokowe pogorszenie sytuacji na rynku pracy. Na początku roku liczba osób widniejących w rejestrach mogła wzrosnąć mocniej niż w poprzednich latach z powodu wyraźnego ograniczenia środków na programy aktywizacyjne finansowane z Funduszu Pracy. – To drastycznie ograniczyło liczbę subsydiowanych ofert pracy – ocenia Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.
Czytaj więcej
Sprzedaż detaliczna urosła w lutym o 5 proc. r/r – podał w poniedziałek GUS. Dane okazały się słabsze od średniej prognoz ekonomistów dla „Parkietu...
Stopa bezrobocia z „6” z przodu
Z jednej strony, stopy bezrobocia rejestrowanego zaczynającej się od „szóstki” – jak w styczniu i lutym tego roku – nie notowaliśmy w Polsce od 4,5 roku. Z drugiej, trzeba jednak pamiętać, że na te wyniki w dużym stopniu wpłynęły zmiany w prawie wprowadzone w czerwcu 2025 r. Nowe regulacje pozwoliły m.in. rejestrować się w urzędzie pracy według miejsca zamieszkania, a nie wyłącznie zameldowania, a także złagodziły zasady wykreślania z ewidencji bezrobotnych. Słowem, w zdecydowanej większości ten wzrost liczby zarejestrowanych bezrobotnych to skutek ujawnienia osób, które zatrudnienia nie miały już wcześniej, ale dopiero teraz mogły się zarejestrować w urzędach pracy.