Notowania ropy wzrosły w środę o prawie 7 proc., w związku ze wznowieniem nalotów na Bliskim Wschodzie, co rozwiało nadzieje na rychłe zakończenie wojny USA i Izraela z Iranem. Jednocześnie dane branżowe pokazały spadek zapasów ropy w USA. Kontrakty terminowe na ropę Brent wzrosły o 5,70 USD, czyli 6,8 proc., do 89,79 USD za baryłkę. Cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) wzrosła o 4,94 USD, czyli 6,2 proc., do 84,20 USD za baryłkę.

Zdaniem analityków ceny ropy Brent będą w najbliższym czasie nadal gwałtownie rosnąć w przedziale 80–100 USD za baryłkę, w miarę jak konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się zaostrzał i łagodniał. Teheran odrzucił propozycję Omanu dotyczącą wspólnego regionalnego zarządzania Cieśniną Ormuz.

W tym tygodniu przez cieśninę przepłynęło zaledwie kilka statków z towarami, podczas gdy w środę pięć z nich przeszło przez Cieśninę Bab el-Mandab, alternatywną trasę dla przesyłów saudyjskiej ropy do Azji, a we wtorek 39. Była to najwyższa liczba od lipca 2019 r., tuż przed ogłoszeniem przez wspieranych przez Iran bojowników Huti w Jemenie blokady morskiej Arabii Saudyjskiej.

Tymczasem zapasy ropy naftowej w USA spadły o około 3,3 miliona baryłek w tygodniu zakończonym 24 lipca - wynika z danych Amerykańskiego Instytutu Naftowego (API).

W celu dalszego wsparcia cen OPEC+ prawdopodobnie wstrzyma wzrost produkcji ropy naftowej na trzy miesiące, począwszy od października.