Ropa gatunku WTI taniała w poniedziałek po południu o 1,7 proc. - za baryłkę płacono 85,6 USD. Baryłka surowca gatunku Brent kosztowała wówczas 93,1 USD, czyli o 1,3 proc. mniej niż w piątek wieczorem.
Inwestorzy oczekiwali na ogłoszenie przez Scotta Bessenta, sekretarza skarbu USA, nowego pakietu silnych sankcji przeciwko Iranowi. Wcześniej serwisy CNN i Axios donosiły, że Iran zaczął tracić kontrolę nad Cieśniną Ormuz. Według nich, nawet 80 proc. ruchu morskiego w tym akwenie przechodziło w ostatnich tygodniach przez południowy korytarz omański. Podczas nocnych rejsów, pod osłoną amerykańskiego wsparcia wojskowego, rzekomo udawało się przewozić tamtą trasą nawet 10 mln baryłek ropy dziennie, czyli około połowy tego, co przepływało przez cieśninę przed wojną. Te doniesienia są kwestionowane jednak przez część ekspertów, a faktem pozostaje, że żegluga w Zatoce Perskiej jest wciąż znacznie niższa niż przed wybuchem konfliktu. Rynek jednak jak na razie słabo przejmuje się groźbami Iranu mówiącymi, że jeśli USA nie zdejmą blokady morskiej jego portów, to uderzy w tranzyt ropy w regionie.
Te groźby mogą potwierdzać, że gospodarka irańska ciężko znosi blokadę. W zeszłym tygodniu nie było śladu po załadunkach irańskiej ropy w terminalu na wyspie Kharg. Załamał się irański eksport surowca do Chin, a ruch w portach zamarł. Reżim traci główne źródło przychodów budżetowych, a irański rial bije kolejne rekordy słabości. Decydenci z Teheranu myślą jednak, że wytrzymają konfrontację dłużej niż USA.